
InPost otrzymał wstępną propozycję przejęcia wszystkich swoich akcji. Spółka nie ujawniła, kto złożył ofertę, a jej akcje na giełdzie natychmiast poszybowały w górę. Eksperci i analitycy komentują możliwe konsekwencje potencjalnej transakcji.
W reakcji na propozycję, zarząd i rada nadzorcza powołały specjalny zespół, którego zadaniem jest dokładna analiza wszystkich aspektów potencjalnej transakcji.
InPost podkreślił, że decyzje dotyczące ewentualnej sprzedaży będą podejmowane z uwzględnieniem interesów spółki, jej akcjonariuszy oraz innych interesariuszy. Jednocześnie firma zaznaczyła, że "obecnie nie można zapewnić, że doprowadzi to do zawarcia transakcji".
InPost otrzymał propozycję przejęcia wszystkich akcji
Ogłoszenie o możliwym nabywcy akcji zbiegło się z ostatnimi ruchami cen akcji InPostu i wzrostem wolumenu obrotu. W ciągu ostatnich kilku sesji kurs wzrósł z 10,30 euro do 13,3 euro, co oznacza ponad 15-procentowy wzrost. W poniedziałek wolumen obrotu przekroczył 560 tys. akcji. Na początku wtorkowej sesji akcje spółki rosły o ponad 16 proc., osiągając 13,50 euro.
Według Reutersa, akcje InPost osiągnęły rekordowy jednodniowy wzrost o 23 proc., sięgając sześciomiesięcznego maksimum, a wartość rynkowa spółki wyniosła około 7 miliardów euro. Dla porównania, w zeszłym roku kurs spadł o około 37 proc., a w listopadzie osiągnął najniższy poziom od dwóch lat.
Nieoficjalnie SkyNews podało, że konsorcjum, w którego skład wchodzi Advent International, mniejszościowy inwestor InPost od wejścia spółki na giełdę w 2021 roku, jest częścią grupy dążącej do przejęcia firmy. Konsorcjum planuje inwestycję wartą 6 miliardów euro (7 mld dolarów). Advent odmówił komentarza.
Najwięksi akcjonariusze InPostu to PPF Group (28,75 proc.), A&R Investments – wehikuł inwestycyjny Rafała Brzoski (12,49 proc.), Advent International Corporation (10,98 proc.) oraz GIC Private Limited (5,05 proc.). Dodatkowo kilka polskich funduszy inwestycyjnych posiada pakiety poniżej 5 proc. akcji spółki.
Eksperci komentują
Kamil Sochanek, makler papierów wartościowych, zwrócił uwagę, że wzrost kursu nie był przypadkowy. Na platformie X zwrócił uwagę, że "wzrost kursu w poniedziałek to raczej nie koincydencja. Rynek coś wyczuł na tak dużej spółce, przypadek?".
Dodał, że "brak ceny będzie rodził niepewność. Choć rynek mając na uwadze presję na kupującego, może angażować większy popyt. Specjalny komitet świadczy o zaskoczeniu kluczowego managementu spółki. Możliwe zatem że to zdeterminowany kupujący branżowy lub istotne ryzyko squeeze out".
Zdaniem Sochanka "timing jest świetny", ponieważ spółka jest pod presją biznesu zagranicznego, a druga połowa 2026 roku może przynieść poprawę wyników i odbicie konsumenta.
Rene Sellmann, analityk rynków finansowych, przypomniał, że InPost jest spółką zarejestrowaną w Luksemburgu i podlega tamtejszemu prawu spółek "Dlatego, aby taka transakcja mogła dojść do skutku zgodnie z prawem luksemburskim, 'standardowa' wymagana większość zależy od tego, w jaki sposób nabywca zdecyduje się przejąć spółkę" – czytamy.
"Jeśli nabywca chce w pełni połączyć InPost ze swoją spółką (zmieniając strukturę korporacyjną), zazwyczaj potrzebna jest większość dwóch trzecich (2/3) głosów oddanych na zgromadzeniu, na którym reprezentowane jest co najmniej 50% kapitału zakładowego" – kontynuował.
Sellmann jako drugą opcję wyróżnił wezwanie do sprzedaży akcji: "Większość publicznych przejęć w Europie odbywa się poprzez wezwanie do sprzedaży akcji. Przejmujący oferuje zakup akcji bezpośrednio od Ciebie i innych inwestorów. W tym przypadku nie ma jednego 'zgromadzenia', na którym wszyscy głosują. Zamiast tego, jeśli wystarczająca liczba indywidualnych akcjonariuszy (zwykle celem jest 95 proc.) zaakceptuje cenę i sprzeda swoje akcje, nabywca może 'wycisnąć' pozostałych akcjonariuszy i wycofać spółkę z giełdy".
Tak to skomentował Daniel Kostecki, główny analityk CMC Markets Polska: "No nie. Zrobić super polski biznes i dać się sprzedać? To byłoby bardzo kiepskie, a później narzekamy, że nie mamy w Polsce światowych liderów".
Analitycy JPMorgan, jednego z największych banków inwestycyjnych na świecie stwierdzili w notce, że ich zdaniem najbardziej wiarygodnym zainteresowaniem prawdopodobnie wykazują inwestorzy private equity.
"Uważamy, że strategia strukturalnego rozwoju InPost w Europie jest źle rozumiana przez rynek i… obecna niska wycena przyciąga coraz więcej pytań inwestorów dotyczących struktury własnościowej InPostu" – dodali.
Zobacz także
