Klient przy kasie samoobsługowej.
Pułapka kas samoobsługowych. Automat wyciąga z Ciebie więcej niż kasjer. Fot. Marina Chernivetskaya/Shutterstock (zdjęcie poglądowe)

Kasy samoobsługowe miały ułatwić zakupy i skrócić kolejki i w tym faktycznie się sprawdzają. Jednak według badań potrafią też odchudzić portfel. 61 proc. klientów wydaje przy nich więcej niż przy tradycyjnej kasie, a rachunek może wzrosnąć nawet o 40 proc.

REKLAMA

Kasy samoobsługowe. Wygoda czy pułapka dla portfela?

Kasy samoobsługowe to nowoczesne stanowiska, które łączą w sobie skaner, ekran dotykowy, wagę i terminal płatniczy. Pozwalają klientom samodzielnie skanować produkty, pakować i płacić.

Dzięki temu skracają kolejki, odciążają personel sklepu i przyspieszają proces zakupów. Jednakże technologia nadal wymaga nadzoru antykradzieżowego i obsługi w przypadku problemów technicznych.

Dla klientów różnica jest znacząca. Ktoś, kto kupuje tylko kilka produktów, nie musi już długo stać w kolejce za osobą z pełnym wózkiem, tylko idzie do kasy samoobsługowej, płaci i wychodzi ze sklepu.

Nie wszystko jednak działa idealnie. Automaty potrafią się zaciąć, a czasami system zgłasza błąd mimo, jak nam się wydaje, poprawnego zeskanowania wszystkich produktów. Wtedy potrzebna jest pomoc pracownika, który może akurat być zajęty innymi obowiązkami.

Jak kasy samoobsługowe wpływają na nasze decyzje i portfele

Kasy samoobsługowe wpływają też na nasze decyzje zakupowe i nie zawsze korzystnie dla portfela. Według badań, na które powołuje się BBC, korzystający z tych terminali częściej przekraczają założony budżet na zakupy. Brak kontaktu z kasjerem powoduje, że klienci nie odczuwają presji społecznej ani potrzeby "tłumaczenia się" ze swoich wyborów. Zakupy są bardziej prywatne, a to sprzyja pochopnym decyzjom.

Według danych firmy Vita Mojo, 61 proc. klientów wydaje przy kasach samoobsługowych więcej niż przy tradycyjnych. Średnia wartość zamówienia może wzrosnąć nawet o 40 proc. Dean Ward z Evoke Creative tłumaczy, że to efekt eliminacji poczucia oceniania. Klienci czują się swobodniej, co zwiększa ich skłonność do dorzucania produktów.

Badania z Uniwersytetu w Tel Awiwie potwierdzają, że samodzielne skanowanie obniża tzw. koszt psychologiczny wydawania pieniędzy. Skupiając się na obsłudze urządzenia, mniej uwagi poświęcamy sumie do zapłaty, co ułatwia dokonywanie dodatkowych zakupów. Przykładowo dorzucimy paczkę gum do żucia czy batonika, które są tuż przy kasie.

Sama technologia nie jest problemem. Ważne, jak wpływa na nasze wybory. Kasa samoobsługowa daje anonimowość, kontrolę i szybkość, ale nie pozwala na chwilę refleksji, jak przy zwykłym kasjerze. W podsumowaniu wychodzimy ze sklepu szybciej, ale często z większym rachunkiem, niż planowaliśmy.

Źródło: BBC