Polski Kongres Gospodarczy
Przedsiębiorców można uchronić przed niekorzystnymi skutkami regulacji. "Polski rząd powinien wcześniej wchodzić do gry". Fot. Sebastian Luc-Lepianka

Mówi się, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Jeśli w Polsce poruszymy temat regulacji, nie jeden przedsiębiorca zacznie złorzeczyć na biurokratyczne kręgi piekielne. Rząd podejmuje się działań deregulacyjnych, ale czy idzie w dobrym kierunku? Ocenili to eksperci podczas Polskiego Kongresu Gospodarczego.

REKLAMA

Można powiedzieć, że to było dwóch na jednego. W jednym narożniku zasiadł Maciej Berek, minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, relacjonujący obraz prac rządu zza kulis. W drugim znalazł się Bruno Surdel, wykładowca z Uniwersytetu Warszawskiego, a także Marcin Zieliński, prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju, wskazujący na wciąż obecne bariery dla przedsiębiorców. Kto zwyciężył? Oceńcie sami.

Polski Kongres Gospodarczy o wpływie regulacji na przedsiębiorców

Zasiadłem jako gość na panelu "Anatomia niezamierzonych konsekwencji". Pod tą enigmatyczną nazwą kryje się nic innego, jak temat skutków ubocznych wprowadzanych regulacji. W Polsce nie brakuje przykładów przepisów, za które koszty ponosili przedsiębiorcy. Trzy duże tematy, które padły na panelu to zakaz handlu w niedziele, zmiany w akcyzie i Polski Ład. Pokazują one tzw. silosowy sposób tworzenia prawa: w oderwaniu od opinii publicznej, a nawet innych resortów.

O wprowadzonym przez PiS Polskim Ładzie minister Berek nie miał nic dobrego do powiedzenia. Jest to jednak przestroga dla jego resortu, aby postawić na dialog oraz rozpoznawanie rzeczywistych potrzeb przedsiębiorców i rynku.

logo
Polski Kongres Gospodarczy. Fot. Sebastian Luc-Lepianka

– Czy zawsze ten proces idzie dobrze? Pewnie nie. Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, by tworzone regulacje powstawały w sposób silosowy. Ten stan rzeczy nie wygląda jak dawniej. Mechanizmy blokujące nadregulacje działają – przekonywał minister Berek.

Przedstawiciel rządu odniósł się także do projektu ustawy o artystach. Temat wzbudził głębokie emocje społeczne, ale dokument oceniający ryzyko tej ustawy ma być bardzo szczegółowy i opisywać wszystkie możliwe skutki uboczne nowych przepisów.

Minister dodał, że nie da się zrobić tak, aby państwo przestało wtrącać się w gospodarkę. Codziennie do Polski trafiają nowe przepisy z Unii Europejskiej. Jesteśmy zobowiązani do ich wprowadzenia jako państwo członkowskie.

Konkurencyjność polskich przedsiębiorców na zagranicznych rynkach

Marcin Zieliński, prezes Forum Obywatelskiego Rozwoju, przyznał, że symptomy poprawy w regulacjach są w Polsce widoczne: ukazuje się mniej aktów prawnych niż dawniej. – Po części wynika to z tego, że obecny prezydent częściej wetuje niż swój poprzednik – dodał żartobliwie prezes Zieliński.

Jego zdaniem Polska bardziej nawet niż budżetu Unii Europejskiej potrzebuje zniesienia barier dla wolnego rynku. Polscy przedsiębiorcy potrzebują swobodnie konkurować na rynkach zagranicznych. Prezes FOR opowiedział się za wspólnym budżetem UE, nastawionym nie tylko na większe środki, ale przede wszystkim na integrację europejskich rynków.

Wedle raportu "Alternatywny budżet Unii Europejskiej" korzyści ze wspólnego rynku dla polskich przedsiębiorców mogą być 5 razy większe, niż czerpanie korzyści z unijnych dotacji.

– Tym powinien zająć się rząd. Żeby nie było niezamierzonego skutku, że ugramy mniej, niż faktycznie możemy ugrać – podkreślił.

Co można zrobić z unijnymi regulacjami?

Wedle Bruno Surdela, wykładowcy Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego, trzeba wprowadzić pewne kluczowe zmiany zarówno w sferze państwa polskiego jak i naszej sprawczości w Unii Europejskiej.

– Unia Europejska jako taka często odkrywa koszt regulacji dopiero na etapie jej wdrażania. Inwestorzy, administracja i firmy muszą się potem dostosować do faktu dokonanego. A to nie ma miejsca w Chinach i USA. Polski rząd powinien wchodzić wcześniej do gry, przy etapie legislacji europejskiej, a nie wtedy, gdy projekt regulacji jest gotowy i nie mamy na niego wpływu – powiedział Surdel. Zaproponował utworzenie czegoś na wzór European Strategic Impact Assesment, czyli organu zajmującego się oceną konsekwencji regulacji w UE.

Surdel przekonuje, że możemy zacząć wdrażać takie metody na własnym podwórku. Ekspert z UW zauważył, że u nas nadal króluje postawa "mądry Polak po szkodzie". Problemem nie jest treść ustawy, a brak jej "właściciela" – osoby sprawdzającej, czy regulacja działa poprawnie, która usuwa bariery i inicjuje korekty, która ocenia, czy ustawa nadal pozostaje adekwatna i powinna być stosowana.

Zdaniem Surdela skuteczna państwo to takie, które oceni, kto poniesie koszty regulacji i jakie będą jej skutki nie dla jednego resortu, ale całej gospodarki. Zmiany, tłumaczył, powinny być wprowadzane przez więcej niż jedno ministerstwo.

Co na to odpowiedział przedstawiciel rządu? Berek zaznaczył, że mechanizmy pozwalające na wyżej opisane działania nie są rozpowszechnione w polskim prawie. Zgodził się jednak, że po pewnym czasie powinno zbadać się, czy ustawa dalej jest adekwatna.

– Powinno się systematycznie, merytorycznie dokonywać ewaluacji. Ale trzeba ustalić, jakie narzędzia są do tego właściwe – podsumował przedstawiciel rządu.