
Jesteś w biegu, potrzebujesz szybko wypłacić gotówkę, podchodzisz do żółtego bankomatu, wpisujesz kod BLIK i... odbijasz się od ściany. A dokładniej – od ściany z napisem "maksymalnie 200 zł". Euronet właśnie zrzucił bombę, która zepsuje krew milionom Polaków. To decyzja bulwersująca, irytująca i cofająca naszą wygodę o dobrą dekadę!
Od 19 lutego 2026 roku sieć Euronet Polska wprowadza absurdalny limit dla jednorazowej wypłaty gotówki przy użyciu BLIKA. Wyniesie on zaledwie 200 złotych. Tak, dobrze czytasz – dwieście złotych.
Limit wypłat BLIK w Euronet. Paranoja pod bankomatem
Zmiana obejmie wszystkie bankomaty i wpłatomaty (recyklery) w Polsce, które należą do sieci Euronet. Limit został wprowadzony "do odwołania", co w korporacyjnej nowomowie zazwyczaj przekłada się na: "przyzwyczajcie się, bo szybko tego nie zmienimy".
Co to oznacza w praktyce? Jeśli będziesz chciał wypłacić 1000 zł, żeby zapłacić fachowcowi za remont, mechanikowi za naprawę auta, czy po prostu przygotować gotówkę na weekendowy wyjazd, będziesz musiał stać pod maszyną i wklepywać nowe kody BLIK... pięć razy z rzędu. To strata czasu, blokowanie kolejek i kompletne zaprzeczenie idei szybkich płatności mobilnych, z których Polska słynęła na całym świecie.
Dlaczego Euronet wprowadza limit wypłat gotówki? Bo korporacje kłócą się o prowizje
O co w tym wszystkim chodzi? Oczywiście o pieniądze. Euronet tłumaczy ten skandaliczny ruch koniecznością ograniczenia własnych strat finansowych.
Euronet otwarcie wytyka palcem Polski Standard Płatności (operatora BLIKA), twierdząc, że stawki narzucane przez tę instytucję po prostu nie pokrywają kosztów utrzymania maszyn. Z opublikowanego komunikatu wynika, że wypłaty są realizowane dwukrotnie poniżej ponoszonych kosztów.
Dostało się też gigantom karcianym. Choć podnieśli oni stawki tzw. interchange (co teoretycznie łata budżet operatorów bankomatów), Euronet twierdzi, że to wciąż za mało w stosunku do realnych kosztów udokumentowanych w analizach rynkowych i pracach naukowych.
Jak ominąć limit wypłat w Euronet? Małe (i marne) pocieszenia
Żeby nie było całkowicie tragicznie, Euronet zostawił kilka "awaryjnych furtek":
- Bankomaty "oflagowane": Limit 200 zł nie obejmie urządzeń, które (choć są obsługiwane przez Euronet) noszą logo konkretnych banków.
- Brak nowych opłat: Firma zarzeka się, że wciąż nie będzie pobierać prowizji za samą wypłatę BLIKIEM czy polskimi kartami.
Ale bądźmy szczerzy – co nam po "darmowej" wypłacie, skoro musimy ją dzielić na żałosne transze po 200 zł, nerwowo zerkając na aplikację w telefonie?
Euronet twierdzi na koniec oświadczenia, że jest "otwarty na dialog" z uczestnikami rynku i regulatorami, aby ratować dostęp do gotówki w Polsce. Problem w tym, że w tym "dialogu" najmocniej w twarz dostaliśmy my – zwykli klienci. Zostaliśmy potraktowani jak karta przetargowa w wojnie o to, kto komu zapłaci wyższą prowizję. I to jest w tym wszystkim najbardziej oburzające.
BLIK miał być z założenia szybki i bezproblemowy, a tymczasem stajemy się zakładnikami korporacyjnych przepychanek.
Zobacz także
