Prezydent Karol Nawrocki na tle polskiej flagi i symbolu olimpiady. Prezydent argumentował, by Polska była hostem letnich igrzysk w 2036 roku.
Karol Nawrocki we Włoszech argumentował za Polską jako gospodarzem letnich igrzysk olimpijskich. Fot. KSikorski/Buffy1982/Shutterstock.

Świat podziwia atletów na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich we Włoszech, a polscy politycy szykują się na letnie. Prezydent RP Karol Nawrocki walczy o to, żeby nasz kraj stał się gospodarzem jednego z takich wydarzeń i złożył propozycję w Mediolanie.

REKLAMA

Prezydent RP Karol Nawrocki w Mediolanie był w związku z inauguracją zimowych igrzysk olimpijskich. Razem z prezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosławem Piesiewiczem spotkał się z przewodniczącą Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Kirsty Coventry, żeby promować nasz kraj jako gospodarza jednych z przyszłych igrzysk.

Czy Polska będzie gospodarzem igrzysk olimpijskich?

Pomysł nie jest nowy. Jak pisaliśmy, w 2024 r. na stół rzucił nim Donald Tusk, celując w rok 2040 lub 2044. Karol Nawrocki również jest zwolennikiem tego pomysłu, ale chce być jeszcze ambitniejszy: uważa, że Polska jest gotowa już na organizację igrzysk w 2036 roku.

Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki napisał o spotkaniu na X, gdzie zacytował prezydenta: "Wyraziłem naszą gotowość do tego, żeby w roku 2036 Polska była gospodarzem igrzysk. To rzecz, która łączy, a nie dzieli".

Szef polskiego komitetu wspomniał, że prezydent chwalił nasz kraj jako 20. gospodarkę świata, lider regionu i miejsce z potencjałem, aby podjąć się tego wyzwania. A do tego doświadczeniem w organizacji, po np. Euro 2012 Igrzyska byłyby również z korzyścią dla naszych sąsiadów, a wymienił m.in. Słowację i Czechy. Wedle prezydenckiej kancelarii, Karol Nawrocki ma być dumny z tego, że może ubiegać się o takie sprawy.

Czy Polskę stać na igrzyska olimpijskie i czy to się opłaca?

Nie licząc dumy narodowej, można zapytać się: po co nam to? Przygotowanie igrzysk olimpijskich to koszty idące w miliardy, rosnące z roku na rok, w 2024 roku Paryż zapłacił za to 8,78 mld euro. Planowany budżet przekroczono o ponad 100 proc. Warto jednak przypomnieć, że to norma: w przypadku Brazylii i igrzysk w Rio de Janeiro budżet przekroczono w 2016 roku o ponad 350 proc., a w Japonii w 2020 r. o 280 proc. Po igrzyskach w Montrealu 1976 spłacano koszty przez 30 lat.

Czy są z tego zyski? Wedle danych z czerwca 2025 roku Paryż zarobił na igrzyskach 76 mln euro. Część z tej kwoty ma zostać przekazana na ufundowanie Zimowych Igrzysk Olimpijskich 2030 w Alpach.

Zyski z igrzysk są rozkładane w czasie, dzięki wykorzystywaniu postawionej infrastruktury, wpływu z turystyki i polepszeniu wizerunku państwa na mapie geopolitycznej. Polski Instytut Dyplomacji Sportowej powołał się na raport Centrum Prawa i Ekonomii w Sporcie przy Uniwersytecie w Limoges. Prognozowano w nim, że za sprawą olimpiady region Île-de-France zyska do 2034 roku od 6,7 do 11,2 miliarda euro.