
Nowoczesny budynek, lądowisko na dachu i 23 mln zł wydane na Szpitalny Oddział Ratunkowy, który do dziś nie przyjął ani jednego pacjenta. W tym samym czasie w innych szpitalach w Lublinie chorzy leżą na dostawkach, a lekarze mówią o granicy wydolności systemu.
W centrum miasta Lublin stoi gotowa infrastruktura, która miała odciążyć przeciążone oddziały ratunkowe. Zamiast tego stała się symbolem inwestycji, której nie opłaca się uruchomić.
SOR, który istnieje tylko na papierze
Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 1 w Lublinie wydał na budowę SOR ponad 23 mln zł. Obiekt uzyskał pozwolenie na użytkowanie w 2023 roku. Kolejne terminy uruchomienia oddziału były jednak przesuwane. Z 2024 na 2025, potem miał być 2026, dziś mówi się o 2027 roku.
Najwyższa Izba Kontroli wskazała, że po zakończeniu inwestycji nie podjęto konsekwentnych działań, by oddział uruchomić. Nie zabezpieczono pełnego wyposażenia ani personelu. Część przestrzeni działa jako izba przyjęć, reszta, w tym lądowisko dla śmigłowców, pozostaje niewykorzystana.
Zobacz także
Szpitale na minusie
W tym samym czasie inne lubelskie SOR-y pękają w szwach. Lekarze mówią o dniach, gdy do przyjęcia czeka jednocześnie kilkudziesięciu pacjentów. Oddziały wykazują łóżka "na minusie", a chorzy leżą na korytarzach lub na prowizorycznych dostawkach.
Efekt domina jest oczywisty. Planowe przyjęcia są przekładane, pacjenci specjalistyczni czekają, bo miejsca zajmują osoby kierowane z przeciążonego SOR-u. System formalnie spełnia ustawowe normy, ale w praktyce balansuje na granicy wydolności.
Rachunek ekonomiczny kontra rachunek pacjenta
Dyrekcja szpitala tłumaczy, że uruchomienie SOR w Szpitalu Klinicznym nr 1 w Lublinie oznaczałoby poważne obciążenie finansowe. Szacowane przychody nie pokryją wzrostu kosztów zatrudnienia i funkcjonowania oddziału. Do pełnego wyposażenia potrzeba jeszcze ponad 12 mln zł.
W efekcie gotowy oddział pozostaje zamknięty, bo jego otwarcie mogłoby pogorszyć płynność finansową placówki. W Lublinie nie brakuje murów ani betonu. Brakuje pieniędzy i decyzji, które sprawią, że inwestycja za miliony zacznie realnie ratować życie.
