
Prezydent Andrzej Duda nie śpi i zamierza "obserwować, monitorować i wpływać na rząd" w sprawie inflacji. Galopujący wzrost cen jest problemem od długiego czasu, ale szef gabinetu prezydenta wskazuje, że eksperci są na poziomie analiz i planowania. A na efekty trzeba poczekać.
Prezydent Duda zadziała ws. inflacji
– Pan prezydent będzie obserwował, monitorował i wpływał na rząd w tym kierunku" – powiedział szef gabinetu prezydenta RP Paweł Szrot. W wywiadzie dla "Super Expressu" był pytany o to, czy głowa państwa podejmie działania związane z galopującą inflacją.
Mimo tego, że z niespotkanym wzrostem cen zmagamy się od wielu miesięcy, nie wydaje się, że w Pałacu Prezydenckim ktokolwiek się śpieszy.
– Eksperci ekonomiczni pana prezydenta przygotowują odpowiednie analizy. Pan prezydent się z nimi zapozna i zaplanuje określone działania. Tutaj bardzo ważne jest partnerstwo z rządem i Ministerstwem Finansów – zaznaczył Szrot.
Rozmówca "SE" przypomniał, że zadanie ustabilizowania waluty należy jednak do rządu RP, nie prezydenta Andrzeja Dudy. Nie zapomniał jednak obronić kontrowersyjnego ostatnio prezesa NBP Adama Glapińskiego.
– Zarówno pan prezes, jak i Rada Polityki Pieniężnej podjęli określone działania (…) w celu zwalczania tej niekorzystnej sytuacji – zapewnił szef gabinetu prezydenta RP.
Dodał też, że na efekty tych działań "musimy trochę poczekać"
Chaos w NBP
Prezes NBP przez długi czas utrzymywał rekordowo niskie stopy procentowe, osobiście zapewniając, że w jego kadencji ich podniesienie nie nastąpi. Z danego słowa Adam Glapiński się wycofał (już dwukrotnie), a rozgoryczonym Polakom, którzy nagle muszą płacić wyższe raty kredytów miał do powiedzenia tylko to, że "Każdy mógł przewidzieć, że przy wysokiej inflacji będą wyższe stopy".
Czytaj także: “Trudno w polskiej gospodarce mówić o cudzie”. Wywiad z ekonomistą o podejściu Adama Glapińskiego
Niestety, ekonomiści obawiają się, że decyzje NBP były spóźnione, a inflacja już na dobre wyrwała się spod kontroli – według wstępnych szacunków GUS, w październiku sięgnęła aż 6,8 proc. Odczuwają ją wszyscy, choć jeszcze w lipcu Glapiński przekonywał, że, inflacja "nie ma negatywnego wpływu na portfele Polaków", wynagrodzenia i emerytury rosną, a bijące na alarm media przesadzają.
Jak na ten komunikacyjny chaos reagują politycy PiS? – Złe decyzje, spóźnione. Miesiącami utrzymywał, że wszystko jest pod kontrolą. Moim zdaniem oderwał się od rzeczywistości. Mówiąc wprost, "Glapa" nam troszkę odleciał – mówi Onetowi polityk z kręgów Kancelarii Premiera.
Rozmówcy Onetu twierdzą, że za kulisami Glapiński ostro walczy o reelekcję – jego sześcioletnia kadencja kończy się bowiem w czerwcu 2022 roku. Nerwowe działania prezesa mogły jednak znacznie pogorszyć jego szansę na zdobycie kolejnej kadencji. A obóz władzy zaraz zacznie szukać kozła ofiarnego, którego będzie można obwinić za najwyższą od 20 lat inflację.
– Glapiński chyba zaczął panikować. Jeśli zacznie się szukanie kozła ofiarnego, który beknie za tę lawinę podwyżek w sklepach, to on może być pierwszy na liście. Ktoś mu zaraz wypomni, że zarabia milion zł rocznie, a popełnia takie błędy – dodaje inny polityk PiS.
