kobieta z tacą pełną pączków
Tłusty Czwartek 2026: Pączek nokautuje faworki, ale inflacja zjada nasz lukier. Co mówią polskie paragony? Fot. Liuba Bilyk / Shutterstock

To ten jeden dzień w roku, kiedy kalorie podobno się nie liczą, za to paragony – jak najbardziej. Tłusty Czwartek to nasze narodowe święto cukru i lukru. Ale czy w 2026 roku tradycja wciąż smakuje tak samo dobrze, gdy przychodzi do płacenia? Dane z milionów dowodów zakupu nie pozostawiają złudzeń: pączek to absolutny król, ale jego rządy kosztują nas coraz więcej.

REKLAMA

Zamiast wróżyć z fusów (lub z cukru pudru) eksperci z aplikacji PanParagon postanowili zajrzeć do naszych portfeli. Co miesiąc do ich systemu trafia około 2 milionów dowodów zakupu, co czyni z nich potężne źródło wiedzy o tym, co i za ile kupujemy. Antonina Grzelak z PanParagon wzięła pod lupę nasze słodkie wydatki z ostatnich trzech lat. Wnioski? W Tłusty Czwartek mamy zdecydowanego zwycięzcę i spory powód do narzekania.

Tłusty Czwartek, czyli pączek kontra faworek. Nokaut w pierwszej rundzie

Jeśli kiedykolwiek zastanawiałeś się, czy Polska jest bardziej "pączkowa" czy "faworkowa", liczby dają jednoznaczną odpowiedź. Faworki (nazywane w niektórych regionach chrustem) nie mają najmniejszych szans w starciu z drożdżową kulą.

W Tłusty Czwartek na polskich paragonach pączki pojawiają się aż 44 razy częściej niż faworki. W ten wyjątkowy dzień sprzedaż pączków skacze ponad dziesięciokrotnie w porównaniu do zwykłego czwartku. Zainteresowanie chrustem rośnie tego dnia zaledwie o 21 proc. To pokazuje, że faworki to przysmak, po który ich fani sięgają w miarę regularnie przez cały karnawał, podczas gdy pączek to typowa "świąteczna" gwiazda jednego dnia.

Pączki. Słodka tradycja, słony rachunek

Przejdźmy do konkretów, czyli do cen. W 2026 roku pączki są wyraźnie droższe niż jeszcze kilka lat temu, a nożyce cenowe między tradycyjnymi cukierniami a marketami rozwierają się coraz mocniej.

Oto jak zmieniły się mediany cen za jedną sztukę na przestrzeni ostatnich trzech lat:

logo

Jak widać to dyskonty zanotowały znacznie wyższą dynamikę wzrostu cen (aż o blisko 44 proc.), choć w ujęciu kwotowym pączek z marketu wciąż pozostaje tańszą alternatywą.

"Wpływ inflacji, która w ostatnich latach przełożyła się na wzrost kosztów niektórych surowców, energii oraz wynagrodzeń pracowników sprawia, że za te słodkości w roku 2026 zapłacimy więcej niż w latach poprzednich" – mówi Antonina Grzelak z PanParagon.

Haczyk dyskontów: kup pudełko pączków, a zapłacisz mniej

Dlaczego więc, mimo potężnych wzrostów cen miliony Polaków i tak ruszają w Tłusty Czwartek między sklepowe alejki, by kupić coś mało zdrowego, ale bardzo smacznego? Markety mają sprytny plan. Uruchamiają potężne machiny promocyjne, w których cena za jednego pączka spada, jeśli... kupisz ich od razu całe pudełko (np. "taniej przy zakupie sześciu").

W efekcie realna cena za sztukę w Tłusty Czwartek bywa w markecie niższa niż w zwykły dzień. To idealny wabik – sklep doskonale wie, że wpadając z samego rana po pączki dorzucisz do koszyka jeszcze kawę, mleko i masło, zostawiając w kasie znacznie więcej pieniędzy.

Podsumowując: w 2026 roku jemy pączki równie chętnie co zawsze, ale żeby nie zbankrutować, musimy coraz częściej polować na wielosztuki.