
Wyprzedaże są w tym roku mogły rozczarować. Mimo zachęt na plakatach, zniżki do minus 50%, a nawet 70% okazują się fikcją. W ubiegłym roku, w zamian za jakość oferowanych towarów, sieciom zależało głównie na wycofaniu pieniędzy ze stanów magazynowych.
REKLAMA
Patrząc na to, co dzieje się w centrach handlowych, można dowiedzieć się o tym, czego nam brakowało przez ostatnie miesiące lockdownu. Segment moda i akcesoria, który odpowiada za połowę najemców w centrach miał według PRCH obroty w maju 2021 r. porównywalne do tych z maja 2019 r. Niską sprzedaż zaliczyła jedynie rozrywka i kawiarnie i fast foody.
Klienci w centrach handlowych
O wzroście w sprzedaży detalicznej w tym segmencie mówi też GUS. W maju „spośród prezentowanych grup wyższą sprzedaż niż sprzedaż 'ogółem' zaobserwowano również w grupach: tekstylia, odzież, obuwie (o 46,1 proc.)".Może cię zainteresować: Być jak Iron Man. T-shirt zrobiony z pomidora naładuje telefon i oświetli drogę
Polski klient przyzwyczajony jest, jeśli chodzi o ubrania, obuwie i dodatki, do niskich cen – przez lata wszystko drożało, a ubrania taniały. Cen po ponownym otwarciu galerii handlowych nie trzeba było jednak drastycznie obniżać, bo klienci przyszli i tak.
Sieci odzieżowe mają jedynie zagadkę, jak przy rosnących kosztach nie odstraszyć klienta? Już majstruje się przy materiale. Czyli tworzone są linie eko, ale nie ekologiczne, tylko ekonomiczne. Mniej bawełny, więcej poliestru.
Czytaj także: