
Coś dziwnego dzieje się w lokalnych radach nadzorczych w Bielsku-Białej. Okazuje się, że zasiada w nich zaskakująco dużo działaczy Koalicji Obywatelskiej lub członków ich rodzin. W jednej z nich można nawet znaleźć... marszałka województwa.
Niedawno lider KO, premier Donald Tusk ogłosił, że domaga się odpolitycznienia spółek samorządowych. Szybko posłuchał się Klaudiusz Komor, radny Koalicji Obywatelskiej z Bielska-Białej, który zrezygnował z zasiadania w radzie nadzorczej szpitala w Zabrzu. Problem w tym, że sporo jego koleżanek i kolegów postanowiło zignorować słowa szefa rządu.
Tusk żąda, Komor robi
Klaudiusz Komor to lekarz, były radny sejmiku śląskiego, obecnie radny Bielska-Białej. Jeszcze niedawno zasiadał też w radzie nadzorczej Specjalistycznego Szpitala w Zabrzu, która to jednostka podlega pod marszałka województwa Wojciecha Saługę, lidera śląskiej KO (to ważne nazwisko i będzie tu wracało).
Trudno czepiać się tego, że kompetentny lekarz wspomaga szpital nie tylko na sali operacyjnej. Jego nominacja mogła mieć sens. Tyle że z dniem 3 lipca Komor zrezygnował z pełnienia funkcji członka rady nadzorczej, niejako w odpowiedzi na apel premiera.
Sprawa miała jednak drugie dno: w kuluarach bielskiej polityki mówiło się, że Komor chciał kandydować na prezydenta miasta. Obecnie urzędujący Jarosław Klimaszewski nie będzie mógł powalczyć o kolejną reelekcję, gdyż uniemożliwia to ustawa. W bielskiej KO trwają rozmowy o tym, kto powinien go zastąpić.
InnPoland poprosiło Klaudiusza Komora o komentarz w tej sprawie.
– Rzeczywiście informacja, że mógłbym być kandydatem na prezydenta miasta w kolejnych wyborach, pojawiła się w przestrzeni publicznej. Pytało mnie nawet o to wiele osób i przypuszczam, że rzeczywiście ostatnie zainteresowanie moją pracą zawodową i działalnością społeczną oraz ataki na moją osobę mogły z tego wynikać. Realnie jednak patrząc, połączenie ewentualnego stanowiska włodarza miasta z pracą lekarza byłoby dosyć trudne czasowo, a zawód lekarza jest dla mnie najważniejszy i to z nim raczej wiążę swoją przyszłość – podsumował pogłoski o swojej potencjalnej kandydaturze.
Sam tłumaczy, że miał kompetencje, by być członkiem rady nadzorczej, gdyż posiada odpowiednie kwalifikacje – zaliczony egzamin państwowy dla członków rad nadzorczych spółek, ukończony odpowiedni kurs, ukończone studia podyplomowe z zakresu MBA w ochronie zdrowia – jak i doświadczenie zawodowe: między innymi ponad 25 lat pracy w zawodzie" lekarza.
Do tego dochodzi "ponad 10 lat kierowania oddziałem, wiele lat działalności w samorządzie lekarskim w tym dwie kadencje na stanowisku prezesa okręgowej rady".
Odszedł ten kompetentny, a co z pozostałymi?
Okazuje się jednak, że Bielsko-Biała, o której ostatnio głośno było w związku z atakiem na ukraińskie dzieci, to miasto, w którym jest sporo pracy dla fachowców z kuźni kadr KO. Wspomniany już tu marszałek wojewódzki, Wojciech Saługa, zasiada w radzie nadzorczej spółki Aqua, która odpowiada za miejskie wodociągi.
Karierę w "Małym Wiedniu" robi też radny sejmiku śląskiego i były radny miejski Rafał Ryplewicz. Jest prezesem Beskidzkiego Hurtu Towarowego (do tego podmiotu jeszcze wrócimy).
Jego kolega z partii i niedoszły członek rady miejskiej, Andrzej Listowski, zarządza spółką Therma, która zajmuje się dystrybucją ciepła w mieście. Kolejny polityk KO, Krzysztof Michalski, jest członkiem zarządu bielskiej spółki PreZero. W Bielsku-Białej zasłynął tym, że w 2010 r. PO wystawiła go w wyborach na prezydenta miasta. Zdobył wtedy "promocyjne" 5,99 procent głosów.
Kolejny radny wojewódzki Marcin Szarek jest obecnie prezesem Zakładu Gospodarki Odpadami. Wcześniej to on stał na czele Beskidzkiego Hurtu Towarowego, gdzie zastąpił go Ryplewicz. Ta ostatnia spółka to bielska giełda, a Zakład Gospodarki Odpadami zajmuje się "kompleksowym zagospodarowaniem odpadów".
Zobacz także
Bielsko-Biała. Rodzina na swoim?
Bardzo uzdolnioną postacią w bielskiej KO jest jej lider i radny miejski, Krzysztof Jazowy. Zasiada on w radzie Fundacji Agencji Rozwoju Przemysłu. Z kolei jego siostra, Barbara Jazowy, odnalazła się w radzie nadzorczej Zakładu Konstrukcji Spawanych Łabędy, czyli spółki Skarbu Państwa, za którą stoi... Agencja Rozwoju Przemysłu.
Barbara Jazowy zasiada też w radzie społecznej Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej, radzie nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej Strzecha, a od końca 2023 roku pracuje na stanowisku kierowniczym w Muzeum Historycznym w Bielsku-Białej, które podlega pod marszałka Wojciecha Saługę, którego nazwisko już padało w tym tekście.
Na tym zaskakujące powiązania rodzinne się nie kończą. W radzie nadzorczej wspomnianego już tu Zakładu Gospodarki Odpadami zasiada Katarzyna Gembicka-Bazylak. Jak podało Bielsko.biala.pl, prywatnie to żona kojarzonego z SLD Marcina Bazylaka, który w latach 2016-2018 był wiceprezydentem Dąbrowy Górniczej, a od 2018 roku jest prezydentem tego miasta (startował jako lider komitetu Dąbrowianie Razem).
Od 2023 roku w radzie nadzorczej spółki ZIAD zasiada żona innego śląskiego polityka, Krzysztofa Klimosza. Chodzi o Edytę Kurczynę-Klimosz. 100 proc. udziałów w ZIAD ma miasto Bielsko-Biała. Spółka m.in. prowadzi hotel i zarządza kolejką linową na Szyndzielnię.
Bielsko.biala.pl "odnalazło" też Dagmarę Spyrę, dyrektor przedszkola z powiatu bieruńsko-lędzińskiego, która zasiada w radzie nadzorczej także już wspomnianej tu Thermy. Jej mąż, Marek Spyra, w wyborach samorządowych w 2014, 2018 i 2024 r. zdobywał mandat radnego powiatowego. W 2015 roku starał się o mandat senatora reprezentując Platformę Obywatelską. Dziś to "nieetatowy członek zarządu" powiatu bieruńsko-lędzińskiego.
Redakcja starała się dowiedzieć, jak pani Spyra trafiła do rady nadzorczej Thermy. Urząd Miejski przekazał dziennikarzom, że "nie było konkursu na członka rady nadzorczej PK Therma".
Bielsko-Biała musi szukać ekspertów po całym Śląsku, a nawet poza nim?
Kolejną osobą ze Śląska, która robi karierę w stolicy Podbeskidzia, jest Justyna Siudak-Zielińska. Ona z kolei zasiada w radzie nadzorczej Agencji Rozwoju Regionalnego. Wcześniej kandydowała do Rady Miejskiej Dąbrowy Górniczej z listy Koalicji Obywatelskiej.
Możliwe, że najciekawszym przypadkiem opisanym przez Bielsko.biala.pl jest Sylwia Domanowska-Matan, prawnik z... Białegostoku. Oba miasta dzieli ponad 500 km, jak sugeruje Google Maps, podróż samochodem ze stolicy województwa podlaskiego do "Polskiej Stolicy Kultury" trwa 5 godzin. Nie przeszkadza to jednak ekspertce zasiadać w bielskiej spółce Aqua.
"Chcieliśmy zapytać, czy kobieta należy do Koalicji Obywatelskiej i wyjaśnić powiązania rodzinne z mężczyzną noszącym drugi człon jej nazwiska, który również robi karierę w spółce Skarbu Państwa na Śląsku", informuje lokalna redakcja. Jak dodaje, "telefoniczne próby połączenia oraz wysłane wiadomości pozostały jednak bez odpowiedzi".






