Polska flaga, Temida i logo akcji "Mój głos. Moja własność".
Związki zawodowe artystów stworzyły koalicję ws. obrony swoich praw do wizerunku i głosu Fot. materiały prasowe/Mehaniq/Shutterstock

Sprawa pomiędzy JFC Polska a lektorem Jarosławem Łukomskim, związana z wykorzystaniem jego głosu bez zgody, trwa. To pierwsza taka prawna batalia w Polsce na tle użycia technologii deepfake i AI. Polscy lektorzy postanowili wziąć sprawy we własne ręce, aby nie doszło do takiej sytuacji ponownie, uruchamiając akcję "Mój głos. Moja własność".

REKLAMA

Kolejna rozprawa ws. głosu Jarosława Łukomskiego w reklamie JFC Polska, producenta przydomowej oczyszczalni ścieków, planowana jest na 15 czerwca. Ta bezprecedensowa sprawa stała się symbolem walki o ochronę wizerunku oraz działalności artystycznej w Polsce.

Związek Artystów Scen Polskich (ZASP), Związek Zawodowy Twórców Dubbingu (ZZTD) oraz Związek Zawodowy Artystów Polskich (ZZAP) zawiązały koalicję w obronie praw aktorów głosowych, dubbingowych oraz lektorów, wystosowując apel do koalicji rządzącej.

"Mój głos. Moja własność"

Koalicja artystów domaga się prawnej i finansowej ochrony dla twórców w produkcjach audiowizualnych oraz audialnych i każdego, kto pracuje z głosem. Swoje postulaty kierują do instytucji władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Apelują o rozwiązania wobec dynamicznego rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji.

"Rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji stwarza nowe możliwości technologiczne, ale rodzi też poważne zagrożenia dla artystów-twórców. Coraz częściej obserwujemy zastępowanie pracy i wkładu aktorów w produkcjach audiowizualnych oraz audialnych całkowicie nowymi wytworami generatywnej AI, tworzonymi bez jakiegokolwiek udziału wykonawców pierwotnych. Prawa twórców są naruszane m.in. w procesie tworzenia syntetycznych kopii głosu bez wiedzy i zgody wykonawców" – czytamy w oświadczeniu.

Koalicja argumentuje, że głos stanowi równie integralną część artysty, co jego wizerunek zewnętrzny. To sceniczny element tożsamości i rozpoznawalności danego twórcy, podstawowe narzędzie pracy i dorobek zawodowy. Wedle związków zawodowych głos powinien podlegać ochronie na równi z dobrami osobistymi oraz prawami pokrewnymi.

Zagrożenie systemowe

"Rozumiemy, że technologia rozwija się szybciej niż przepisy, ale państwo nie może pozostawać bierne wobec nadużyć. Potrzebne są jasne regulacje, które zagwarantują twórcom prawo do decydowania o wykorzystaniu ich głosu, adekwatne wynagrodzenie oraz skuteczną ochronę przed bezprawnym kopiowaniem. W ramach Koalicji 'Mój głos. Moja własność' – z udziałem ZASP, ZZTD oraz ZZAP – apelujemy do władz o pilne działania regulacyjne w tym obszarze" – mówi Jan Tomaszewicz, prezes Zarządu Głównego Związku, cytowany w oświadczeniu.

Brak regulacji określono jako "zagrożenie systemowe". Związki informują, że konsekwencjami będzie wypieranie profesjonalnych wykonawców, spadek jakości produkcji, ciągła presja na zaniżanie stawek artystów i ograniczanie miejsc pracy. Efekty rozpowszechnienia się technologii deepfake da się odczuć już na platformach społecznościowych – na YouTube kradnie się głosy i styl wizualny polskich podcasterów, a hitami na polskich playlistach Spotify są piosenki generowane przez AI.

Sprawa Jarosława Łukomskiego i oświadczenie JFC Polska

Bezprecedensowa sprawa między znanym polskim lektorem a firmą JFC Polska trwa. Nie zapadło żadne rozstrzygnięcie i kolejna rozprawa odbędzie się w połowie czerwca. Przypominamy, że głos lektora pojawił się bez jego zgody w reklamie przydomowej oczyszczalni ścieków.

"To pierwsza w Polsce bezprecedensowa sprawa dotycząca bezprawnego wykorzystania w reklamie cyfrowego modelu głosu lektora, bez jego wiedzy i zgody, przez podmiot z branży wodno-kanalizacyjnej (producenta m.in. szamb). Orzeczenie to może mieć istotne znaczenie dla przyszłej ochrony prawa do głosu w dobie technologii deepfake oraz wyznaczać standardy odpowiedzialności za podobne naruszenia. Sprawa ta pokazuje, że kradzież głosu jest realna – i to na dużą skalę komercyjną" – pisze Koalicja.

JFC Polska przesłała oficjalne oświadczenie w tej sprawie, które umieszczamy poniżej.

"Spółka niezwłocznie po otrzymaniu wezwania wstrzymała publikację spornych materiałów, jeszcze zanim sprawa trafiła do sądu. Wielokrotnie proponowaliśmy polubowne rozwiązanie, w tym formalną mediację. W materiałach nigdy nie wykorzystano imienia, nazwiska ani wizerunku Pana Łukomskiego. Zwracamy uwagę, że pojawiające się w mediach określenie "kradzież głosu" nie ma potwierdzenia w żadnym orzeczeniu sądowym ani dokumencie procesowym. Sugeruje ono działalność przestępczą, która nie miała miejsca, sprawa ma charakter cywilny".

JFC Polska

komunikat prasowy