
Coraz częściej w wypowiedziach Donalda Trumpa powraca temat potencjalnego wyjścia USA z NATO. Jeżeli taki najczarniejszy scenariusz się sprawdzi, jaki będzie to miało wpływ na Polskę? I nie, nie chodzi tylko o nasze bezpieczeństwo militarne, ale też gospodarkę i giełdę.
Wyjście USA z NATO przez dekady uchodziło za ciekawy scenariusz, ale filmu z gatunku political fiction. Tyle że Donald Trump coraz częściej sugeruje, że ta wizja może się ziścić. Czy mówi poważnie? I przede wszystkim: jak taka drastyczna zmiana w amerykańskiej polityce wpłynęłaby na polską gospodarkę?
NATO bez USA, czyli historia zaczyna się na nowo
Rzeczywistość, jaką znamy, zaczęła się w dużej mierze od powstania NATO. To stworzenie Sojuszu Północnoatlantyckiego pozwoliło na integrację europejską i zapewniło pokój w Starym Świecie, przez wieki rozszarpywanym przez niemal ciągłe wojny. Po prostu hegemonia USA i rywalizacja z ZSRR sprawiły, że europejskie państwa zostały wręcz zmuszone do wzajemnej współpracy.
Przełom lat 80. i 90., w tym upadek bloku wschodniego, był okresem postawienia kropki nad "i". USA miały zapewnić nam pokój i dobrobyt, szerzyć demokracje, a wojny miały przejść do lamusa. Historia dobiegła końca.
Wszystko to brzmiało pięknie na papierze i wykładach ekspertów, którzy źle zinterpretowali prace Francisa Fukuyamy. Praktyka pokazała, że to utopia.
Choć USA czerpały (i nadal czerpią) z zaprojektowanego przez siebie systemu korzyści, w gronie części ich elit można było zacząć dostrzegać pesymizm i chęć powrotu do izolacjonizmu.
I by oddać sprawiedliwość: Amerykanie utrzymują NATO. To oni są odpowiedzialni za większość wydatków obronnych całego Sojuszu. USA to też jego kręgosłup logistyczny, wywiadowczy i przede wszystkim – nuklearny. Bez Waszyngtonu NATO staje się regionalnym sojuszem europejskim o ograniczonym zasięgu.
Tyle że USA, jak już padło, też korzystają na tym systemie. To dzięki niemu mogą kontrolować przepływy kapitału na świecie (aktywów finansowych czy surowców), a tym samym rządzić niemal całym globem: załatwiać intratne deale dla swoich korporacji, przenosić "brudne" prace do krajów trzeciego świata.
I elity amerykańskie zapewne to rozumieją. Nawet obecny krytyk i były współpracownik Donalda Trumpa, John Bolton, w swojej książce "Trump w Białym Domu. Tajemnice Gabinetu Owalnego" wskazywał na to, że ówczesny (i obecny) prezydent USA jedynie straszył członków NATO wyjściem z Sojuszu.
Wiele też wskazuje na to, że republikanin używa argumentu o wycofaniu Waszyngtonu z Sojuszu jako środka w negocjacjach (np. dot. zwiększenia zakupów broni przez inne kraje).
Dziś nie musimy się więc obawiać najczarniejszego scenariusza. Na potrzeby tego tekstu zabawmy się jednak w małe political fiction.
NATO bez USA
Załóżmy jednak, że wyjście USA z NATO stanie się faktem. Co się wtedy stanie?
Przede wszystkim prawdopodobnie okazję tę wykorzysta Rosja, która zinterpretuje taki krok Białego Domu jako zachętę do realizacji "Ultimatum Ławrowa". To nawiązanie do projektu Moskwy z końca 2021 roku, gdy Kreml zażądał wycofania wojsk Sojuszu z krajów, które zostały do niego przyjęte po 1997 roku. W praktyce oznaczałoby to wpadnięcie naszego kraju w orbitę wpływów Rosji.
Do tego w regionie zaczęłoby obowiązywać europejskie prawo dżungli. Czyli: ponownie to Niemcy i Francja zaczynają dominować i stawiać warunki. W to wszystko wmieszałaby się Wielka Brytania ze swoją strategią wspierania silniejszego, by osłabiać lokalnego hegemona. Zaczęłyby więc powstawać "małe NATO", mniejsze sojusze geopolityczne.
Tak, to wszystko brzmi jak przepis na wojnę, bo tym w istocie jest nie tylko wyjście USA z NATO, ale szerzej: słabnięcie amerykańskiego kolosa.
Zobacz także
"Gospodarka, głupcze!"
Zostawmy jednak geopolitykę i skoncentrujmy się na głównym temacie tego artykułu: skutkach gospodarczych.
Przez lata mogliśmy pozwolić sobie na inne niż wojskowe wydatki, gdyż chroniły nas USA (nawet jeżeli tylko na papierze, zawsze zwiększało to nasze bezpieczeństwo). Wyjście USA z NATO oznaczałoby konieczność zwiększenia wydatków na zbrojenia, a to implikuje cięcia w służbie zdrowia, systemie edukacji czy inwestycjach w infrastrukturę. O końcu idei państwa opiekuńczego nie wspominając.
– Brak wsparcia militarnego ze strony USA mogłoby także doprowadzić do wzrostu deficytu i długu. Zwiększenie budżetu wojskowego oznacza mniej pieniędzy na rozwój cywilny, edukację, transformację energetyczną – wskazuje w rozmowie z InnPoland Arkadiusz Jóźwiak, analityk i redaktor naczelny portalu Comparic.pl.
Jego zdaniem problem byłby jednak szerszy i dotyczył zagranicznych firm, które dziś chętnie inwestują w naszym kraju.
– Bez gwarancji bezpieczeństwa USA inwestorzy zza granicy mogliby ponadto postrzegać Europę Środkowo-Wschodnią jako region bardziej ryzykowny. Dotyczyłoby to szczególnie Polski, państw bałtyckich i Rumunii – dodaje Jóźwiak.
Podobnego zdania jest Maciej Wieczorkowski, prawnik związany z giełdą kryptowalut Kanga, z którym rozmawialiśmy.
– Inwestorzy odebraliby to [wyjście USA z NATO] jako sygnał alarmowy – niepewność geopolityczna uderzyłaby w europejskie giełdy, osłabiła euro i wywindowała ceny aktywów uznawanych za bezpieczne przystanie, jak złoto – tłumaczy.
Wtóruje mu nasz kolejny rozmówca, Albert Czajkowski, redaktor naczelny Cryps.pl, portalu piszącego o gospodarce i geopolityce.
– Ewentualne wyjście USA z NATO wywołałoby natychmiastową panikę na rynkach, co doprowadziłoby do drastycznego osłabienia złotego i masowej ucieczki zagranicznych inwestorów z Polski. Zamiast stabilnego wzrostu, z dnia na dzień stalibyśmy się wysoce ryzykownym państwem przyfrontowym, co uderzyłoby w nasze portfele i zatrzymało rozwój wielu firm – ostrzega.
Jego zdaniem "w obliczu takiego zagrożenia i utraty zaufania do tradycyjnego systemu bankowego, inwestorzy ratowaliby swój majątek, przenosząc go do niezależnych aktywów cyfrowych i kryptowalut".
To ostatnie jest szczególnie interesującym wątkiem, gdyż podobne zjawisko widzieliśmy np. w Iranie: gdy USA zaatakowały ten kraj pod koniec lutego, lokalne giełdy z kryptowalutami rejestrowały rekordowe obroty.
Wieczorkowski, związany z giełdą Kanga, ostrzega jednak, że w tak skrajnym scenariuszu kryptowaluty mogłyby jednak tracić na wartości. Jego zdaniem "bitcoin, którego część inwestorów traktuje jako ryzykowny walor", raczej mocno by potaniał. Zakupy przestraszonych Polaków zapewne by nie pomogły.
Polska na nowo
Wyjście USA z NATO oznaczałoby więc zmianę niemal wszystkiego w Polsce: zapewne ograniczenie lub likwidację systemu socjalnego (800 plus), przestawienie naszej gospodarki na nowe tory, trudniejsze poszukiwanie zewnętrznych inwestorów, którzy do tego stawialiby surowsze warunki współpracy (w końcu lokując u nas kapitał ryzykowaliby o wiele więcej niż teraz).
– Ostatecznie polska gospodarka musiałaby przejść bolesną transformację, drastycznie tnąc inne wydatki, aby samodzielnie sfinansować gigantyczną rozbudowę własnej armii – podsumowuje Czajkowski.
W interesie naszego kraju jest to, by USA pozostały w NATO. Ich wyjście z Sojuszu będzie oznaczało nie tylko przemodelowanie Europy, ale też zmianę naszego życia codziennego.
