Czołg na poligonie.
Ekspert ostrzega, że grozi nam wojna z Rosją, która może wybuchnąć już w tym roku. Foto: youledtayif/Shutterstock

Wojna z Rosją może wybuchnąć wcześniej, niż wielu zakłada? Jacek Bartosiak, ekspert ds. geopolityki z think tanku Strategy&Future, ostrzega, że zawieszenie broni na Ukrainie to dla nas śmiertelne zagrożenie. Oznacza, że jeszcze w tym roku polskie wojsko będzie bronić wschodniej flanki NATO przed żołnierzami ze wschodu.

REKLAMA

Wiele osób przywykło już do medialnych ostrzeżeń dotyczących tego, że grozi nam wojna z Rosją. Mało tego, sporo osób uważa to wręcz za "straszenie". Tyle że jeszcze w tym roku możemy znaleźć się w otwartym konflikcie militarnym. A przynajmniej tak twierdzi Jacek Bartosiak.

Wojna z Rosją

Od 2022 r. (właściwie nawet od 2014 r.) Ukraina wiąże potężne siły Rosji. To dzięki temu Polska otrzymała bonusowy czas na rozbrojenie się i modernizację swojej armii. Możliwe jednak, że spokój powoli się kończy. A to dlatego, że Kijów negocjuje teraz warunki zawieszenia broni z Moskwą.

Zdaniem Jacka Bartosiaka z think tanku Strategy&Future, przed nami okres próby.

– Teraz Rosjanie są zaangażowani w wojnę na Ukrainie, co zmniejsza ryzyko wystąpienia tego [wojny z Rosją - przyp. autora] w tym momencie, ale jak [wojna] się skończy lub będzie zawieszenie broni (...), jest to bardzo prawdopodobne – powiedział w Polsat News.

Gdy dziennikarz dopytał o perspektywę czasową, Bartosiak odparł, że wojna z Rosją może wybuchnąć nawet w tym roku.

Oczywiście, niektórzy nadal będą twierdzić, że jesteśmy bezpieczni, gdyż jesteśmy w NATO. Problem w tym, że może się okazać, że to my będziemy musieli wysłać swoje wojska, by pomóc innym krajom członkowskim: państwom bałtyckim.

– Może się okazać, że tylko my i Litwini będziemy wtedy na wojnie z Rosją – dodał Bartosiak.

Dopytany, czy Polska jest gotowa na taki scenariusz, ekspert nie pozostawił złudzeń: nie!

O co zagra Rosja?

Dlaczego jednak Rosja miałaby chcieć zaatakować małe kraje bałtyckie: Litwę, Łotwę i Estonię? Eksperci ze Strategy&Future uważają, że będzie starała się pokazać brak sprawczości NATO: to, że Sojusz nie działa i nie zapewnia swoim członkom bezpieczeństwa.

Trzy wspomniane kraje cechują się nikłą głębią strategiczną. Są małe, więc trudne do obrony. Nie wspominając o słabych armiach. Stąd pojawi się konieczność, by w region wysłać inne wojska. W praktyce te z Polski. I wtedy realny stanie się scenariusz, o którym mówi Bartosiak.

Gdyby Rosja zajęła państwa bałtyckie i pokonała na miejscu polską armię, powróciłaby do słynnego ultimatum Ławrowa z 2021 roku. Chodzi o żądania Rosji, by wycofać wojska NATO z krajów, które przyjęto do Sojuszu po 1997 roku i włączyć ją do "systemu obronnego Europy". W praktyce będzie to oznaczało, że Moskwa będzie mogła wpływać na polską politykę międzynarodową i energetyczną. De facto ponownie wpadniemy do wschodniej strefy wpływów.