
Warsaw Enterprise Institute publikuje trzecią edycję "Czarnej Księgi" wydatków publicznych. To zestawienie inwestycji z całej Polski, które okazały się nietrafione i kosztowały miliony złotych. W rankingu znalazło się 49 przykładów. Wybraliśmy top 5 pozycji.
Niektóre inwestycje w Polsce potrafią naprawdę zaskoczyć. Czasem trudno zrozumieć, po co coś zostało zrobione albo jaki był w tym sens. Zdarzają się projekty, które wydają się nietrafione, słabo przemyślane albo po prostu absurdalne.
Warsaw Enterprise Institute przygotował kolejną edycję zestawienia takich przykładów. To zbiór wydatków publicznych, które wzbudziły sporo wątpliwości. Przeglądając ten ranking, momentami naprawdę nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać.
W tegorocznej edycji znalazło się 49 pozycji. Wybraliśmy z nich pięć, które najlepiej pokazują, o co chodzi w całej tej idei i w tego typu zestawieniu.
1. Płuca Ursynowa (Warszawa, Ursynów)
"Płuca Ursynowa" to projekt zrealizowany w Warszawie, na Ursynowie, w rejonie skrzyżowania ulic Indiry Gandhi i Dereniowej. Inwestycja polegała na ograniczeniu powierzchni betonowych oraz wprowadzeniu niewielkich elementów zieleni w przestrzeń miejską, poprzez wykonanie rabat i odbetonowanie fragmentów chodników.
Celem projektu było poprawienie jakości przestrzeni publicznej oraz ograniczenie efektu miejskiej wyspy ciepła. Ostatecznie powstały jednak niewielkie formy zieleni, których skala była ograniczona w stosunku do poniesionych kosztów.
To właśnie ta inwestycja zajęła pierwsze miejsce w rankingu, głównie ze względu na rozbieżność między założeniami a efektem końcowym oraz koszty, które spore zainteresowanie.
2. Siłownia plenerowa w Ignatkach-Osiedlu (gmina Juchnowiec Kościelny, okolice Białegostoku)
W Ignatkach-Osiedlu powstała siłownia zewnętrzna, która miała służyć mieszkańcom jako miejsce do aktywności fizycznej na świeżym powietrzu. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało standardowo: zestaw urządzeń ustawionych w przestrzeni publicznej.
Problemem okazała się lokalizacja. Sprzęt został ustawiony na terenie podmokłym, co utrudniało lub uniemożliwiało jego użytkowanie. W efekcie sprzęt stał się praktycznie nieużywany, a mieszkańcy zaczęli żartobliwie nazywać go "siłownią dla bobrów".
Po publikacji zdjęć sytuacja wywołała szeroką dyskusję. Władze gminy zdecydowały o przeniesieniu urządzeń na bardziej odpowiedni teren i utwardzeniu podłoża. Koszt samego montażu wyniósł 61,5 tys. zł, jednak dokładne wydatki związane z demontażem i przeniesieniem nie zostały jasno przedstawione. W zestawieniu raportu projekt ten został sklasyfikowany na 5. miejscu.
3. Toaleta w Zakęciu lub "kibel w szczerym polu" (gmina Otyń, województwo lubuskie)
W miejscowości Zakęcie powstała publiczna toaleta, która była elementem większej inwestycji drogowej. W tym przypadku obiekt powstał głównie dlatego, że trzeba było spełnić wymagania formalne, aby uzyskać dofinansowanie, a nie dlatego, że był rzeczywiście potrzebny.
Toaleta została postawiona w miejscu, gdzie prawie nikt nie chodzi i gdzie zwyczajnie nie ma takiej potrzeby. Stoi trochę pośrodku niczego. W rankingu zajęła 7. miejsce.
4. Strefa relaksu przy ul. Puławskiej (Warszawa, Mokotów)
Przy ulicy Puławskiej w Warszawie powstały niewielkie strefy odpoczynku tzw. parklety, czyli drewniane platformy z ławkami ustawione przy ulicy. Projekt był częścią działań realizowanych w ramach budżetu obywatelskiego, a więc zgłosili go sami mieszkańcy.
Z założenia miały to być miejsca do krótkiego odpoczynku w przestrzeni miejskiej. Problem w tym, że zostały zlokalizowane przy jednej z najbardziej ruchliwych ulic, w mieście, gdzie panuje duży hałas i zanieczyszczenie powietrza.
Trudno uznać to miejsce za sprzyjające relaksowi. W rankingu najbardziej absurdalnych inwestycji w Polsce znalazł się na 12. miejscu.
Zobacz także
5. Toaleta w Parku Skaryszewskim (Warszawa, Praga-Południe)
Toaleta w Parku Skaryszewskim powstała w ramach budżetu obywatelskiego i miała poprawić komfort korzystania z jednego z większych parków w Warszawie. Sam pomysł był uzasadniony, gdyż brak publicznej toalety w tak dużym miejscu rzeczywiście był problemem.
Realizacja projektu okazała się jednak znacznie bardziej skomplikowana, niż zakładano. Pojawiły się opóźnienia związane z uzgodnieniami formalnymi, koniecznością dostosowania projektu do wymogów konserwatorskich oraz zmianami lokalizacji.
Do tego doszły kwestie techniczne, w tym doprowadzenie mediów i przygotowanie terenu. Ostatecznie inwestycja została zrealizowana później niż planowano, a jej koszt był wyższy od założeń. Projekt znalazł się na 15. miejscu w rankingu.
