Lotnisko Chopina może wpaść w poważne tarapaty. Porty Lotnicze podpisały niebezpieczną umowę

Umowa na wynajem sklepów bezcłowych na Okęciu okazuje się nie mieć ważnej klauzuli. W kontrakcie z najemcą powierzchni handlowej na Lotnisku Chopina, firmą Baltona, nie ma zapisu umożliwiającego wypowiedzenie umowy.
Umowa na wynajem sklepów bezcłowych na Okęciu okazuje się nie mieć ważnej klauzuli. W kontrakcie z najemcą powierzchni handlowej na Lotnisku Chopina, firmą Baltona, nie ma zapisu umożliwiającego wypowiedzenie umowy. fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Polskie Porty Lotnicze podpisały z Baltoną wieloletnią i ryzykowną umowę najmu sklepów bezcłowych na Lotnisku Chopina. Warta ponad 700 mln zł i obowiązująca 9 lat umowa okazuje się nie mieć bardzo ważnej klauzuli, jaką jest możliwość natychmiastowego rozwiązania kontraktu w przypadku, gdyby Baltonę chciał przejąć obcy kapitał. Do tej pory taka klauzula w dokumentach PPL była standardem.


Zagrożenia braku klauzuli
Do sprawy dotarł portal businessinsider.com.pl. Zdaniem jego źródeł w niedawno podpisanej między PPL a Baltoną umowie, zabrakło klauzuli „change of control”, mówiącej o możliwości natychmiastowego rozwiązania umowy lub nałożenia kary w przypadku, gdy dana firma zostaje przejęta lub poddana naciskom ze strony obcego kapitału.

Luka w tak ważnej kwestii może rodzić niebezpieczeństwa, ponieważ klauzula jest niezmiernie istotna w przypadku zabezpieczenia mienia publicznego. Szczególnie, gdy przedmiotem umowy jest powierzchnia kluczowa z punktu widzenia obronności i bezpieczeństwa państwa, czyli największe lotnisko w Polsce.

– W sytuacji portów lotniczych, gdzie warunkiem jest bezpieczeństwo i życie ludzkie, gdyby władze nie mogły ingerować w to, kto po drugiej stronie zawiera umowę, mogłoby to otworzyć drogę do wielu zagrożeń - w tym szpiegostwa ekonomicznego lub zagrożenia dla życia ludzi – tłumaczy w rozmowie z BI dr hab. Igor Postuła z Uniwersytetu Warszawskiego.


Dotychczas klauzula była
Okazuje się, że brak takiej klauzuli może grozić m.in. rozwojem przemytu, handlu bronią, narkotykami czy nawet handlu ludźmi.

Co ciekawe, dotychczas klauzula „change of control” była standardem w tego typu umowach. Jak zauważa serwis, w standardowym wzorze dokumentu oraz we wcześniejszych podobnych umowach zawieranych przez PPL z podmiotami gospodarczymi, taki zapis zawsze był.

Jakie wytłumaczenie mają na to Polskie Porty Lotnicze? W związku z naszym zapytaniem wysłanym do biura prasowego Portów dowiedzieliśmy się, że firma "kategorycznie sprzeciwia się krzywdzącym zarzutom płynącym z przedmiotowej publikacji".

– Niedopuszczalne są insynuacje o możliwości wystąpienia zagrożeń z tytułu szeroko rozumianego bezpieczeństwa wynikających z treści umów najmu zawartych z Baltona S.A. Pan Redaktor celowo przedstawia fakty wybiórczo, pomijając te istotne, a zmieniające całkowicie stan rzeczy. Z uwagi na ochronę tajemnicy, PPL nie może publicznie odnieść się do zmanipulowanych zarzutów – czytamy w przesłanym oświadczeniu.

Firma rozważa wszczęcie postępowania prawnego, nie wyłączając karnego.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Okazała się takim hitem, że rzucił pracę i założył firmę
DZIEJE SIĘ 0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
DZIEJE SIĘ 0 0Przepis PiS-u na bezkarność. Człowiek partii na czele najważniejszego organu kontroli w państwie
BIZNES 0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł