Polski naukowiec. W tle uniwersytet Stanford w Ameryce. Flaga Polski jako wstęga.
Polska chce stworzyć własny Stanford. Na stole aż 1,4 mld złotych Fot. CravenA/shutterstock AnnaStills/shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Czy Polska może zatrzymać najzdolniejszych młodych ludzi, zanim wyjadą na studia do Londynu, Kalifornii czy Szwajcarii? Taki cel ma ambitny projekt, który właśnie trafił do debaty publicznej. Chodzi o stworzenie nowej instytucji naukowej. Pomysłodawcy przekonują, że stawką nie są wyłącznie badania naukowe. Chodzi o przyszłość polskiej gospodarki, nowych technologii i firm, które mogłyby konkurować z największymi graczami świata.

REKLAMA

Projekt przedstawił prof. Leszek Pacholski, matematyk, informatyk i były rektor Uniwersytetu Wrocławskiego. Koncepcja została zaprezentowana w Sejmie podczas posiedzenia komisji gospodarki i rozwoju.

Chodzi o stworzenie od podstaw nowej instytucji naukowej w Polsce, działającej według standardów najlepszych światowych ośrodków. Ma być wzorowana na amerykańskim Stanfordzie i izraelskim Instytucie Weizmanna. Na inwestycję potrzeba nawet 1,4 mld złotych w ciągu pięciu lat. Według autora projektu problem jest ważny i pilny. Jak podkreślał w rozmowie z PAP, nawet połowa najlepszych absolwentów klas matematyczno-fizycznych pracuje dziś poza granicami kraju.

Polski Stanford ma zatrzymać odpływ talentów. Najlepsi wyjeżdżają, a Polska traci przyszłych liderów technologii

Zdaniem prof. Pacholskiego Polska nie cierpi na brak zdolnych ludzi. Problemem jest brak miejsc, które potrafią wykorzystać ich potencjał. W rozmowie z PAP przywołał obraz, który stał się symbolem tego zjawiska. Po weselu absolwentów jednego z najlepszych liceów we Wrocławiu większość uczestników wracała do pracy i nauki w Londynie, Niemczech, Szwajcarii czy Stanach Zjednoczonych.

To właśnie ci ludzie rozwijają dziś sztuczną inteligencję i nowoczesne technologie. Efekt? Polska finansuje edukację talentów, które później budują przewagę gospodarczą innych państw. Nowa instytucja w Polsce miałaby odwrócić ten trend i stworzyć warunki, które zachęcą młodych naukowców do pozostania w kraju.

Powstanie zupełnie nowa instytucja. Około 1,4 mld zł na naukową rewolucję i gospodarkę przyszłości

Twórcy projektu podkreślają, że nie chodzi o przebudowę istniejących uczelni czy instytutów. Plan zakłada stworzenie całkowicie nowego ośrodka. Inspiracją są Stanford, MIT, Instytut Weizmanna oraz koreański KIST, który odegrał ważną rolę w rozwoju technologicznej potęgi Korei Południowej.

Koszt przedsięwzięcia oszacowano na około 1,4 mld zł w ciągu pierwszych pięciu lat działalności. Kluczowe mają być:

  • międzynarodowa rekrutacja naukowców,
  • niezależność od polityki,
  • rygorystyczna ocena wyników badań,
  • współpraca nauki z biznesem,
  • rozwój przełomowych technologii.
  • Czy Polska doczeka się własnej Doliny Krzemowej? Sukces ma zależeć od jednego warunku

    Największym wyzwaniem może okazać się zachowanie pełnej niezależności nowej placówki. Prof. Pacholski przekonuje, że instytut powinien działać na podstawie specjalnej ustawy i być chroniony przed bieżącymi zmianami politycznymi. Tylko wtedy możliwe będzie utrzymanie standardów stosowanych przez najlepsze ośrodki badawcze świata.

    Stawka jest ogromna. Jeśli projekt zakończy się sukcesem, Polska może zyskać miejsce, które przyciągnie naukowców i przedsiębiorców z całego świata. Jeśli nie, kolejne pokolenia najzdolniejszych absolwentów nadal będą wybierały zagraniczne uczelnie i firmy.

    Sonda

    Czy potrzebujemy polskiego Stanford?

    1 odpowiedzi