Gliwicka firma wymyśliła coś, co wydawało się niemożliwe. Realizują jeden z najśmielszych projektów w służbie zdrowia

Firma Novelty RPAS powstała na bazie studentów z koła naukowego na Politechnice Śląskiej.
Firma Novelty RPAS powstała na bazie studentów z koła naukowego na Politechnice Śląskiej. Fot. materiały prasowe
Airvein ma być rewolucją w służbie zdrowia: pilotażowy projekt ma przetrzeć szlaki dla możliwie jak najszybszego transportowania krwi, również na duże odległości, za pomocą dronów. – Tu nie chodzi o książki czy pizzę, lecz o życie – można w skrócie opisać filozofię zaangażowanych w projekt przedsiębiorców i inżynierów. Fundamentem systemu mają być potężne bezzałogowce, które dostarczyć ma gliwicka firma Novelty RPAS. To wschodząca gwiazda tej branży.


Wystarczy rzut oka na strony internetowe współtworzącej Airvein firmy, by zorientować się, że nie jest to jedyny jej projekt. Z drugiej strony, to dla niej wyjątkowa szansa, by zaoferować na rynku platformę o większym zasięgu i udźwigu niż dotychczas sprzedawane oraz przebić się ze swoją ofertą do świadomości potencjalnych klientów. Tym bardziej, że dron na potrzeby Airvein - jak słyszymy w firmie - siłą rzeczy musi się różnić od innych dronów, począwszy od tych zabawkowych po duże urządzenia przemysłowe.


Jak podkreślają twórcy Airvein, najważniejsze cechy takiego samolotu to wysoki standard bezpieczeństwa i zwiększona funkcjonalność. Oznacza to dbałość zarówno o mechanikę, jak i elektronikę produktu: podwojenie systemów sterowania, zastosowanie spadochronów ratunkowych i innych, dodatkowych urządzeń. Ważne są choćby zjawiska takie, jak drgania, które należy wytłumić – gdyż powodują zmiany chemiczne w transportowanym obiekcie.
Kluczowym celem projektu Airvein jest stworzenie prototypu takiego produktu, a także sprawdzenie czy taka forma transportu będzie efektywna, czy technicznie i ekonomicznie będzie to uzasadnione oraz czy przepisy prawa zdążyły na tyle w tym okresie dojrzeć, by można było takie rozwiązanie wprowadzić na szerszą skalę. Ważna jest też społeczna akceptacja dla takiej formy transportu – to priorytety firm odpowiedzialnych za Airvein. Efektywność warto potwierdzić tym bardziej, że tego typu drony do tanich nie należą: ich ceny sięgają od kilkuset tysięcy do ponad miliona złotych. Ile kosztowałby dron do transportu krwi, przed końcem testów nie będzie wiadomo, ale raczej bliżej górnej granicy tych widełek.

Bo też nie wszyscy darzą transport dronami jakimś szczególnym zaufaniem, a twórcy bezzałogowców od lat próbują wymyślić dla swoich wynalazków jakieś istotne biznesowe zastosowanie. – Moim zdaniem w transporcie medycznym drony sprawdzą się najlepiej – przekonywał Dariusz Werschner, pomysłodawca projektu i dyrektor w zaangażowanej w Airvein firmie IT Pentacomp Systemy Informatyczne S.A. – Krew jest ważna, wymaga sprawnego transportu. Jest dużo ważniejsza od książek czy pizzy. Zostaje więc pokonana bariera oporu społecznego przed użyciem dronów, bo ludzie chcą, żeby nowe technologie służyły wszystkim, ratowały życie – kwituje.


Pionierzy branży
Misja spoczywa przede wszystkim na barkach specjalistów z Gliwic: to z ich zakładu "wyleci" ostateczna forma pojazdu. I chyba lepiej nie można było trafić. Novelty RPAS to firma stworzona przez pasjonatów, którzy od dzieciństwa zajmowali się modelarstwem, później kształcili się na inżynierów czy programistów, i dziś mogą zajmować się projektowaniem i budowaniem maszyn latających. Wszystkie te osoby miały spotkać się w 2010 roku, w ramach założonego na Politechnice Śląskiej międzywydziałowego koła naukowego poświęconego budowaniu maszyn latających. Tam nabieraliśmy wiedzy i doświadczenia w budowie bezzałogowych systemów latających oraz różnych ich zastosowań.
Na początku były samoloty udźwigowe, o udźwigu znacznie przekraczającym ich masę własną. Twórcy Novelty RPAS pokazywali swoje modele na międzynarodowych zawodach i osiągali tam z nimi wysokie lokaty. Uprzedzali w ten sposób nadchodzącą modę na drony, gdyż w 2010 roku nie była to jeszcze tak popularna technologia – może poza wojskiem, któremu drony służyły do namierzania czy inwigilacji wybranych celów. Sektor bezzałogowców, czy to zabawkowych czy służących do celów przemysłowych, również rozwijał się od stosunkowo niedługiego czasu.

Działalność komercyjną zaczęli jednak od prowadzenia szkoleń. Jak słyszymy, eksperci firmy wspierali też, poprzez konsultacje z Urzędem Lotnictwa Cywilnego i Polską Agencją Żeglugi Powietrznej, tworzenie przepisów dla tej branży. W końcu jednak pojawił się pierwszy klient, który sam zgłosił się do firmy i zamówił produkt na potrzeby rolnicze. Na podstawie doświadczeń obu stron powstał bezzałogowy Albatros – dron do monitoringu upraw i szacowania szkód. Urządzenie zostało nagrodzone złotym medalem na targach POLAGRA w 2014 r. Dziś, jak dowiadujemy się w firmie, to doświadczenie nadal procentuje: gliwicka firma ma już spore grono klientów znad Wisły, zwłaszcza z branży rolniczej.

Branża z perspektywami
Wygląda też na to, że branża transportu przy pomocy bezzałogowców ma olbrzymie perspektywy. Jak podkreślają eksperci, w Polsce używanie dronów jest uregulowane całkiem nieźle, przynajmniej w porównaniu do innych wielu innych państw zachodnich. Ba, z badań firmy PwC wynika, że Polska to pierwszy kraj, który wypracował kompletne ramy prawne w zakresie komercyjnych lotów dronami, a branża ma na polskim rynku bardzo dobre perspektywy rozwoju. – Są wydzielone i zastrzeżone strefy powietrzne, są procedury i ośrodki szkolenia – słyszymy. – Zmiany postępują co prawda dosyć wolno, ale to z uwagi na priorytety instytucji i osób odpowiedzialnych za stanowienie i egzekwowanie prawa: zagwarantowanie bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej i infrastruktury naziemnej. To zresztą ewenement w skali światowej, że w niektórych krajach drony są używane, zanim jeszcze powstaną stosowne regulacje – kwituje.
Rynek może nabrać gigantycznego rozmachu. Z opublikowanych pod koniec ubiegłego roku badań tej branży (przeprowadzonych przez Fundację Instytut Mikromakro) wynika, że pod koniec 2016 roku był on warty nieco ponad 200 milionów złotych. Ale to ledwie przygrywka, bo eksperci Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur w Warszawie snują znacznie śmielsze prognozy finansowe dla tej branży. – W naszej ocenie, przy korzystnych warunkach, ten sektor mógłby w ciągu najbliższych dziesięciu lat urosnąć do około 10 miliardów złotych wartości sprzedanej – podsumowywał dr Bogusław Bławat, dyrektor Instytutu.

Według niego, na polskim rynku funkcjonuje dwieście firm związanych z bezzałogowcami. Fundacja Instytut Mikromakro we wspomnianym raporcie doliczyła się ich blisko o sto więcej. Tak czy inaczej, fala wzbiera.

A na niej również i gliwicka firma, której oferta jest adresowana przede wszystkim do polskich klientów, ale - jak dowiadujemy się w firmie - w planach jest też pojawienie się na pierwszej dużej, międzynarodowej imprezie targowej. Novelty RPAS dostaje też zapytania ofertowe od potencjalnych zagranicznych klientów, m.in. z Meksyku, Ameryki Południowej czy Azji. Airvein może się okazać na tych rynkach doskonałą reklamą, zwłaszcza jeżeli projekt wypali.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Okazała się takim hitem, że rzucił pracę i założył firmę
DZIEJE SIĘ 0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
DZIEJE SIĘ 0 0Przepis PiS-u na bezkarność. Człowiek partii na czele najważniejszego organu kontroli w państwie
BIZNES 0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł