Prezydent USA Donald Trump na tle dolara i złotego.
RPP utrzymuje stopy procentowe na niezmienionym poziomie 3,75 proc., a w tle Donald Trump nazywa Irańczyków "chorymi ludźmi". Analityk finansowy ocenia groźbę inflacji. Fot. Below the Sky/IAB Studio/Shutterstock

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że to koniec zawieszenia broni w Iranie. Już w chwili ogłoszenia porozumienia pokój wydawał się kruchy, jak szkło, a teraz Stany Zjednoczone wyciągnęły młotek. Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy procentowe bez zmian, a eksperci znowu patrzą z obawą na kurs złotego.

REKLAMA

W nocy z wtorku na środę amerykańca administracja podjęła decyzję o zawieszeniu sankcji na sprzedaż irańskiej ropy naftowej… a potem amerykańska armia nagle zaatakowała 80 celów w Iranie, wznawiając wojnę. Podczas szczytu NATO w Ankarze prezydent Donald Trump nazwał Irańczyków "chorymi ludźmi" i zwątpił w osiągnięcie pokoju. Michał Jóźwiak, analityk rynków finansowych XTB bierze pod uwagę chaotyczne działania Trumpa, ale jeśli potraktować jego deklaracje poważnie, można mieć obawy dotyczące wzrostu presji inflacyjnej.

Czy grozi nam inflacja przez Donalda Trumpa?

Kiedy pojawia się ryzyko, inwestorzy odwracają się od ryzyka. Na środowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zdecydowała o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian na poziomie 3,75 proc. Złoty, podobnie jak i inne waluty rynku wschodzących, nie ma dobrego tygodnia i jego kurs uległ osłabieniu. W środę 8 lipca 1 USD równał się 3,77 PLN. To poziom najniższy od listopada 2024 roku.

Złoty kontynuuje dziś osłabienie, co doprowadziło parę EURPLN do najwyższego od listopada 2024 r. poziomu. Łączymy to jednak nie z decyzją RPP, a zerwanym zawieszeniem broni na linii USA-Iran, o czym poinformował na szczycie NATO w Ankarze Donald Trump. Skutkowało to ponownym wzrostem cen surowców energetycznych oraz odwrotem inwestorów od ryzyka. Wyprzedaży ulegają dziś niemal wszystkie waluty rynków wschodzących.

"Jak staramy się od dłuższego czasu podkreślać – polska waluta pozostaje zależna przede wszystkim od czynników zewnętrznych. Dalszy spadek pary EURUSD jest dla niej większym ryzykiem oraz ogólny wzrost awersji względem ryzyka jest dla niej znacznie większym ryzykiem niż rozbieżne z oczekiwaniami krajowe dane czy zmiana retoryki ze strony prezesa RPP. Paradoksalnie jednak z wyjątkową ciekawością przysłuchiwać będziemy się czwartkowej konferencji prezesa Glapińskiego" – tłumaczy Jóźwiak. Konferencja odbędzie się w czwartek 9 lipca o godzinie 15:00.

Dlaczego będzie ważna? Rynek nie spodziewa się zmiany poziomu stóp procentowych w Polsce przed końcem roku, ale w ostatnich dniach zaczął wyceniać cięcia. Choć jak dodaje ekspert, w sposób "nieśmiały". Uzasadniać mają to dane pokazujące największy od 2016 roku spadek cen w ujęciu miesięcznym, niższy od oczekiwań wzrostu płac i słabnącej konsumpcji.

"W tak niestabilnym otoczeniu geopolitycznym ciężko oczekiwać bardzo przejrzystego forward guidance, inwestorzy uwagę zwrócą przede wszystkim na to, czy prezes większy akcent położy na ryzyka związane z reeskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie, czy na krajowe dane, które w ostatnim czasie nie dawały powodów do obaw o ponowny wzrost presji cenowej" – wyjaśnia analityk.

Czy jest możliwa obniżka stóp procentowych?

Ekspert zakłada, że jeśli sytuacja geopolityczna będzie stabilna, obniżka stóp w IV kwartale tego roku nie jest wykluczona. Patrząc na retorykę i działania Donalda Trumpa oraz groźby Putina na szczycie NATO, ciężko uwierzyć w taki spokojny scenariusz

"Zerwanie kruchego zawieszenia broni podnosi oczywiście obawy o ponowny wzrost presji inflacyjnej. Prezydent Trump przyzwyczaił nas jednak do tego, że skłonny jest prędko wycofywać się z wcześniejszych postanowień, przez co nawet tak stanowcze działania, jak wczorajszy ostrzał przeszło 80 celów w Iranie rynek traktuje z pewnym dystansem (w innym przypadku skala wzrostu cen ropy naftowej byłaby najpewniej znacznie większa)" – komentuje Jóźwiak.

Nie bez znaczenia jest ogłoszenie ministra Miłosza Motyki o powrocie programu CPN. W ostatnich miesiącach program mechanizmów osłonowych dla cen paliw odegrał istotną rolę w stabilizacji nie tylko głównego wskaźnika inflacji, ale i oczekiwań inflacyjnych, które dla RPP odgrywają obecnie fundamentalną rolę.

"Choć ruch w górę jeszcze przed końcem roku ponownie zaczynają rozważać rynki, co widać w kontraktach terminowych FRA, to powrót dyskusji o podwyżkach nie wydaje nam się na ten moment wysoce prawdopodobny. Fundamentalne pozostają w tym zakresie dane krajowe, które wykazują zarówno spadek głównej miary inflacji do środka celu NBP, jak i słabnięcie konsumpcji oraz spadek dynamiki wzrostu płac, co ogranicza obawy o wystąpienie tzw. efektów drugiej rundy" – podsumowuje Michał Jóźwiak.