Tajne prace rządu nad składkami ZUS. Ujawniono 3 sposoby na wyciśnięcie pieniędzy z firm

Rząd testuje reakcje wyborców na zapowiadaną drastyczną podwyżkę składek ZUS.
Rząd testuje reakcje wyborców na zapowiadaną drastyczną podwyżkę składek ZUS. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
W kilku ministerstwach trwają trzymane w tajemnicy prace nad ustaleniem systemu i sposobu płacenia składek ZUS przez firmy. Rząd uważnie przygląda się burzy, którą rozpętał zapowiedzią zwiększenia płacy minimalnej i próbuje wpasować się między oczekiwania przedsiębiorców a budżetową rzeczywistość.


Jedno jest pewne – firmy zapłacą o wiele więcej na ZUS i ucieczki przed tym nie ma. Jak pisze „Rzeczpospolita" w kilku ministerstwach trwają prace tajnych zespołów, które próbują wymyślić, jak i jakie składki ZUS będą płacić przedsiębiorcy.

Według informacji gazety ministrowie Morawieckiego nieprzypadkowo wysyłają kompletnie sprzeczne ze sobą sygnały. Premier mówił wszak o uzależnieniu wysokości składek od dochodu, min. Emilewicz zapewniała zaś, że będzie to dotyczyć tylko najmniejszych mikrofirm.

– Obecnie są rozpatrywane trzy scenariusze. – Pierwszy zakłada pełne oskładkowanie dochodów z działalności gospodarczej. Jest jednak najmniej prawdopodobny, bo oznaczałby trzykrotne zwiększenie wpłat do ZUS: z obecnych 20 mld zł do przeszło 60 mld – zapewnia informator Rzeczpospolitej.

Pomysł numer dwa to wprowadzenie górnego limitu dochodów z działalności, od których byłyby potrącane składki. Trzeci zakłada wprowadzenie zryczałtowanej składki ZUS rzędu 2–3 tys. zł miesięcznie dla osób rozliczających się podatkiem liniowym i pełne oskładkowanie dla rozliczających się według skali podatkowej – pisze RP.


Składki ZUS będą wyższe
Od tego nie ma ucieczki, jeśli rząd faktycznie chce utrzymać w przyszłym roku tzw. zrównoważony budżet. Wprowadzenie składki od dochodu oznaczałoby dla lepiej zarabiających przedsiębiorców stratę prawie jednej trzeciej pensji. Przy kwocie 20 tys. brutto, na rękę dostaliby zaledwie 10,4 tys. zł zamiast 15,4 tys. zł.

Zmiany dotkną także osób nieźle zarabiających. Wzrost składek emerytalnych to m.in. wynik planowanej likwidacji rocznego limitu wpłat składek emerytalnych na ZUS. Wskutek tego osoby zarabiające ponad 5,7 tys. netto będą obłożone aż 52 proc. składek i podatków.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

ŚWIATOWY DZIEŃ SZEFA

0 0Twój szef cię nienawidzi? Nie musisz się zwalniać. Oto co powinieneś zrobić
0 0I kolejna godzina zmarnowana. Tak sprawisz, że gadatliwy kolega z pracy się przymknie
BIZNES 0 0Wymyślił, że będzie przynosił korpoludkom książki. "Znikają w 5 minut. Ludzie się na nie rzucają"
0 0Oto dziejowa sprawiedliwość. Ofiara naciągnęła na kasę internetowego oszusta
0 0Nie obserwujecie nas jeszcze na Instagramie? Będziecie zaskoczeni, co tam się wyprawia
0 0Tak zachowasz produktywność, gdy pracujesz zdalnie (a tak naprawdę wcale tego nie chcesz)
0 0Nobel z ekonomii trafił w dobre ręce. Ci ludzie pomogli 5 milionom dzieci
0 0Zdobywca Nagrody Nobla: Nie oszukujmy się, nie skolonizujemy egzoplanet
KARIERA 0 0Rzuciła pracę programistki, żeby opiekować się cudzymi kotami. I świetnie na tym wyszła