Turyści w Bliskiego Wschodu w Zakopanem.
Narastający konflikt na Bliskim Wschodzie niepokoi małopolską branżę turystyczną. Sytuacja mogłaby wstrzymać przyjazdy turrystów z krajów arabskich. Fot. Waldemar_Sowinski/Shutterstock

Narastający konflikt na Bliskim Wschodzie coraz mocniej niepokoi małopolską branżę turystyczną. Przedstawiciel Tatrzańskiej Izby Gospodarczej wskazał, że dalsza eskalacja mogłaby doprowadzić do wstrzymania przyjazdów gości z krajów arabskich. A ci ostatnich latach stanowili ważną część letniego ruchu turystycznego w regionie i byli witani z szeroko rozpostartymi ramionami.

REKLAMA

Obecnie jednak czarny scenariusz się nie spełnia, a liczba rezerwacji wciąż rośnie. Od kilku lat Zakopane i całe Podhale cieszą się ogromną popularnością wśród turystów z Bliskiego Wschodu.

W sezonie letnim stanowią oni znaczącą część odwiedzających region, a w niektórych obiektach odpowiadają nawet za 80–90 proc. wszystkich rezerwacji. Ich obecność wyraźnie wpłynęła na lokalny rynek, od oferty hotelowej po gastronomię i usługi dodatkowe.

Arabscy turyści kluczowi dla Podhala

Nic więc dziwnego, że właściciele hoteli i pensjonatów z uwagą śledzą rozwój wydarzeń w Zatoce Perskiej. Zdaniem przedstawiciela Tatrzańskiej Izby Gospodarczej (TIG), w przypadku dalszej eskalacji konfliktu należy liczyć się z poważnymi konsekwencjami.

– Mamy na uwadze, że jeżeli ten konflikt będzie miał tendencję do rozwoju, to istnieje duże prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że przyjazdy turystów z krajów arabskich do Małopolski, w tym na Podhale, zostaną zatrzymane. Byłby to jednak scenariusz tzw. czarnego łabędzia, czyli trudnego do przewidzenia zdarzenia, które może mieć przełomowe skutki – powiedział Karol Wagner w rozmowie z PAP.

Jednocześnie zaznacza, że patrząc w dłuższej perspektywie, region nadal znajduje się na "krzywej wzrostowej", jeśli chodzi o rezerwacje z tego kierunku. Mimo pojawiających się nerwowych nastroi, twarde dane nie wskazują jednak na spadek zainteresowania.

Firmy, które obsługują głównie klientów z Bliskiego Wschodu, przyznają, że sytuacja jest niepewna. Mimo to rezerwacje nie zostały masowo anulowane, a branża podchodzi do tematu ze spokojem. Od wybuchu konfliktu minęło zbyt mało czasu, by mówić o pełnym obrazie sytuacji.

Branża zachowuje spokój

Przedstawiciele branży przypominają, że wcześniejsze kryzysy międzynarodowe zwykle miały krótkotrwały charakter. Powodowały przejściowe utrudnienia w lotach i chwilowe wahania w liczbie rezerwacji, ale nie kończyły się długotrwałym załamaniem turystyki.

Więcej obaw budzi perspektywa przeciągającego się konfliktu. Taki scenariusz mógłby odbić się na cenach paliw, a w konsekwencji podnieść koszty życia i ograniczyć budżety przeznaczane na podróże w całej Europie. Więcej na ten temat można przeczytać tutaj.

Branża podkreśla, że o realnym wpływie sytuacji międzynarodowej na tegoroczny sezon letni zdecyduje rozwój wydarzeń w najbliższym czasie. Na dziś nie widać gwałtownego odwrotu gości z krajów arabskich, ale hotelarze i restauratorzy pozostają w gotowości.