Lotnisko w Radomiu. W tle spadki, kryzys finansowy
Lotnisko w Radomiu wciąż świeci pustkami. Fatalne wyniki budzą coraz większe emocje Fot. tete_escape/shutterstock Lotnisko/mat. pras. Montaż: INNPoland.pl

Miało odciążyć Lotnisko Chopina, przyciągnąć tanie linie i napędzić region. Tymczasem port lotniczy w Radomiu notuje coraz większe straty, a liczba pasażerów pozostaje dramatycznie niska. Dane pokazują brutalny kontrast między wielkimi planami a rzeczywistością, która zaczyna coraz mocniej niepokoić mieszkańców i podatników.

REKLAMA

Lotnisko Warszawa-Radom obsłużyło w kwietniu zaledwie 2293 pasażerów. To mniej niż rok temu i tylko nieznacznie więcej niż w marcu. Polskie Porty Lotnicze próbują ratować sytuację nową strategią, spotkaniami z samorządowcami i planami promocji regionu. Problem polega na tym, że inne polskie lotniska biją rekordy, a Radom wciąż walczy o podstawowy ruch pasażerski. Port, w który wpompowano około 800 mln zł, coraz częściej staje się symbolem beznadziejnych inwestycji.

Lotnisko w Radomiu nie nadąża za konkurencją. Regionalne porty pokazują smutną rzeczywistość

Sytuacja Radomia wygląda jeszcze gorzej, gdy zestawi się ją z wynikami innych portów. Lotnisko Chopina obsłużyło w ubiegłym roku ponad 24 mln pasażerów. Kraków przekroczył 13 mln, a Gdańsk i Katowice dobiły do 7 mln podróżnych. Nawet Modlin, który przechodzi reorganizację, notuje wyniki, o których Radom może tylko pomarzyć.

Co szczególnie uderza, Radom zaczyna przegrywać nawet z najmniejszymi lotniskami regionalnymi. Zielona Góra obsłużyła ponad 80 tys. pasażerów rocznie, Olsztyn niemal 90 tys., a Radom zamknął 2025 rok wynikiem 95 tys. osób. To trochę więcej, ale różnica polega na skali inwestycji. W Radomiu wydano gigantyczne środki publiczne, dlatego oczekiwania były wielokrotnie większe. Początkowe prognozy mówiły nawet o milionie pasażerów rocznie już w 2026 roku.

Port lotniczy w Radomiu generuje gigantyczne straty. Finansowa dziura robi się coraz większa

Największym problemem portu nie jest już sama liczba podróżnych, ale finanse. Strata lotniska rośnie z roku na rok. W 2023 roku wynosiła około 30 mln zł, rok później już 38 mln zł, a w 2025 przekroczyła 40 mln zł. Prognozy na obecny rok są jeszcze bardziej niepokojące, ponieważ mówi się już o ponad 50 mln zł straty.

Dla porównania, na Lotnisku Chopina liczba operacji lotniczych wykonywanych w cztery dni jest większa niż cały roczny ruch cywilny w Radomiu. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wykonano tam jedynie 2216 operacji lotniczych. Nawet bardzo tanie bilety nie przyciągają tłumów. Loty do Larnaki można kupić za 180-300 zł, a mimo to średnie wypełnienie samolotów Wizz Air wynosiło około 62 proc.

Polskie Porty Lotnicze szukają ratunku dla Radomia. Lotnisko ma zarabiać inaczej niż dotąd

Polskie Porty Lotnicze nie ukrywają, że potrzebny jest nowy pomysł na funkcjonowanie portu. Strategia do 2030 roku zakłada odejście od opierania lotniska wyłącznie na pasażerach. Radom ma rozwijać cargo, serwisowanie samolotów, szkolenia lotnicze oraz General Aviation. Port ma stać się hybrydowym centrum lotniczym, które będzie zarabiało nie tylko na turystach.

Dlatego rozpoczęto intensywne rozmowy z samorządami, organizacjami turystycznymi i lokalnym biznesem. PPL przekonuje, że region ma potencjał, a wspólne działania marketingowe mają pomóc przyciągnąć nowych podróżnych. Problem polega na tym, że czas zaczyna działać na niekorzyść lotniska. Każdy kolejny miesiąc z niskim ruchem pasażerskim oznacza kolejne miliony strat i coraz większą presję na znalezienie skutecznego rozwiązania. Radom miał stać się lotniczym oknem dla centralnej Polski. Dziś coraz częściej pada pytanie: Czy port zdoła uniknąć reputacji najdroższej wpadki inwestycyjnej w kraju?