INNPoland_avatar

"Kult umowy o pracę" odchodzi do lamusa. Zamiast siedzenia w biurze, wybieramy coś nowego

Iga Kołacz

02 maja 2022, 10:47 · 5 minut czytania
Zmiana modelu pracy, jaka nastąpiła w ostatnich dwóch latach przewartościowała nasze podejście do pracy i wykreowała nowe potrzeby. Ale też pokazała, jak będzie wyglądała praca przyszłości, tej najbliższej. Nie tylko masowo nie wrócimy do biur, ale wręcz zaczniemy się przestawiać na pracę projektową. „Liczy się efektywność, zaangażowanie i jakość pracy” - mówi nasz rozmówca.


"Kult umowy o pracę" odchodzi do lamusa. Zamiast siedzenia w biurze, wybieramy coś nowego

Iga Kołacz
02 maja 2022, 10:47 • 1 minuta czytania
Zmiana modelu pracy, jaka nastąpiła w ostatnich dwóch latach przewartościowała nasze podejście do pracy i wykreowała nowe potrzeby. Ale też pokazała, jak będzie wyglądała praca przyszłości, tej najbliższej. Nie tylko masowo nie wrócimy do biur, ale wręcz zaczniemy się przestawiać na pracę projektową. „Liczy się efektywność, zaangażowanie i jakość pracy” - mówi nasz rozmówca.
Zamiast pracy w biurze, w przyszłości czeka nas praca projektowa Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google

Powrót do biura, czyli rozwiązanie nie dla wszystkich

Oboje są przed czterdziestką i pracują w zawodach, które pozwalają im na pracę zdalną. Home office jest jednak dla nich czymś względnie nowym, ponieważ na pracę zdalną przeszli w pandemii. Młode małżeństwo z Wrocławia postanowiło przeprowadzić się za miasto. Decyzję o wyprowadzce podjęli kilka lat wcześniej. Wtedy jednak zakładali, że mieszkając na wsi pod miastem, będą po prostu dojeżdżać do pracy. Ale doświadczenie pracy zdalnej zweryfikowało ich oczekiwania - nie chcą już trudzić się dojazdami. Ostatnie dwa lata pokazały im, że wcale nie muszą tracić dziennie dwóch godzin na dojazdy. Postanowili więc, że pracować będą zdalnie.


Kłopot w tym, że pracodawca mężczyzny oznajmił ostatnio, iż pracownicy wracają do biura, a on ani myśli się na to godzić. - Porozmawiam z szefem i liczę, że wciąż będę mógł pracować zdalnie - mówi Michał, informatyk. A co, jeśli szef się nie zgodzi? - Wtedy poszukam innej pracy, do której nie będę musiał dojeżdżać - odpowiada.

Przed podobnym dylematem stoi wiele osób, które w czasie pandemii zreorganizowały swoją pracę, aby dostosować się do nowej rzeczywistości. Części z nich spodobało się to na tyle, że nie chcą słyszeć o powrocie do biura, zwłaszcza, że pracę wykonują nienagannie. - Praca zdalna była standardem od początku pandemii. Teraz menadżerowie każą nam wracać do biur, nie podając przy tym zbyt dużo sensownych argumentów za. Przez dwa lata pokazaliśmy, że nasza praca może być wykonywana z domu tak samo dobrze. A w pracy zdalnej jestem nawet bardziej efektywny niż w open space. Czemu to zmieniać? - dopytuje trzydziestoletni Stefan, pracownik umysłowy jednej z warszawskich firm.

Poza komfortem pracy, jakim zdecydowanie jest praca w zaciszu własnego domu, Stefan wskazuje jeszcze na aspekt ekonomiczny. - Do pracy mam prawie 40 minut dojazdu w każdą stronę, czyli są to blisko dwie godziny stracone z życia. Poza tym do biura jeździłem samochodem, ponieważ spod Warszawy komunikacją jechałbym jeszcze dłużej. Jednak patrząc teraz na ceny paliwa, po prostu przestaje mi się to opłacać. To, że pracuję w biurze oznacza po prostu, że co miesiąc mam mniejszą pensję – skarży się Stefan.

Praca dopasowana do potrzeb pracownika

To, co na początku pandemii koronawirusa wydawało się oczywiste i pożądane, czyli jak najszybsze wznowienie pracy biura, dla wielu osób przestało być priorytetem. Karol Jedliński, CEO Hagen Comm, zwraca uwagę, że w takich branżach, jak public relations czy marketing pytania pracowników o pracę zdalną, nie są już pytaniami o zgodę przełożonego, a raczej chęcią doprecyzowania, na jakich zasadach ona się odbywa w danej firmie.

- Potencjalni pracownicy podczas rekrutacji nie pytają, czy będą mogli pracować spoza biura, lecz pytają czy będą to dwa a może trzy dni w tygodniu. Piątki? To nietykalne święto pracy zdalnej - mówi Jedliński. A pracodawcy zdają się być już przyzwyczajeni do takiego stawiania sprawy. - W czasie, gdy – szczególnie w branżach usługowych i kreatywnych - talent jest na wagę złota, dobry pracodawca rozumie, że liczy się nie tyle obecność przy firmowym biurku, co efektywność, zaangażowanie i jakość pracy. A tym nie przeszkadzają domowe pielesze czy szum Atlantyku w tle - komentuje szef CEO Hagen Comm.

Róża Szafranek, HR expert w HR Hints zwraca uwagę, że wciąż niewiele firm zdecydowało się na postawienie twardych warunków, zmuszając pracowników do powrotu do pracy w biurze. Firmom, których pracownicy nie chcą wracać do biur radzi, aby zastanowić się, czy rzeczywiście jest konieczne, aby pracownik był na miejscu w biurze.

- Pracujemy z założycielami firm i managerami na przyczynach. Jeśli pod decyzją, by wszyscy w 100 proc. ponownie pracowali z biura, kryje się motywacja, żeby "widzieć jak ludzie pracują", to jesteśmy o krok od problemów z kontrolą, która bywa ponad racjonalnym mierzeniem efektywności. Jeśli pada argument, że "wtedy jako szefowie mamy ludzi na oku", jesteśmy niebezpiecznie blisko micromanagementu, który - nawet jeśli krótkofalowo uzasadniony - długofalowo nie jest dobrą strategią na zarządzanie - mówi Szafranek.

I zaraz dodaje: - Jeśli jednak liderzy w ten sposób chcą dbać o work-life balance pracowników albo uważają, że etap firmy i budowanie kultury organizacyjnej bądź wzajemnej wymiany wiedzy i uczenia się w organizacji, wymaga takiego modelu, wtedy jest to OK - mówi ekspertka. I zaznacza, że niezależnie od decyzji, pracownik musi wcześniej wiedzieć, jakie są reguły gry. Jeśli firma decyduje się na powrót do biura, powinna to uargumentować.

Niektórzy jednak prędzej zmienią pracę niż wrócę do modelu pracy stacjonarnej. - Mamy do czynienia z rynkiem pracownika, a więc osoby, które decydują się zmienić pracę ze względu na to, że wolą pracować zdalnie, nie będą miały problemu ze znalezieniem jej. Mamy popyt na pracowników, którzy - mówiąc kolokwialnie - ledwo wyściubią nos za drzwi, będą mieli propozycje zatrudnienia - mówi Piotr Dziedzic, ekspert rynku pracy. Zaznacza, że firmy z kolei będą chciały pokazać, że są elastyczne i potrafią dopasować się do aktualnej sytuacji. A co za tym idzie: będą oferowały pracownikom wybór, jeśli chodzi o miejsce wykonywanej pracy.

Powrót do czasów sprzed pandemii zdaje się nie tyle niemożliwy, co przez wielu zwyczajnie niechciany. Według Dziedzica ciężar rozwiązania tej sytuacji spoczywa na organizacjach, które powinny dopasować się do nowych realiów.

Księgowa też będzie pracować projektowo

Praca zdalna przyczynia się do coraz bardziej projektowego podejścia do pracy, w tym do realizacji projektów międzynarodowych. - Pandemia pokazała, że mierzymy mocno efektywność pracy. Wydajność pracownika i jakość jego pracy są najważniejsze - mówi Piotr Dziedzic.

- Już dawno skończyła się era pracy po 30 lat w firmie. Teraz nastał czas pracy projektowej. I to nie w postaci wysokiej klasy managera, a raczej będzie dotyczyło to zawodów niższego szczebla, czyli księgowych, sprzedawców czy pracowników IT - mówi Dziedzic, podkreślając, że to praca zdalna przyczynia się do bardziej projektowego podejścia do pracy.

Zaznacza też, że Polacy dopiero zaczynają się przestawiać na pracę projektową, a jest to długotrwały proces. - W Polsce wciąż mamy kult pracy na umowę o pracę. Natomiast pamietajmy o tym, że na rynek nieustannie wchodzą nowe pokolenia pracowników, którzy mają zupełnie inne potrzeby i sposób patrzenia na pracę - mówi ekspert. Pokolenia zetek i igreków nie będą już spędzać lat w jednej organizacji, lecz będą się specjalizować i podejmować prace projektowe.

Zdaniem Dziedzica następujące zmiany wpłyną na rynek pracy w kilku wymiarach. Przede wszystkim zmienią się benefity oferowane przez firmy. Będą one teraz ukierunkowane bardziej na sport, naturę czy ekologię.

- Rynek pracy jeszcze bardziej zaostrza wymagania pracowników od pracodawców w obszarze uczciwej komunikacji, również pod kątem wyboru w obszarze: praca zdalna, hybrydowa czy stacjonarna. Tu nie chodzi bowiem o to, że wygra ten pracodawca, kto będzie dawał możliwość pracy zdalnej. Ci którzy to zrozumieją, pozyskają najbardziej dopasowany do siebie talent - mówi Róża Szafranek, zwracając uwagę, że przecież nie istnieje coś takiego jak „najlepszy talent”. Liczy się bowiem dopasowanie utalentowanej osoby do zajmowanego stanowiska w firmie.

- Odchodzimy od zatrudniania tak zwanych gwiazd, osób, które "każdą firmę pociągną", "każdą problem rozwiążą". Takich ludzi nie ma, bo wiemy już z doświadczeń, że ci, którzy mieli jeden spektakularny sukces, osiągnęli go nie tylko dzięki sobie, ale również dzięki kontekstowi, innym osobom, momentowi i wielu innym czynnikom, których często nie da się powtórzyć jeden do jednego - dodaje Szafranek.