
Czy drugi Polak w kosmosie może zostać uciszony przez naszą państwową agencję? Wokół Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego rozpętała się burza, która błyskawicznie wyskoczyła poza sektor kosmiczny i wzbudziła ogromne zainteresowanie. Padły zarzuty o brak strategii i mocne słowa o "próbie cenzury".
Sprawa zaczęła się od pisma Polskiej Agencji Kosmicznej skierowanego do rządu i Rady POLSA. Prezes agencji dr Marta Wachowicz miała zażądać ograniczenia publicznych wypowiedzi Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego, drugiego Polaka w kosmosie, dotyczących działalności agencji i strategicznych projektów kosmicznych. Powodem były słowa astronauty o programie IRIS2, czyli ogromnym europejskim projekcie satelitarnym wartym ponad 10 miliardów euro.
Według dokumentów opisywanych przez media astronauta miał podczas zamkniętego posiedzenia Rady POLSA stwierdzić, że projekt bardziej służy interesom Niemiec i Francji niż Polsce. Sławosz nie zgodził się z zarzutami.
Polski astronauta kontra agencja kosmiczna. POLSA chce ograniczyć wypowiedzi Sławosza
Pismo prezes POLSA wywołało gigantyczne emocje, bo dotyczy człowieka, który dla wielu Polaków stał się symbolem nowoczesnej nauki i technologicznego awansu kraju. Choć poleciał na ISS z misją IGNIS jako astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej, jest drugim Polakiem w kosmosie i wykonywał szereg testów polskich technologii kosmicznych oraz osiągnięć naukowych.
W dokumentach pojawiły się też zarzuty, że publiczne wypowiedzi Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego mogą szkodzić interesom państwa i współpracy międzynarodowej. Chodzi przede wszystkim o projekt IRIS2, który ma stworzyć europejski system bezpiecznej komunikacji satelitarnej oparty na sieci niemal 300 satelitów. Dla Brukseli to jeden z kluczowych projektów technologicznych. Polska agencja argumentuje, że astronauta nie jest jej pracownikiem ani członkiem Rady POLSA, dlatego jego komentarze powinny być traktowane wyłącznie jako prywatne opinie.
Sławosz Uznański-Wiśniewski odpowiada prezes POLSY. "To próba cenzury"
Astronauta nie czekał długo z reakcją. W social mediach opublikował oficjalne oświadczenie gdzie napisał wprost, że odbiera działania prezes POLSA jako "próbę cenzury, marginalizowania i uciszania głosów krytycznych". Podkreślił również, że jego słowa o IRIS2 zostały wyrwane z kontekstu.
"Moja wypowiedź dotyczyła tego, że większość środków przeznaczonych na program IRIS2 trafi do firm spoza Polski, gdzie głównymi beneficjentami będą firmy z Niemiec i Francji" – napisał Sławosz Uznański-Wiśniewski. Jednocześnie zaznaczył, że wspiera europejską współpracę i rozwój programu odpowiedzialnego za bezpieczną łączność satelitarną dla Europy.
Uznański-Wiśniewski podkreślił też, że problemem jest brak odpowiednio rozwiniętych kompetencji technologicznych po stronie polskich firm. "Mam nadzieję, że wraz z rozwojem polskich kompetencji w tym zakresie, w przyszłości to się zmieni" – dodał astronauta.
Autor posta poszedł jednak znacznie dalej. W swoim oświadczeniu publicznie pytał o wydatkowanie środków przez POLSA, brak działań strategicznych w latach 2025-2026 oraz problemy związane z promocją polskiej misji IGNIS. "Pytałem m.in.: czy prawdą jest, że w 2025 r. POLSA wydatkowała mniej niż 38 proc. środków przeznaczonych przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii" – napisał.
W ostrych słowach odniósł się również do funkcjonowania samej agencji. "Brak merytorycznych odpowiedzi prezes POLSA na te pytania budzi poważny niepokój" – stwierdził. Wspomniał także o "sygnałach płynących od pracowników POLSA dotyczących możliwych nieprawidłowości w zarządzaniu Agencją" oraz o doniesieniach związanych z naruszaniem praw pracowniczych przez panią prezes.
Zobacz także
Konflikt Sławosza z POLSĄ jest coraz większy. Kosmiczny spór stał się polityczną bombą
Cała sprawa błyskawicznie przestała być jedynie konfliktem wewnątrz sektora kosmicznego. W internecie rozpętała się ogromna dyskusja o wolności wypowiedzi i zarządzaniu państwowymi instytucjami. Dla wielu osób szczególnie szokujące okazało się samo żądanie ograniczenia publicznych komentarzy astronauty.
Sławosz Uznański-Wiśniewski podkreśla, że działa "pro publico bono" i chce wspierać rozwój polskiego sektora kosmicznego. Jednocześnie zaznacza, że Polska stoi dziś przed wyjątkową szansą wejścia do europejskiej ligi technologicznej.
Jego zdaniem bez strategicznego zarządzania i odważnych decyzji kraj może zostać jedynie widzem w kosmicznym wyścigu o miliardy euro.
