Na tle banknotów euro i flagi Unii Europejskiej Doanld Tusk, Peter Magyar i Ursula von der Leyen. Niemiecka prasa ostrzega: Ostrożnie z miliardami z UE dla Węgier po lekcji z Polską
Niemiecka prasa ostrzega: Ostrożnie z miliardami z UE dla Węgier po lekcji z Polską Fot. Alexandros Michailidis / New Africa / paparazzza / Istvan Csak / Shutterstock Montaż:INNPoland.pl

Péter Magyar walczy w Brukseli o miliardy euro dla pogrążonej w stagnacji węgierskiej gospodarki. Choć nowy premier obiecuje wejście do Prokuratury Europejskiej i walkę z korupcją, Komisja Europejska nie zamierza wystawiać czeku in blanco. Wszystko przez doświadczenia z Polską, gdzie reformy utknęły przez weta prezydenta.

REKLAMA

Niemiecki dziennik gospodarczy "Handelsblatt" poświęca obszerny artykuł zabiegom nowego węgierskiego premiera o odblokowanie zamrożonych miliardów euro z unijnych funduszy. Peter Magyar spotka się w dziś (29.05) w tej sprawie z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen.

"Nowy premier Węgier Peter Magyar, który odziedziczył po swoim poprzedniku  Viktorze Orbanie gospodarkę w stagnacji oraz wysoki deficyt budżetowy, (...) chce uzyskać zapewnienie, że środki wkrótce zostaną przekazane" – pisze "Handelsblatt".

Gazeta zauważa, że negocjacje dotyczące tego, czy i ile pieniędzy zostanie odblokowanych, trwały jeszcze w czwartek. W wielu kwestiach osiągnięto porozumienie, choć w zakresie zwalczania korupcji pozostają jeszcze otwarte pytania – pisze dziennik.  Jak dodaje, Magyar obiecał, że złoży wniosek Węgier o przystąpienie do Prokuratury Europejskiej, czyli unijnego organu śledczego zajmującego się oszustwami i innymi przestępstwami na szkodę budżetu UE.

Niemiecki dziennik przypomina, że Komisja Europejska zamroziła przeznaczone dla Węgier 10,4 miliarda euro z funduszu odbudowy, ustanowionego w reakcji na pandemię koronawirusa oraz 7,6 mld euro dodatkowych środków pomocowych. Ponadto, pisze "Handelsblatt", Węgry nie otrzymały jeszcze środków z unijnego funduszu zbrojeniowego SAFE, czyli 16 mld euro.

Pieniądze wpłyną, ale nie od razu

Dziennik podsumowuje, że Magyar może liczyć na 34 mld euro, ale "środki te nie zostaną wypłacone od razu, ale w kilku transzach po osiągnięciu określonych celów reform, jak poinformowano w kręgach Komisji".

W negocjacjach z Komisją chodzi teraz o to, jakie reformy Węgry muszą wdrożyć i w jakim tempie – czytamy. Obecnie mówi się tylko o uwolnieniu 10,4 mld euro, ponieważ w tym przypadku presja czasu jest największa. Do końca sierpnia muszą zostać złożone wszystkie wnioski, bo wówczas program pomocowy wygasa.

Bruksela ostrożna

Dziennik przypomina, że Magyar obiecał podczas kampanii wyborczej, że "sprowadzi pieniądze do domu". 

"Presja, by dotrzymać obietnicy, jest odpowiednio duża. W weekend nowy premier Węgier pospieszył się i ogłosił, że w tym tygodniu osiągnie porozumienie w Brukseli" – pisze gazeta i dodaje, że nie spotkało się to z dobrym przyjęciem w Brukseli.

Jak dodaje, Komisja chce wesprzeć Magyara, bo po 16 latach rządów Orbána, podczas których Węgry regularnie blokowały decyzje UE, "ulga jest ogromna, że w Budapeszcie znów u władzy jest proeuropejski szef rządu".

Najpierw reformy, potem pieniądze

Jednak, zaznacza, unijne władze nie będą się spieszyć. Ursula von der Leyen czekała aż do środowego wieczora, by potwierdzić spotkanie. Nie może tak od razu uwolnić miliardów, ponieważ ma złe doświadczenia z wypisywaniem "czeków in blanco" – komentuje "Handelsblatt".

Jak zauważa, po zmianie rządu w Polsce w 2023 roku von der Leyen udzieliła swojemu konserwatywnemu partyjnemu koledze Donaldowi Tuskowi kredytu zaufania i odblokowała wszystkie zamrożone środki.

Jednak, stwierdza dziennik, obiecane reformy praworządności do dziś nie zostały przeprowadzone, ponieważ najpierw Andrzej Duda, a następnie Karol Nawrocki na stanowisku prezydenta zablokowali je swoimi wetami.

"Wniosek z przypadku Polski musi być taki: zanim środki zostaną wypłacone, musimy zobaczyć realne reformy, a nie tylko deklaracje" – mówi cytowany przez "Handelsblatt" europoseł z ramienia Zielonych Daniel Freund.

Opracowanie Marta Przybylik-Wiśniewska