
Od piątku 10 kwietnia cała Unia Europejska zostanie objęta nowym systemem kontroli granicznej EES. To zwiększy czas rejestracji wielu pasażerów, w tym z Ukrainy. A co za tym idzie, znacząco wydłuży kolejki na lotniskach i przejściach granicznych.
System Wjazdu/Wejścia (Entry/Exit System, EES) obejmie 29 krajów Europy, w tym Polskę. Jednolity system rejestracji pasażerów spoza Wspólnoty ma zastąpić tradycyjne pieczątki w paszportach i automatycznie gromadzić dane osobowe. Oznacza także utrudnienia dla podróżnych, szczególnie w pierwszych miesiącach działania.
Co zmieni EES na lotniskach?
Działanie EES opiera się na gromadzeniu danych biometrycznych jak odciski palców i zdjęcia, a także informacji o czasie i miejscu przekroczenia granicy. Aby przyspieszyć odprawę, pasażerowie będą mogli na 72 godziny przed podróżą przesłać wymagane dane z wyprzedzeniem do aplikacji "Travel to Europe" lub zdać je na kontroli granicznej, gdzie odbędzie się rejestracja. Odmowa podania takich danych będzie równoznaczna z zakazem wstępu. System nie rejestruje i nie przechowuje danych obywateli UE.
W pierwszych miesiącach, gdy nowe osoby będą rejestrować się w systemie, to przełoży się na dłuższe oczekiwanie w kolejkach dla podróżnych. EES wchodzi w życie tuż przed największymi szczytami na lotniskach i sezonem wakacyjnym.
"W godzinach szczytu czas oczekiwania regularnie sięga obecnie dwóch godzin, a niektóre lotniska mówią o jeszcze dłuższych kolejkach" – przekazały organizacje ACI Europe i Airlines for Europe.
Zobacz także
Jak działa EES?
Celem EES jest skuteczniejsza identyfikacje i lepsze wykrywanie osób przekraczających dozwolony czas pobytu w strefie Schengen lub niespełniających warunków wjazdu. EES obejmie obywateli państw trzecich podróżujących do UE, zarówno tych objętych obowiązkiem wizowym, jak i zwolnionych z niego. System nie obejmie posiadaczy zezwoleń długoterminowych oraz grup objętych wyjątkiem jak załogi samolotów, członków rodzin obywateli UE i uczestników misji NATO. Irlandia i Cypr pozostają poza systemem.
Jak informuje Komisja Europejska, już na etapie wdrażania systemu ponad 24 tys. osób nie wpuszczono do UE z powodu nieprawidłowości w dokumentach. Z czego ponad 600 uznano za zagrożenie dla bezpieczeństwa.
Kto będzie miał dostęp do tych danych? Jak pisaliśmy na INNPoland, pieczę nad nimi będą sprawować służby graniczne, które będą mogły je udostępniać organom ścigania. Ma to pomóc w wykrywaniu nadużyć pobytu, wykrywać fałszywe dokumenty i zapobiegać bezwizowym podróżom.
W skrajnych przypadkach związanych z przestrzeganiem prawa dane będą mogły zostać udostępnione innym krajom w lub poza UE, a także ONZ i Czerwonemu Krzyżowi. Czas przechowywania danych będzie zależał od kilku czynników. Osoby niemające krewnych w UE lub spotykające się z odmową wstępu będą rejestrowane od 3 do 5 lat. Taki biometryczny paszport będzie zapisany przez rok.
