Klasa w szkole i stare świadectwo szkolne. Trzynastolatek z II RP miał takie przedmioty. Współczesny plan lekcji to przy tym żart
Trzynastolatek z II RP miał takie przedmioty. Współczesny plan lekcji to przy tym żart Fot. Elzbieta Krzysztof / Shutterstock / Profil O dawnej i niedawnej przeszłości na Facebooku Montaż:INNPoland.pl

Przedwojenny system edukacji diametralnie różnił się od współczesnego. Opublikowane w sieci świadectwo z 1928 roku pokazuje, jak bardzo zmieniły się szkolne priorytety – od dawnego nacisku na rzemiosło, po dzisiejszy nowoczesny model kształcenia. Niektóre z dawnych przedmiotów dziś są nie do pomyślenia.

REKLAMA

Podczas gdy współcześni nastolatkowie kończą rok szkolny z myślą o wakacjach i ocenach na świadectwie, warto cofnąć się o sto lat, by zobaczyć, jak głęboką ewolucję przeszedł polski system edukacji. Lista ówczesnych przedmiotów szkolnych mocno zaskakuje – zamiast czystej teorii królowały tam przedmioty wybitnie praktyczne.

Ostatni dzwonek i koniec roku szkolnego. Jak przez wiek zmieniły się świadectwa szkolne?

Lada dzień w szkołach w całej Polsce wybrzmi ostatni dzwonek, a uczniowie odbiorą dokumenty podsumowujące miesiące ich pracy. Choć sam zwyczaj kończenia roku szkolnego przetrwał próbę czasu, to zawartość szkolnych świadectw zmieniła się nie do poznania. Aby zrozumieć skalę tej transformacji, warto cofnąć się o blisko sto lat.

Okazją do takiej podróży w czasie jest niezwykłe odkrycie archiwalne, którym podzielili się twórcy strony "O dawnej i niedawnej przeszłości". Przedwojenne świadectwo dobitnie pokazuje, że ówczesny system edukacji rezygnował z przeładowanej teorii. Priorytetem II RP było wyposażenie młodych ludzi w twarde, wysoce praktyczne umiejętności, które pozwalały im natychmiast zasilić budującą się gospodarkę.

Świadectwo Franciszka Laszczaka. Niezwykłe odkrycie z roku szkolnego 1927/1928

Co ciekawe, po stu latach historia w pewnym sensie zatacza koło. Dziś coraz głośniej ogłasza się koniec dyktatury dyplomu, a polski rynek pracy ma potrzebować pracowników bez wyższego wykształcenia. Zmienia się też postrzeganie ścieżek edukacyjnych. Liceum traci prestiż, a uczniowie wybierają zawodówki, jak bardzo praktyczny model kształcenia znów zyskuje na znaczeniu.

Unikalny dokument pochodzi z roku szkolnego 1927/1928 i należał do trzynastoletniego wówczas Franciszka Laszczaka, urodzonego 4 kwietnia 1915 roku w Kozach. Nastolatek ukończył siódmą klasę Publicznej Szkoły Powszechnej z ogólnym wynikiem dobrym.

Na archiwalnym, pożółkłym papierze widnieje oryginalny, odręczny podpis kierownika ówczesnej placówki, Stanisława Kiełbasy. Pamiątka przetrwała do dziś w nienagannym stanie, a wszystko dzięki starannemu przechowywaniu jej w prywatnym archiwum rodzinnym Krzysztofa Laszczaka.

Dalsza historia młodego absolwenta dopisała do tej szkolnej pamiątki poruszający i tragiczny epilog. Tuż przed wybuchem II wojny światowej dorosły już Franciszek Laszczak związał swoje losy z wojskiem. Młody chłopak brał udział w walkach stawiając czoła najeźdźcy w trakcie dramatycznej kampanii wrześniowej. 24-letni żołnierz nigdy nie wrócił z frontu. Jak wynika z relacji brata opublikowanej przez Władysława Skoczylasa, mężczyzna zaginął bez wieści, a ostatni raz widziano go w okolicach Lublina.

Zamiast teorii – twarde rzemiosło. Jak wyglądał przedwojenny plan lekcji?

Lista przedmiotów, z którymi mierzył się trzynastoletni Franciszek, w żaden sposób nie przypomina współczesnych planów lekcji. Historycy zwracają uwagę na obecność takich pozycji jak "rachunki z geometrią", "przyroda z higieną" czy "geografia i nauka o Polsce współczesnej". W przedwojennym programie nauczania istotne miejsce zajmowały również "rysunek", "roboty ręczne", "śpiew" oraz "ćwiczenia cielesne".

Pełna lista przedmiotów ze stuletniego dokumentu:

  • Sprawowanie się
  • Nauka religii
  • Język polski
  • Język niemiecki
  • Rachunki z geometrią
  • Przyroda z higieną
  • Geografia i nauka o Polsce współczesnej
  • Historia
  • Rysunki
  • Roboty ręczne
  • Śpiew
  • Ćwiczenia cielesne
  • Roboty kobiece
  • Wiele z tych praktycznych kompetencji do dziś przekłada się bezpośrednio na zarobki. W tych zawodach brakuje pracowników, zarobki w nich sięgają 11 tys. złotych miesięcznie.

    "Roboty kobiece" – kuriozalny przedmiot sprzed stu lat. Z dzisiejszej perspektywy to wręcz nierealne

    Dziwić może ostatnia rubryka, czyli "roboty kobiece". Na świadectwie nastolatka ta rubryka z oczywistych powodów nie została wypełniona. W tamtych realiach był to jednak obligatoryjny i niezwykle rygorystycznie oceniany przedmiot dla dziewcząt, który miał przygotować je do prowadzenia gospodarstwa domowego. Z dzisiejszej perspektywy zajęcia te byłyby nie do pomyślenia.

    "W podręczniku dla nauczycieli tego przedmiotu można przeczytać, że w klasie siódmej dziewczęta uczyły się szycia i zdobienia (stanik pod bluzkę, bluzka, halka z falbaną, spódnica, kołnierze ozdobne, hafty) oraz 'łatania i naprawiania odzieży" – przeczytać można na portalu oprzeszlosci.pl.

    Choć dziś takie przedmioty wydają się reliktem, ich praktyczny duch nieoczekiwanie wraca. Współczesny rynek wciąż docenia konkretne fachy. Dobrze obrazuje to zestawienie, w którym wyliczono zawody, w których dużo się zarabia, a gdzie brakuje pracowników.