
Zaczynało się od darmowego czasopisma. Finał był jednak zaskakujący – wezwanie do zapłaty i rachunek w skrzynce. Wydawnictwo "Wiedza i Praktyka" wpada na celownik urzędników. UOKiK odsłania kulisy mechanizmu, w którym bezpłatna próbka niepostrzeżenie zamieniała się w płatną prenumeratę.
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny postawił zarzuty związane z nieuczciwymi praktykami wydawnictwa Wiedza i Praktyka. Nieświadomi klienci najpierw dostawali gratisy, a potem nieoczekiwane wezwanie do zapłaty za prenumeratę.
Wiedza i Praktyka. Darmowa próbka czy finansowa pułapka
Wiedza i Praktyka to wydawnictwo zajmujące się specjalistyczną literaturą i branżowymi portalami internetowymi. Według ustaleń UOKiK, wydawnictwo kusiło "darmowymi" próbkami magazynów i dostępów online. Jeśli jednak klient nie zrezygnował z usługi w określonym terminie, okres testowy automatycznie przekształcał się w płatną prenumeratę.
Oferta dostępna była zarówno w sieci jak i telefonicznie. Podczas rozmów telefonicznych konsultanci mieli eksponować bezpłatne aspekty oferty, spychając informację o kosztach prenumeraty na dalszy plan.
"Jak ustalił UOKiK, konsultanci skupiali się na przedstawieniu zalet oferty promocyjnej i jej 'darmowego' charakteru. Natomiast informacje o tym, że skorzystanie z niej wiąże się z podpisaniem umowy na płatną prenumeratę, oraz o tym, że kosztów można uniknąć rezygnując z niej, były przekazywane dopiero na końcu rozmowy. Takie działanie mogło naruszać obowiązek udzielania konsumentom jasnych i pełnych informacji przed zawarciem umowy" – czytamy w komunikacie UOKiK.
UOKiK tłumaczy: blokowano prawo do odstąpienia od umowy
Kolejny zarzut dotyczy respektowania praw konsumenta. Wydawnictwo odmawiało klientom prawa do odstąpienia od umowy zawartej na odległość, zasłaniając się rzekomym upływem czasu.
"Konsument, który zawarł umowę na odległość (np. przez internet lub telefon) ma prawo odstąpić od niej w terminie 14 dni kalendarzowych bez podawania przyczyny i bez ponoszenia kosztów. Termin należy liczyć od chwili otrzymania towaru. Tymczasem w badanym przypadku przedsiębiorca nie był w stanie ustalić dokładnej daty otrzymania przesyłki przez konsumenta" – tłumaczy UOKiK.
Urząd wziął pod lupę również tak z pozoru bagatelną sprawę jak przycisk "zamawiam" na stronie wydawnictwa. Według UOKiK nie spełnia on wymogów prawnych.
– "Przycisk 'Zamawiam' nie spełnia wymogów ustawowych, jeżeli złożenie zamówienia wiąże się z obowiązkiem zapłaty. Powinien on być oznaczony jednoznacznym sformułowaniem, np. 'Zamówienie z obowiązkiem zapłaty'" – wyjaśnia urząd.
Wydawnictwu grozi sroga kara od UOKiK
Jeśli podejrzenia urzędu okażą się słuszne, firma musi liczyć się z karą do 10 proc. obrotu.
Prezes UOKiK ma też prawo zażądać zaprzestania tych działań i zlikwidowania ich negatywnych skutków dla konsumentów.
Zobacz także
