Paczkomat, samolot i człowiek z walizką. Bagażomaty zamiast walizki w samolocie. Czy plan Brzoski w ogóle ma sens?
Bagażomaty zamiast walizki w samolocie. Ile to kosztuje? Fot. Czajnikolandia / Pavel1964 / MarijaBazarova / Shutterstock Montaż:INNPoland.pl

Logistyczny gigant chce zmienić nawyki urlopowe Polaków. Specjalna walizka InPostu i nowa usługa międzynarodowych przesyłek mają być odpowiedzią na drogie bagaże rejestrowane w tanich liniach lotniczych. Zderzyliśmy koszty nadania walizki InPostem do 7 krajów Europy z cennikiem Ryanaira.

REKLAMA

Paczkomaty oficjalnie zamieniają się w "bagażomaty". Rafał Brzoska rzuca wyzwanie przewoźnikom lotniczym i ogłasza turystyczną rewolucję – od teraz urlopowy bagaż możemy wysłać bezpośrednio do maszyn InPostu w siedmiu europejskich krajach. Ta śmiała inicjatywa momentalnie wzbudziła ogromne zainteresowanie, ale też lawinę pytań. Ile to kosztuje, gdzie jest dostępne i – co najważniejsze – czy to się opłaca?

Walizka InPost za 320 zł i nowa usługa InPost Easy

Żeby ułatwić sprawę podróżnym, logistyczny gigant wypuścił na rynek dedykowaną walizkę, która idealnie pasuje do wymiarów skrytek Paczkomatów. Za gadżet trzeba zapłacić 320 zł.

Lotniskowa udręka to klasyka gatunku. Z jednej strony Ryanair z aptekarską precyzją mierzy centymetrem każdą torbę (i każe sobie słono dopłacać, jeśli bagaż choćby minimalnie przekroczy dopuszczalne wymiary). Z drugiej wizja walizki zgubionej podczas przesiadki spędza sen z powiek podróżnych. InPost postanowił zaoferować rozwiązanie.

Firma wdrożyła właśnie nową usługę międzynarodową, która objęła już Włochy, Francję, Hiszpanię, Portugalię, Belgię, Holandię oraz Luksemburg, a niebawem ma zawitać również do Wielkiej Brytanii. To efekt wcześniejszych zapowiedzi prezesa InPostu Rafała Brzoski.

Ile kosztuje wysłanie walizki InPostem? Wysyłka bagażu z Polski za granicę kosztuje 54,99 zł (chodzi o gabaryt C, czyli największy dopuszczany przez InPost). Do tego doliczyć trzeba powrót walizki, który może być tańszy. Absolutnym hitem cenowym są Włochy, skąd nadanie walizki kosztuje jedyne 49,99 zł.

Zdecydowanie głębiej do kieszeni muszą sięgnąć turyści wracający z Belgii, Francji, Hiszpanii czy Holandii (104,99 zł), a także z Luksemburga (107,99 zł). Najdroższa w zestawieniu okazuje się Portugalia, gdzie stawka wynosi aż 125,99 zł.

Walizka nadana przez InPost czy dopłata do bagażu w Ryanairze – co się bardziej opłaca?

To zależy. Gdy zestawimy 55 zł za nadanie walizki w InPoście ze stawkami tanich linii, okazuje się, że oferta giganta logistycznego nie musi rzucać na kolana.

Według portalu Bankier.pl, w Ryanairze dokupienie opcji Priority to najczęściej wydatek rzędu 70–80 zł. Jasne, przy obłożonych trasach linia potrafi zażądać dopłaty nawet 150 zł, ale przy dobrych wiatrach za większy bagaż zapłacimy zaledwie 25 zł.

Oczywiście koszty bagażów ciągle się wahają i warto sprawdzić na własną rękę, która opcja najbardziej się nam opłaca.

Nowa usługa InPostu jest możliwa, bo Rafał Brzoska konsekwentnie buduje sieć Paczkomatów w kluczowych krajach turystycznych. W samej Hiszpanii i Portugalii działa już 4 tysiące maszyn.

Słabe punkty rewolucji bagażowej

Kluczowym problemem pozostaje terminowość. Transport międzynarodowy trwa od 3 do 5 dni roboczych. Przezorność i wysłanie bagażu znacznie wcześniej może obrócić się przeciwko nam – jeśli paczka dotrze przed naszym przylotem, poniesiemy jeszcze koszty przedłużenia rezerwacji skrytki w zagranicznym automacie.

Drugim słabym punktem są ograniczenia pojemnościowe sieci. Gdy docelowy Paczkomat będzie przepełniony, walizka trafi do punktu alternatywnego lub centrum dystrybucji. Perspektywa poszukiwania swoich rzeczy po obcych przedmieściach, zamiast wylegiwania się na plaży czy zwiedzania zabytków, skutecznie psuje wakacyjny komfort. Usługa nie przewiduje obecnie żadnej twardej gwarancji dostawy do konkretnego automatu, co przy wyjeździe na urlop jest sporym ryzykiem.

Brzoska stworzył genialny gadżet i świetną opcję dla długodystansowych podróżników, ale pasażerowie tanich linii polujący na szybkie, bezstresowe city-breaki raczej nie zrezygnują z tradycyjnego bagażu nad głową.