Mężczyzna kroi pieczonego kebaba. Jest kucharzem.
Rekordowe upały pustoszą restauracje. Nawet kebaby przegrywają ze słońcem Fot. Hryshchyshen Serhii/shutterstock

Fala upałów w Polsce zatrzymuje gastronomię. W wielu miastach właściciele restauracji i barów podjęli musieli podjąć ważną decyzje. Lokale są zamykane, godziny otwarcia skracane, bo klienci po prostu znikają z ulic. Rekordowe temperatury przekraczające 40 stopni Celsjusza uderzają nie tylko w mieszkańców, ale także w biznesy, które w środku sezonu tracą klientów i przychody.

REKLAMA

Fala upałów w Polsce przynosi skutki, które odczuwa coraz więcej przedsiębiorców. W Słubicach temperatura sięgnęła 40,5 stopnia Celsjusza, a w Toruniu przekroczyła 40 stopni. Tak wysokie temperatury sprawiły, że część lokali gastronomicznych zawiesiła działalność lub zmieniła godziny pracy. Powód jest prosty. W rozgrzanych kuchniach temperatury bywają znacznie wyższe niż na zewnątrz, a klienci coraz częściej wybierają klimatyzowane centra handlowe albo pozostają w domach.

Rekordowe upały uderzają w gastronomię. Fala upałów w Polsce zamyka restauracje

Najbardziej cierpi gastronomia. Restauracje, bary, food trucki i kebaby notują wyraźny spadek liczby klientów. Właściciele przyznają, że nawet dobrze wyposażone lokale z klimatyzacją nie są w stanie obronić się przed skutkami ekstremalnego gorąca. Problemem staje się nie tylko komfort pracy, ale również malejący ruch w centrach miast.

Głośno zrobiło się o właścicielu punktu z kebabem w Bydgoszczy, który zdecydował się zamknąć lokal na kilka dni. Jak tłumaczył, problemem nie była temperatura wewnątrz lokalu, lecz brak klientów. Mieszkańcy ograniczają wyjścia i unikają nagrzanych ulic.

Nawet 50 stopni przy stanowisku pracy. Pracownicy nie są w stanie wytrzymać

W niektórych lokalach gastronomicznych sytuacja wygląda jeszcze gorzej. W food truckach i małych punktach gastronomicznych termometry pokazują ponad 50 stopni Celsjusza. Przy grillach i piecach temperatura staje się trudna do zniesienia nawet przez kilka minut.

Dlatego coraz więcej właścicieli decyduje się na zamknięcie biznesu lub skrócenie godzin pracy. W Toruniu, Rzepinie, Pieńsku czy Brześciu Kujawskim lokale ogłaszały kilkudniowe przerwy lub przechodziły wyłącznie na wieczorny tryb działania. W wielu komunikatach pojawiał się ten sam argument, czyli zdrowie pracowników.

Brak klientów w gastronomii to dopiero początek. Branża obawia się nowych kosztów

Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że wysokie temperatury oznaczają też rosnące koszty energii elektrycznej. Chłodzenie pomieszczeń i utrzymanie odpowiednich warunków dla żywności to duży problem. Każdy dodatkowy dzień upałów zwiększa wydatki i obniża rentowność działalności.

Do tego dochodzą planowane zmiany przepisów dotyczących pracy podczas upałów. Rozważane są rozwiązania zakładające ograniczenie pracy w pomieszczeniach po przekroczeniu 35 stopni Celsjusza oraz dodatkowe obowiązki związane z klimatyzacją i przerwami dla pracowników. Fala upałów w Polsce przestała być wyłącznie problemem pogodowym. Coraz częściej staje się wyzwaniem dla całej branży gastronomicznej.