
Polska cierpi na plagę startupów. Startupują wszyscy - od świeżo upieczonych absolwentów, po znudzonych pracą w korporacji yuppies, na staruszkach kończąc. Wydawałoby się, że każda nowopowstała firma, która w jakiś sposób nawiązuje do nowoczesnych technologii i zatrudnia dwie osoby na umowie cywilno-prawnej, rości sobie prawa do nazywania się startupem.
Polacy zachłysnęli się starupowaniem – taki wniosek można wysnuć z przygotowanego na zlecenie InCredible Inspirations raportu „Niepoważne kariery za poważne pieniądze? Blaski i cienie kariery w startupach”. Wydaje się, że podążając za swoistą modą na prowadzenie takiej działalności, z dodatkową zachętą w postaci programów rządowych i atrakcyjnych przepisów prawnych, każda nowo powstała firma nazywa siebie samą startupem.
Trudno się temu dziwić, ponieważ pojęcie startup jest bardzo rozmyte i na tyle szerokie, że ujęcie go w konkretne ramy jest sporym wyzwaniem. Orzech jest tym trudniejszy do zgryzienia, że tak właściwie nie wiadomo, czym startup tak właściwie jest. Jak czytamy w raporcie, w Polsce brak ujednoliconego sposobu definiowania działalności gospodarczej typu startup.
Wśród wielu definicji startupów, do najważniejszych cech konstytuujących ten typ aktywności biznesowej należą m.in. krótki okres funkcjonowania (kilka lat), duży stopień niepewności, alternatywne źródła finansowania, jak również dążenie do wypracowania innowacyjnych rozwiązań technologicznych.
Choć idea starupowania i coraz bardziej negatywne opinie na temat takich przedsięwzięć zniechęcają potencjalnych inwestorów, jednocześnie nie wpływają na atrakcyjność pracy w startupie. Wprost przeciwnie - jak wynika z raportu, zainteresowanie pracą w startupie rośnie. Często jest to spowodowane wizją „szybkiego dorobienia się w przypadku powodzenia danego przedsięwzięcia”. To z kolei przesłania minusy, jakimi są ciężka i nisko płatna praca.
Takich wniosków dostarcza też raport „Niepoważne kariery...”. Okazuje się, że choć wylansowana idea startupu, jako miejsca pełnego „kumpelskiej” atmosfery, elastyczności i niezliczonych burz mózgów nad wizjonerskimi pomysłami jest bliska prawdy, w rzeczywistości ma wiele minusów.
– Startup nie jest miejscem pracy dla wszystkich. Dlatego zatrudnienie ludzi, którzy potrafią współkreować środowisko swojej pracy, to jedno największych wyzwań młodych firm – komentuje w rozmowie z INNPoland Sebastian Kulczyk, inicjator programu akceleracyjnego Incredibles, CEO Kulczyk Investments.
Mimo stresującego, niepewnego środowiska, nie sposób odmówić pracy w startupie szeregu zalet. Jednak jak zauważa prof. Korzyński, to, jakim startup jest pracodawcą, w dużej mierze zależy od tego, kto jest jego liderem.
