
Z powodu niedopatrzenia rządu - który zapomniał zmienić odpowiednie przepisy - L4 wystawione podczas teleporad okazały się nielegalne, a lekarze są teraz masowo kontrolowani przez ZUS. Problem ten w końcu skomentował główny odpowiedzialny za całe zamieszanie - minister zdrowia Adam Niedzielski.
Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google
- E-rozwiązania zawsze traktowaliśmy jako pewnego rodzaju pakiet - podkreślił Adam Niedzielski podczas piątkowej konferencji prasowej, na której ogłosił datę zniesienia stanu epidemii w Polsce. - W naszym przekonaniu rozwiązanie dotyczące e-zwolnienia powinno w trybie zdalnym funkcjonować - dodał.
Jak ministerstwo zamierza naprawić swoje niedopatrzenie? Przekonując prezes ZUS Gertrudę Uścińską do przyjęcia uznania zdalnie wystawionych L4.
Adam Niedzielski
minister zdrowia
Czy L4 wystawione podczas teleporad były legalne?
Jak pisaliśmy przed kikoma dniami w INNPoland.pl, Zakład Ubezpieczeń Społecznych ruszył z masowymi kontrolami zwolnień wystawianych podczas teleporad. Praktyka ta była podczas pandemii powszechna, a rząd sam zachęcał do zdalnych wizyt lekarskich i wystawiania zwolnień w oparciu o rozmowy telefoniczne. Informacje o tym, że przez teleporadę można dostać zwolnienie lekarskie, przez cały czas widniały na oficjalnych stronach. Niestety, przedstawiciele rządu najzwyczaniej w świecie zapomnieli o tym, żeby... zmienić przepisy. W rozporządzeniu ministra zdrowia zapisano, że "zaświadczenie lekarskie o czasowej niezdolności do pracy z powodu choroby wystawia się wyłącznie po przeprowadzeniu bezpośredniego badania stanu zdrowia" - bez wspomnienia o teleporadach czy porozumiewaniu się z pacjentem na odległość. Tymczasem teleporady stały się wśród Polaków niezwykle popularną metodą kontaktu z lekarzami. Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, ze w 2021 roku w Polsce było wiele placówek podstawowej opieki zdrowotnej, w których udział teleporad wyniósł nawet ponad 90 proc. Resort musiał wręcz interweniować - premie teraz otrzymują przychodnie, w których teleporad nie ma więcej niż 25 proc. Tam gdzie ich liczba przekracza 75 proc., środki dla placówki POZ są przycinane o 10 proc.
