
Koniec z wysyłaniem pancernych bestii za ocean i czekaniem w gigantycznych kolejkach. Polska jako pierwszy kraj w Europie zyska unikalne zdolności do serwisowania amerykańskich czołgów M1 Abrams, a przełomowy kontrakt z koncernem Honeywell zostanie przypieczętowany w Dęblinie. Warty 300 milionów złotych projekt to jednak dopiero początek rozwoju polskich zakładów.
Polska jako pierwsza w Europie będzie mogła serwisować słynne amerykańskie czołgi M1 Abrams. Premier Donald Tusk i minster obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podpiszą kluczową umowę w Dęblinie.
Przełom w Dęblinie: porozumienie z Honeywellem ws. Abramsów
W Dęblinie dochodzi do przełomowego momentu dla polskiego przemysłu obronnego. Jak podaje serwis Business Insider, Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 S.A. oficjalnie zawierają porozumienie z amerykańskim gigantem technologicznym Honeywell. Na mocy tej umowy w Polsce powstanie Autoryzowane Centrum Serwisowe Silników AGT1500, które napędzają Abramsy.
Jest to szczególnie ważne, gdyż Polska zamówiła od Amerykanów 366 czołgów Abrams w różnych wersjach. To właśnie te nowe czołgi w polskiej armii – metalowe bestie, które połączyły skłócone partie – będą mogły być serwisowane w Polsce. Wcześniej jedyną możliwą opcją było wysłanie czołgu aż do serwisu w Stanach Zjednoczonych.
Dostawy sprzętu wsparcia ruszą jeszcze w tym roku
Jeszcze w tym roku mają ruszyć dostawy specjalistycznego sprzętu wsparcia: 25 czołgów saperskich M1150 oraz 25 mostów szturmowych M1110. Obie te konstrukcje bazują na podwoziu Abramsa i są napędzane dokładnie tymi samymi silnikami AGT1500.
Zobacz także
Abramsy w Dęblinie. Modernizacja infrastruktury i certyfikowane szkolenia
Nowy ośrodek zyska pełne uprawnienia do realizowania zaawansowanych i wszechstronnych napraw jednostek napędowych AGT1500. Całe przedsięwzięcie wymaga jednak gruntownego przygotowania bazy na miejscu. W ramach zaplanowanej inwestycji dotychczasowa infrastruktura techniczna zostanie w pełni zmodernizowana i dostosowana do rygorystycznych amerykańskich standardów.
Równolegle polscy specjaliści przejdą certyfikowane programy szkoleniowe, by zyskać unikalną wiedzę niezbędną do obsługi amerykańskich maszyn. Ostatnim, ale niezwykle ważnym elementem projektu będzie stworzenie na miejscu strategicznego magazynu części zamiennych, co ma pozwolić na błyskawiczne usuwanie awarii. Już dziś polscy pancerniacy udowadniają, na co stać polską załogę – Abramsy z Polski rozbiły konkurencję w USA, a Fort Bragg zapamięta pokaz siły na długo.
2028 rok i 300 mln zł inwestycji
Nowy punkt serwisowy ma ruszyć w 2028 roku. W ciągu roku ma mieć możliwość obsługi kilkudziesięciu maszyn. Szacowana wartość przedsięwzięcia to około 300 milionów złotych. To kolejny sygnał, że Polska pompuje 10 mld zł w zbrojeniówkę i ma być technologicznie niezależna od zagranicznych dostawców.
General Electric i serwis silników T700 dla Apache
Kontrakt na silniki Abramsów ma być dopiero początkiem ofensywy dęblińskiego zakładu. Obecnie trwają zaawansowane negocjacje z amerykańskim koncernem General Electric. Tematem rozmów jest uruchomienie serwisu silników z rodziny T700, które napędzają nowo zakupione przez Polskę śmigłowce szturmowe AH-64E Apache. Finał tych rozmów planowany jest na trzeci kwartał bieżącego roku.
Zapowiadana umowa z General Electric to bezpośrednia kontynuacja zobowiązań offsetowych związanych z programem zakupu śmigłowców. Przypomnijmy, że w marcu 2026 roku zawarto już podobne porozumienie z Lockheed Martin – wtedy zdecydowano, że serwis nowoczesnych systemów sensorowych trafi do łódzkiego oddziału WZL nr 1. Teraz czas na potężne wzmocnienie bazy w Dęblinie. Warto przy tym pamiętać, że japońska zbrojeniówka szuka partnerów i Polska wchodzi do gry – co oznacza, że krajowe zakłady mogą wkrótce serwisować nie tylko amerykański sprzęt.
