Nawrocki podczas wizyty na zimowych igrzyskach olimpijskich wręcz epatował ubraniami ze swoim hasłem
Sklep z towarem prezydenta w panice znika z sieci. Nie kupię bluzy z napisem Nowrocky Fot. Mikołaj Bujak / KPRP / Montaż: INNPoland.pl

Nie powiem, żebym miał już przygotowanego blika, ale po prostu chciałem obejrzeć słynne ciuchy, w których pokazuje się Karol Nawrocki. Dowiedzieć się o co ta cała afera, sprawdzić ubrania prezydenta. Nic z tego: po wielkim zamieszaniu strona sklepu została wyłączona, a z jego sosziali szybko znikają fotki z Nawrockim.

REKLAMA

Siedziałem już z poranną kawą, kliknąłem w link, żeby wrzucić do koszyka najnowszą bluzę z napisem "Nowrocky", ale na ekranie powitał mnie błąd ładowania strony. Strona nie ma jakiegoś chwilowego problemu. Ona po prostu nie działa. Cóż za szkoda.

No bo jeśli planowałeś dziś zakupy w sklepie powiązanym (przynajmniej z nazwy) z prezydentem Karolem Nawrockim, musisz obejść się smakiem. Ale w tle tej zakupowej awarii rozkręca się właśnie jedna z najciekawszych afer wizerunkowych ostatnich tygodni.

Sklep z ubraniami Nawrockiego. Wszyscy nabierają wody w usta

Wszystko zaczęło się od samego Nawrockiego. Obecny pierwszy lokator Pałacu Prezydenckiego raczył pokazać się podczas zimowych igrzysk olimpijskich w ubraniach sportowo-ulicznych z logotypem "Nowrocky". To hasło wykorzystywał już podczas kampanii, na ulicach czasem można zobaczyć jego popleczników w takich ciuchach. Bluzy, koszulki, czapeczki.

Nawrocki narobił sporo szumu, wiele osób zarzucało mu, że na igrzyskach pojawił się w stroju nieco nieadekwatnym do imprezy. Mógł ubrać się jak polscy olimpijczycy, ale widocznie metka Adidasa za mocno gryzła go w kark. Nawrocki wręcz epatował "swoją" marką, miał koszulkę, czapeczkę, ochoczo pozował do zdjęć. Ubrania pojawiły się we wszystkich mediach.

Temat ubrań prezydenta media szybko więc podchwyciły. Wyszło bowiem na to, że pierwsza osoba w państwie paraduje w wątpliwej urody ubraniach, z których sprzedaży profity czerpie prawdopodobnie jego rodzina. Ale czy on sam też na tym zarabia?

Medialne ustalenia rzuciły światło na markę produkującą czapki, koszulki, kubki i wspomniane bluzy. Okazało się, że znak towarowy "Nowrocky" zarejestrowała w listopadzie ubiegłego roku Nina Nawrocka – siostra prezydenta. Kiedy sprawa nabrała rozgłosu, machina tłumaczeń ruszyła pełną parą.

Znak towarowy Nowrocky "to tylko prywatna inicjatywa"

Zarówno Pałac Prezydencki, jak i Kancelaria Prezydenta odcięły się od sprawy, twierdząc, że Karol Nawrocki nie ma żadnych kontaktów biznesowych z marką, a w prywatną działalność jego rodziny nikt nie zamierza ingerować.

Do tablicy został wywołany Maciej Bartasun, prezes i właściciel firmy "Nawrocky". W swoim oficjalnym oświadczeniu próbował ugasić pożar. Zapewnił, że spółka to wyłącznie inicjatywa osób fizycznych i nie posiada żadnej oficjalnej autoryzacji od głowy państwa.

Podkreślił, że prezydent nie jest w żaden sposób związany z firmą marketingowo ani finansowo. Co ciekawe, prezes uniknął bezpośredniej odpowiedzi na pytania o relacje biznesowe z siostrą prezydenta, ucinając temat stwierdzeniem, że wszystko opiera się na umowach "prywatnoprawnych" i działa zgodnie z przepisami.

Kopiuj, wklej, usuń. Problem z prezydenckimi zdjęciami

Największy zgrzyt dotyczył jednak marketingu. Sklep "Nowrocky" promował swoje ubrania wykorzystując oficjalne zdjęcia Karola Nawrockiego udostępniane przez Kancelarię Prezydenta. Wystarczyło dodać logo firmy i gotowe – idealna reklama z najważniejszą osobą w państwie.

Maciej Bartasun bronił się twierdząc, że skoro zdjęcia były już wcześniej opublikowane, to można je wykorzystywać. Najwyraźniej jednak ktoś uświadomił mu, że komercyjne użycie wizerunku głowy państwa to stąpanie po bardzo kruchym lodzie.

Efekt? Zdjęcia z prezydentem w trybie pilnym zaczęły znikać z mediów społecznościowych marki. Firma obiecała "wyjaśnić sprawę" i ewentualnie poprosić o oficjalną zgodę.

Sklep siostry prezydenta Nawrockiego. Awaria, atak czy ucieczka?

I tak dochodzimy do dzisiejszego poranka, kiedy zapragnąłem kupić sobie prezydencką bluzę, albo chociaż koszulkę. Albo sprawdzić cenę. W środę, 11 lutego, strona sklepu po prostu zniknęła z sieci.

Twórcy marki tłumaczą to zmasowanym cyberatakiem. W oficjalnym komunikacie czytamy: "Z powodu trwających ataków oraz używania zewnętrznych narzędzi funkcjonowanie strony jest zakłócane. Powoduje to czasową niedostępność". Trwają rzekomo intensywne prace nad przywróceniem sklepu do życia.

Podsumowując: na swoją bluzę "Nowrocky" będziesz musiał jeszcze poczekać. Na razie zamiast modowego imperium mamy znikające zdjęcia, oświadczenia pełne prawniczej nowomowy i "ataki hakerskie" w najmniej odpowiednim (lub najbardziej wygodnym) momencie.