INNPoland_avatar

Nie palę węglem, a i tak zbankrutuję. Ciężko uwierzyć, ile teraz zapłaciłem za opał do kominka

Kamil Rakosza-Napieraj

01 sierpnia 2022, 13:55 · 3 minuty czytania
Rok temu za niecałą tonę brykietu kominkowego płaciłem 950 zł, dzisiaj cena tego samego opału wynosi 2600 zł. Można zapłacić mniej, ale trzeba się nieźle nagimnastykować. Pamiętając przy tym, że cena paliwa idzie w górę prawie tak szybko jak BTC w 2020 r.


Nie palę węglem, a i tak zbankrutuję. Ciężko uwierzyć, ile teraz zapłaciłem za opał do kominka

Kamil Rakosza-Napieraj
01 sierpnia 2022, 13:55 • 1 minuta czytania
Rok temu za niecałą tonę brykietu kominkowego płaciłem 950 zł, dzisiaj cena tego samego opału wynosi 2600 zł. Można zapłacić mniej, ale trzeba się nieźle nagimnastykować. Pamiętając przy tym, że cena paliwa idzie w górę prawie tak szybko jak BTC w 2020 r.
Brykiet kominkowy – ile kosztuje? Fot. Karol Makurat/Reporter
Więcej ciekawych artykułów znajdziesz na stronie głównej

Obserwuj INNPoland w Wiadomościach Google

  • Problem z cenami opału mają nie tylko osoby palące w piecu węglem
  • Rok temu niecała tona brykietu kominkowego kosztowała 950 zł, dzisiaj już 2600 zł
  • Ceny brykietu rosną praktycznie z dnia na dzień

Mieszkam na wsi. Mam mały domek, który ogrzewam ciepłem z kominka. Można w nim palić drewnem albo brykietem drzewnym. Od dwóch lat wybieram ten drugi rodzaj paliwa, ponieważ pali się dłużej, równomiernie uwalnia ciepło i jest wygodniejszy w przechowywaniu niż pocięte polana.

Nie tylko "węglarze" zbankrutują

W poprzednich dwóch latach cena brykietu kominkowego generalnie była "do przyjęcia". Poza tym nie mieszkałem na wsi w zimę. Zimowałem w mieście, w wynajmowanym na krótki czas mieszkaniu. Dzięki temu na ogrzanie domku w chłodniejsze dni wystarczyła mi niecała tona brykietu. Dla waszej wiadomości – większość producentów i sprzedawców w Polsce dostarcza do klientów paletę z 960 kg opału, co stanowi 96 zafoliowanych paczek po 10 kg.

W tym roku – niezależnie od szybujących w górę cen najmu mieszkań – postanowiłem spędzić zimę na wsi. Oszacowałem, że będę potrzebował dwóch palet opału, żeby nie zamarznąć. Decyzję o zakupie opału odkładałem aż do dzisiaj – do 1 sierpnia. Częściowo było to niezależne ode mnie, ponieważ tak szybko, jak towar pojawiał się u producenta lub dystrybutora, tak szybko znikał z magazynu. A kiedy pojawiał się znowu, jego cena była wyższa w stosunku do poprzedniej o średnio 200 zł za paletę. Nie było mnie stać na czekanie dłużej.

Ile kosztuje brykiet kominkowy?

Jak widać na poniższym rachunku, w zeszłym roku za paletę brykietu z trociny dębowej zapłaciłem 950 zł. Zakupu dokonałem niemalże równe 12 miesięcy temu – 19 sierpnia 2021 r.

Cenę za paletę u tego samego producenta sprawdzałem co jakiś czas na przestrzeni ostatnich tygodni. Liczyłem po cichu, że choć trochę spadnie. Głupi byłem.

Z 2200 zł cena podskoczyła do 2400 zł, by ostatecznie zdrożeć jeszcze bardziej. Na dzień 1 sierpnia 2022 r. cena tego samego brykietu w identycznej wadze wynosi aż 2600 zł. To znaczy, wynosiłaby, gdyby tylko brykiet był na stanie.

Jak wynika z moich obliczeń cena omawianego brykietu wzrosła w rok o 271 proc. By ogrzać dom późną jesienią, zimą i przedwiośniem musiałbym wydać aż 5600 zł za dwie palety brykietu.

Ostatecznie wydałem mniej. W poniedziałek 1 sierpnia kupiłem brykiet z trociny dębowej u innego producenta. Za dwie palety zapłaciłem 3840 zł, do tego trzeba doliczyć jeszcze 520 zł za dostawę (Poczta Polska bierze 260 zł za dostawę jednej palety). W sumie 4360 zł – tyle kosztuje mnie obserwowanie, jak przez kilka miesięcy ogień wesoło będzie trzaskał w kominku.

Co do kominka, jeśli nie brykiet?

Zawsze można palić starym, sprawdzonym drewnem. Ceny za metr tego paliwa różnią się w zależności od gatunku opału. Droższe będą polana z drzew liściastych jak buk i dąb. Palą się jednak dłużej niż drewno z iglaków.

W przypadku palenia drewnem niezwykle istotna jest jakość spalania. Im lepsza, tym mniej spalin powstaje w tym procesie. Na co zwrócić uwagę podczas wybierania drewna do palenia?

Ważna jest kaloryczność surowca – im większa, tym mniej surowca trzeba do grzania. Drewno "przeleżane" rok czy dwa jest suchsze, a więc lepsze do palenia w piecach. Jak w rozmowie z INNPoland.pl mówił ekspert, wilgotność 12-15 proc. jest idealna. Lepsze pod tym względem są drzewa liściaste tzw. twarde (grab, buk, dąb), a nie iglaste (sosna, jodła czy świerk).

Drewnem można palić jeśli jego wilgotność jest niższa niż 20 proc. Warto przy tym pamiętać, że świeże drewno ma wilgotność ok. 50 proc. Oczywiście da się nim palić, jednak będzie to po prostu nieefektywne. Drewno najlepiej ścinać pod koniec zimy. Wtedy jest w nim najmniej wody i nadaje się do spalenia już po kilku miesiącach. Aby je odpowiednio wysuszyć, należy pociąć drewno na fragmenty o odpowiedniej grubości — maksymalnie 12 cm przekroju.