
Nastroje podhalańskich hotelarzy i restauratorów są dziś ponure. Tak chwaleni i mile widziani w Zakopanem turyści z Bliskiego Wschodu zawiedli. Hotelarze w popłochu tną ceny o 20 proc. Eksperci ostrzegają przed stratami idącymi w miliony złotych i koniecznością walki o europejskiego klienta. Czy Zakopane poradzi sobie bez "pustynnych dolarów"?
Wygląda na to, że złoty sen zakopiańskich hotelarzy o "pustynnych dolarach" właśnie kończy się niemiłą pobudką. Choć Majówka 2026 powinna być czasem żniw, na Krupówkach zamiast gwaru gości z Bliskiego Wschodu słychać raczej nerwowe liczenie brakujących dutków. Sytuacja geopolityczna sprawiła, że Podhale, które zdążyło się już rozsmakować w arabskiej hojności, musi teraz boleśnie zderzyć się z nową rzeczywistością.
Jeszcze rok temu zakopiańskie hotele pękały w szwach, a restauracje halal na Krupówkach nie nadążały z wydawaniem posiłków. Dzisiaj obraz jest zgoła inny. Zamiast tłumów turystów z Bliskiego Wschodu, hotelarze widzą puste kalendarze rezerwacji i realne widmo strat, które może pogrążyć nadchodzący sezon letni.
Finansowa przepaść: dlaczego góralom tak brakuje Araba?
Powód paniki jest prosty i drastycznie wymierny – pieniądze. Turyści z krajów arabskich nie tylko licznie odwiedzali region, ale przede wszystkim zostawiali w nim kwoty, o których przeciętny polski turysta może tylko pomarzyć.
Jeden gość z Zatoki Perskiej zostawiał na miejscu dziesięciokrotnie więcej gotówki niż statystyczny Polak. Nic dziwnego, że brak hurtowych rezerwacji na czerwiec i lipiec budzi przerażenie w branży.
Wojna zamknęła niebo, a hotele tną ceny
Głównym winowajcą jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz wynikające z niej ograniczenia w ruchu lotniczym. Biura podróży, które wcześniej napędzały ten rynek, obecnie omijają Zakopane szerokim łukiem.
Zobacz także
Skutki widać już gołym okiem. Noclegi tanieją o 20 proc.: aby ratować obłożenie, hotelarze zeszli z cenami o blisko jedną piątą w porównaniu do ubiegłego półrocza. W odwrocie są restauracje serwujące posiłki halal. Inwestycje w kuchnię, personel i specjalistyczne składniki z myślą o arabskim kliencie dziś służą głównie... ciekawskim Polakom i Europejczykom.
Dla lokalnego biznesu najgorsza jest jednak wizja chudego lata. O ile maj jest jeszcze do przełknięcia, o tyle brak zaklepanych terminów na wakacje to dla wielu przedsiębiorców katastrofa.
Nowa nadzieja: czy Brytyjczycy uratują dutki?
W tej trudnej sytuacji branża chwyta się każdej brzytwy. Nadzieją na załatanie dziury w budżecie ma być oferta grupy TUI, która włączyła Zakopane do swojego programu na 2026 rok. Liczy się na napływ gości z Wielkiej Brytanii, choć ich portfele – choć zasobniejsze od polskich – wciąż nie dorównują tym z Bliskiego Wschodu.
