silnik odrzutowy na tle jabłek
Polska wysyła w świat silniki odrzutowe i superkomputery. Koniec mitu o kraju jabłek i okien Fot. Kaspars Eglitis / Unsplash / Matheus Cenali / Unsplash / Montaż: INNPoland.pl

Myślisz, że polski handel zagraniczny stoi tylko na żywności i oknach? Najnowszy raport Polskiego Funduszu Rozwoju niszczy te stereotypy. W pierwszym kwartale 2026 roku nasz eksport wystrzelił do poziomu ponad 93 miliardów euro, a głównym kołem zamachowym gospodarki okazały się technologie kosmiczne oraz zaawansowana elektronika.

REKLAMA

Gdy myślimy o polskich towarach, które podbijają zagraniczne rynki, przed oczami stają nam zazwyczaj soczyste jabłka, nowoczesne meble, okna czy doskonałe wędliny. Czas jednak zaktualizować bazę danych w naszych głowach. Najnowszy raport Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) poświęcony handlowi zagranicznemu przynosi fascynujące i dla wielu zaskakujące wnioski. W pierwszym kwartale 2026 roku polski eksport liczony w euro wzrósł o 2,2 proc. rok do roku, osiągając oszałamiającą wartość 93,3 miliarda euro.

Co wyciągnęło ten wynik w górę? Nie surowce i nie proste produkty, a zaawansowany technologicznie high-tech: komputery oraz silniki turboodrzutowe.

Polski eksport rośnie, a na liście naszych towarów eksportowych królują części do silników turboodrzutowych i zaawansowany sprzęt komputerowy. Z kolei w imporcie idziemy na rekordy zakupowe w Norwegii, Chinach i USA.

Choć początek roku tradycyjnie przyniósł nam niewielki deficyt handlowy, to dynamika polskiej sprzedaży zagranicznej robi ogromne wrażenie. Dzięki potężnym, dwucyfrowym wzrostom w sektorze IT i lotniczym, I kwartał 2026 roku zamykamy ze świetnym wynikiem. Sprawdzamy, w których branżach staliśmy się globalnym graczem.

Trzy czwarte naszych towarów trafia niezmiennie do Unii Europejskiej, ale mapa naszych dostawców dynamicznie się zmienia. Norwegia wdarła się do pierwszej dziesiątki partnerów handlowych, a Chiny pompują do Polski miliony akumulatorów i aut. Co kryje się za kulisami polskiego bilansu handlowego po pierwszym kwartale 2026 roku?

Myślisz o eksporcie? Czas zaktualizować bazę danych w głowie

Z raportu PFR wynika czarno na białym, że struktura naszej sprzedaży zagranicznej przechodzi spektakularną ewolucję. Prawdziwą rakietą eksportową okazał się sektor IT – sprzedaż komputerów z Polski wzrosła o niewiarygodne 25,4 proc. w ujęciu rocznym.

Zaraz za nimi plasuje się duma przemysłu ciężkiego i lotniczego, czyli silniki turboodrzutowe oraz części do nich, które zanotowały wzrost o 9,8 proc. rok do roku. Żeby tradycji stało się zadość, polskie podium zamyka branża spożywcza, czyli mięso i podroby jadalne ze wzrostem o 8,5 proc.

Polskie fabryki dostarczają na światowe rynki komponenty o najwyższym stopniu skomplikowania, stając się kluczowym elementem globalnego łańcucha dostaw w branży lotniczej i cyfrowej.

Kosmiczne ambicje napędzają rynek pracy

Ten technologiczny zryw to nie tylko suche statystyki eksportowe, ale też realna zmiana na rynku pracy. Jak pisaliśmy niedawno, polski sektor kosmiczny szuka pracowników na już. Zarobki lecą do gwiazd – zatrudnienie w czołowych firmach kosmicznych wzrosło o ponad 30 proc. w ciągu dwóch lat, a branża rozpaczliwie szuka inżynierów systemowych, specjalistów od optoelektroniki i programistów oprogramowania pokładowego. To właśnie te kompetencje stoją za naszą eksportową rakietą.

Tradycyjny minus, czyli bilans pod kontrolą

W całym tym ekscytującym zrywie eksportowym musimy odnotować jedną liczbę po stronie minusów. Po pierwszym kwartale 2026 roku Polska odnotowała ujemne saldo obrotów towarowych na poziomie 278 milionów euro. Wynika to z faktu, że nasz import wyniósł około 93,6 miliarda euro, rosnąc o 0,9 proc. rok do roku.

Czy to powód do niepokoju? Absolutnie nie. Eksperci PFR uspokajają i przypominają, że niewielki deficyt handlowy na początku roku to u nas niemal tradycja. Od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku, ujemne saldo w pierwszym kwartale pojawiało się aż piętnastokrotnie, co jest całkowicie naturalnym zjawiskiem sezonowym.

Skąd pompujemy import? Wielki zwrot ku Norwegii

Skoro eksport rośnie dzięki technologii, to co tak mocno napędzało nasz import? Tutaj głównymi winowajcami są zakupy samochodów (wzrost o 12,4 proc.) oraz – przede wszystkim – pochodnych ropy naftowej, których sprowadziliśmy o blisko 46 proc. więcej.

To właśnie gigantyczny głód paliwowy sprawił, że na mapie naszych kluczowych partnerów handlowych doszło do spektakularnych roszad:

  • Norwegia w TOP 10: kraj ten zwiększył swój udział w polskim imporcie do 2,2 proc. (w porównaniu do 1,6 proc. rok wcześniej).
  • Paliwowy skok: nasze zakupy pochodnych ropy naftowej w Norwegii wzrosły o blisko 82 proc. rok do roku.
  • Ryby i ropa: Skandynawowie, od których oprócz paliw tradycyjnie kupujemy mnóstwo ryb, oficjalnie awansowali na dziesiątego największego dostawcę towarów do Polski.
  • Chiński smok i amerykańskie samoloty

    Oprócz Norwegii, swoje udziały w polskim imporcie w pierwszych trzech miesiącach roku mocno zwiększyły dwa globalne mocarstwa: Chiny oraz Stany Zjednoczone.

    Udział Państwa Środka w polskim imporcie wzrósł do 15,8 proc. (wobec 15,1 proc. rok wcześniej), a dynamika całego importu z tego kierunku skoczyła o 5,7 proc. rok do roku. Z Chin sprowadzamy coraz więcej komputerów, części, akcesoriów, samochodów oraz strategicznych akumulatorów elektrycznych.

    Co ciekawe, jeszcze dekadę temu polscy konsumenci podchodzili do chińskich towarów z ogromną rezerwą. Dziś, gdy z Państwa Środka płyną do nas zaawansowane akumulatory i auta elektryczne, ta nieufność wygląda jak relikt minionej epoki.

    Z kolei udział USA wzrósł do 5,6 proc. (z 5,2 proc.), przy imponującej dynamice importu na poziomie +10,2 proc. rok do roku. Amerykanom płacimy przede wszystkim za to, co lata – rynkowym motorem były zakupy statków powietrznych, silników do nich oraz olejów ropy naftowej.

    Kierunki polskiego handlu zagranicznego (I kwartał 2026)

    Nasza pozycja w eksporcie sezonowym też wciąż rośnie — niedawno opisywaliśmy, jak bombki z Polski podbijają Europę. Nasz kraj awansował na drugiego eksportera ozdób choinkowych na kontynencie, z wynikiem 85 mln euro. To dowód, że potrafimy wygrywać zarówno high-techem, jak i rękodziełem.

    A skoro o tradycji mowa, nie zapominajmy o filarze, który nigdy nas nie zawodzi. Nasze produkty podbijają świat – eksport rolno-spożywczy bije rekordy, a mięso drobiowe (3,5 mld euro, +27 proc.) pozostaje jednym z naszych najmocniejszych atutów. To właśnie ono domyka eksportowe podium tuż za komputerami i silnikami odrzutowymi.

    Unia Europejska wciąż naszym najlepszym przyjacielem

    Na koniec warto pamiętać o jednym, niezmiennym filarze naszej gospodarki. Niezależnie od tego, czy kupujemy ropę od Norwegów, czy technologię od Amerykanów, naszym najważniejszym biznesowym przyjacielem pozostaje Unia Europejska. To właśnie do krajów wspólnoty trafia nieprzerwanie aż 75 proc. polskiej sprzedaży zagranicznej. Możemy budować silniki odrzutowe i superkomputery, ale to europejski rynek pozostaje najlepszym gwarantem naszych zysków.

    A na tym rynku liczymy się coraz bardziej. Polska jest czwartym rynkiem zbytu dla Niemiec. Zostawiamy Chiny w tyle – nasz kraj umocnił się jako czwarty największy odbiorca niemieckiego eksportu, wyprzedzając samo Państwo Środka. Polsko-niemieckie łańcuchy dostaw to dziś jeden z fundamentów, na którym stoi nasza technologiczna ofensywa.