
Przyznaj się – ile razy wszedłeś do Pepco "tylko po jedną rzecz" (np. skarpetki), a wyszedłeś z siatką pełną nowych ramek na zdjęcia, zapachowych świec i ceramicznych osłonek na doniczki? Teraz zapanowanie nad tym zakupowym szaleństwem będzie jeszcze trudniejsze (albo łatwiejsze!). Pepco właśnie wypuściło swoją pierwszą aplikację mobilną, a my, Polacy, jako pierwsi na świecie możemy ją przetestować.
O tym, że gigant tanich zakupów szykuje się do cyfrowej rewolucji, ptaszki ćwierkały już w zeszłym roku. Dziś obietnice stają się ciałem – apka wjechała na pełnej prędkości do Google Play i App Store.
Dlaczego my? Pepco wie, że jak coś przetrwa test bojowy polskiego łowcy promocji, to poradzi sobie wszędzie. Jeśli aplikacja u nas nie spłonie na serwerach, trafi na inne europejskie rynki.
Co w środku? Zniżki, klub i... grywalizacja
Twórcy aplikacji, we współpracy z firmą Future Mind, zbudowali ją od zera, podobno uważnie wsłuchując się w głosy klientów. Czego możemy się spodziewać po odpaleniu apki na telefonie?
Czego w aplikacji nie ma? Cóż, nie zrobisz w niej zakupów i nie zarezerwujesz produktów w sklepie. Możesz po prostu przeglądać promocje i szykować się na zakupy. Jest to więc po prostu bardziej wypasiona wersja sklepowej gazetki. Plusem jest możliwość korzystania z programu lojalnościowego i łapania zniżek.
Na razie nikt nie mówi o tym, czy Pepco odpali sklep internetowy. Z jednej strony mogłoby to być dobre rozwiązanie, z drugiej jednak w przypadku Pepco oznacza olbrzymie przedsięwzięcie nie tyle programistyczne, ile logistyczne. Wydatki poniesione na zorganizowanie magazynu i centrum wysyłek mogą się okazać nieopłacalne. Poczekamy, zobaczymy.
Zobacz także
Miliony użytkowników na celowniku
Katarzyna Feret, dowodząca cyfrową transformacją w Pepco, nie kryje dumy, podkreślając, że aplikacja ma wspierać codzienne zakupy i być "czymś, na co klienci czekali od dawna". Plany są niezwykle ambitne – firma zakłada, że do końca 2026 roku aplikację na swoich smartfonach będą miały zainstalowane miliony Polaków.
I choć apka jest w pełni zintegrowana z systemami kasowymi, Pepco uspokaja tradycjonalistów: technologia ma tylko podkręcić sprzedaż i lojalność, a nie zastąpić ten unikalny sport, jakim jest buszowanie między koszami w fizycznym sklepie.
Krótko mówiąc: zróbcie miejsce w pamięci telefonu między apką Biedronki a Lidla. Nadciąga nowy gracz.
