Ogromne dzisiejsze zapotrzebowanie na magazynierów czy pracowników produkcji w ciągu kolejnych lat mocno spadnie. Winna będzie temu automatyzacja.
Ogromne dzisiejsze zapotrzebowanie na magazynierów czy pracowników produkcji w ciągu kolejnych lat mocno spadnie. Winna będzie temu automatyzacja. mat. prasowe

Wydawałoby się, że w czasach, w których 3-letni staż pracy wydaje się dużym doświadczeniem, a osoby wykwalifikowane w konkretnym zawodzie nie mają wielkiego problemu ze znalezieniem pracy w zupełnie innej dziedzinie, każda praca popłaca. Nic bardziej mylnego. Eksperci przestrzegają, że dla pewnych zawodów dobra passa niedługo się skończy.

REKLAMA
Coraz mniej pracy
Popyt na konkretny zawód to udręka każdego HR-owca. Najgorzej jest wtedy, gdy kandydatów do pracy jest mało, a oferty konkurencji są bardzo atrakcyjne. Jednak istnieje również zupełne przeciwieństwo, czyli zawody, w których stanowisk jest tyle, co kot napłakał.
Przed nimi przestrzegają eksperci z branży rekrutacyjnej. Jak podaje agencja informacyjna MondayNews, to właśnie w nich jest najtrudniej o zmianę pracy, a z roku na rok będzie coraz gorzej.
W coraz mniej ciekawej sytuacji na rynku pracy znajdują się menedżerowie, dla których jest mniej stanowisk niż np. dla specjalistów. Wynika to również z uwagi na to, że stanowiska kierownicze często obsadzane są w ramach wewnętrznych awansów i struktur.
Z problemem zmierzą się również absolwenci najbardziej obleganych kierunków studiów. Z tego powodu wielu z nich czeka przekwalifikowanie, tak jak w ostatnich latach miało to miejsce wśród filologów czy psychologów. Obecnie najwięcej problemów ze znalezieniem pracy lub zmianą profesji będą mieli ekonomiści.
– Wynika to z niesłabnącego zainteresowania tym kierunkiem kształcenia, co przekłada się na dużą liczbę konkurentów o podobnych kwalifikacjach. W 2018 roku tego typu problemy mieli również filozofowie, historycy, politolodzy i kulturoznawcy – mówi Maria Hajec z firmy Sedlak & Sedlak.
Kłopoty mogą mieć również osoby reprezentujące zawody tradycyjne, jak szewcy, kaletnicy, introligatorzy, ale również osoby z wąskimi specjalnościami naukowymi.
Przyszłe kłopoty
Co ciekawe, w niedalekiej przyszłości automatyzacja procesów pozbawi również zawody, na które dziś popyt jest dość spory. Mowa o tych profesjach, które charakteryzują się dużą powtarzalnością czynności i niewielką kreatywnością.
Zagrożeni są zatem nie tylko popularni dziś pracownicy produkcyjni czy magazynierzy, ale również telemarketerzy, sekretarki prawne, księgowi i osoby sporządzające sprawozdania finansowe, a także bibliotekarze, agenci ubezpieczeniowi oraz urzędnicy. Przed problemem mogą stanąć także osoby pracujące w obsłudze klienta. Niedowiarkom za przykład może posłużyć zastępowanie pracy kasjerów przez automatyczne kasy.
Co można zrobić, aby przygotować się na nadchodzące zmiany? Eksperci polecają, by dbać o poszerzanie wiedzy z wielu dziedzin oraz kompetencji w różnych obszarach, dzięki czemu będzie nam łatwiej ze znalezieniem nowej pracy.
Również prognozy firmy Kodilla.com na rok 2025 przewidują zmniejszenie lub nawet zanik zapotrzebowania na pracowników popularnych dziś zawodów: księgowego, kasjera, recepcjonisty, telemarketera oraz pracownika biurowego. Wszystko z powodu postępującej automatyzacji.
Jednak jak przewiduje szkoła programowania, brak pracy w dotychczasowym zawodzie nie oznacza równocześnie braku innej pracy, zwłaszcza w sektorze IT. Kasjer, dzięki zdolnościom matematycznym i analitycznym, może stać się nawet programistą, recepcjonista może testować oprogramowanie, telemarketer sprawdzi się w roli specjalisty HR, pracownik biurowy przeprojektuje się w UX Designer’a, zaś księgowy zostanie specjalistą od Big Data.
Jednocześnie trwa polowanie na niebieskie kołnierzyki, jak pisaliśmy w INNPoland.pl. Znaczny deficyt na rynku pracowników branż niewymagających wysokich kwalifikacji przyprawia warszawskich pracodawców o białą gorączkę. Chodzi głównie o kurierów, pracowników budowlanych, kelnerów, kucharzy, kierowców, sprzedawców czy kasjerów.