
Syreny alarmowe obudziły mieszkańców Lubelszczyzny. Usłyszeli huk, ale nie dostali alertu RCB. W środku nocy wielu z nich szukało informacji na własną rękę, pytając w internecie, co właściwie się wydarzyło. MSWiA tłumaczy, że wiadomość nie została wysłana, ponieważ zagrożenie z powietrza zostało odwołane.
W czwartek 30 lipca około godziny 3.50 w części regionu rozległy się syreny alarmowe. W tym samym czasie mieszkańcy miejscowości Targowisko usłyszeli potężny huk, a w okolicy zaczęły pojawiać się służby. Z braku Alertu RCB ludzie sprawdzali telefony, strony informacyjne i przeglądali media społecznościowe, próbując ustalić, czy sytuacja jest poważna i czy powinni podjąć jakieś działania.
Syreny i potężny huk na Lubelszczyźnie, a chaos informacyjny i burza w sieci
Początkowo wiele osób nie wiedziało jednak, co dokładnie się wydarzyło. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że około godziny 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt przemieszczający się w kierunku zachodnim. Do jego rozpoznania skierowano myśliwiec F-16, a później także śmigłowiec Mi-24. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha napisał późnioej na X, że była to rosyjska rakieta Kh-101.
W serwisie Reddit mieszkańcy Lubelszczyzny wymieniali się informacjami i opisywali swoje pierwsze reakcje. Wielu z nich przyznało, że w pierwszej chwili sięgnęło po telefon, szukając SMS-a z alertem RCB lub oficjalnego komunikatu.
Wiele osób wskazywało, że po uruchomieniu syren nie wiedziało, gdzie szukać sprawdzonych informacji i jakie kroki powinno podjąć. Powracającym motywem był też komentarz o braku miejsc ukrycia – tymczasem schrony w Polsce to temat, w którym najwięcej problemów sprawia nie tyle ich liczba, ile brak wiedzy, gdzie ich w ogóle szukać.
Odpowiedzi na pytanie "co robić po syrenie" dostarcza zresztą rządowa broszura. Poradnik Bezpieczeństwa w Twoim domu trafił do wszystkich gospodarstw domowych w kraju w nakładzie blisko 17 milionów egzemplarzy i opisuje m.in. sygnały alarmowe oraz zasady postępowania w razie zagrożenia z powietrza.
Co zdarzyło się na Lubelszczyźnie?
Obiekt zniknął z radarów przed pełną identyfikacją. Załoga śmigłowca wskazała jednak prawdopodobne miejsce jego upadku w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. To właśnie niezidentyfikowany obiekt na Lubelszczyźnie i ślady jego uderzenia w ziemię stały się w czwartek najważniejszym tematem w kraju.
W Targowisku mieszkańcy relacjonowali, że huk był tak silny, iż zatrzęsły się szyby w budynkach.
– Ale je**o. (…) Jak żyjemy, takiego czegoś nie słyszeliśmy. Szyby mało nie wyleciały – mówił jeden z mieszkańców w rozmowie z portalem lublin112.pl.
Dla mieszkańców regionu to zresztą nie pierwsza taka noc. Wystarczy przypomnieć wrzesień 2025 roku, kiedy rosyjskie drony nad Polską wymusiły otwarcie ognia przez wojsko i nadzwyczajne posiedzenie rządu.
Brak alertu RCB
Brak alertu RCB szybko stał się jednym z głównych tematów tej dyskusji. Internauci zwracali uwagę, że wiadomości ostrzegawcze pojawiają się przy zagrożeniach pogodowych czy innych zdarzeniach, dlatego pytali, dlaczego podobnego komunikatu zabrakło w sytuacji związanej z obiektem w polskiej przestrzeni powietrznej.
"No tak, po co wysyłać ludziom alert RCB, jak wiadomo on jest tylko od prognoz pogody" – zwrócił ironicznie uwagę jeden z internautów.
Wiele osób zastanawiało się, dlaczego po uruchomieniu syren alarmowych nie otrzymali na telefony żadnego komunikatu z informacją o sytuacji i wskazówkami, co powinni zrobić.
Zobacz także
MSWiA komentuje sprawę
Do sprawy odniosła się rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka w rozmowie z TVN24. Jak wyjaśniła, po otrzymaniu informacji o zagrożeniu rozpoczęto przygotowania do wysłania alertu RCB. Ostatecznie jednak wiadomość nie została rozesłana, ponieważ zagrożenie z powietrza zostało odwołane.
– Równocześnie podjęto również działania w zakresie uruchomienia wysyłki alertu RCB, ale został on wstrzymany w związku z odwołaniem zagrożenia z powietrza – przekazała.
Gałecka podkreśliła, że w takich sytuacjach decyzje są podejmowane zgodnie z obowiązującymi procedurami. Zaznaczyła jednak, że każda taka sytuacja jest później analizowana, a jeśli okaże się, że system wymaga zmian, procedury mogą zostać zaktualizowane.
– Czy to dobra decyzja (brak wysłania alertu RCB) czy nie, będzie oczywiście weryfikowane. Po to są procedury. Jeżeli widzimy, że te procedury się nie sprawdzają, nie zadziałały, to oczywiście je aktualizujemy tak, aby następny razem były aktualne do stanu zagrożenia – dodała rzeczniczka MSWiA.
Równolegle resort pracuje nad rozbudową infrastruktury ochrony ludności. Jednym z pomysłów jest wykorzystanie parafialnej sieci budynków – MSWiA ma plan na schrony w kościołach, które w sytuacjach kryzysowych mogłyby pełnić rolę funkcję miejsc schronienia i punktów pomocy.
Co najpierw sprawdzisz w sytuacji zagrożenia w Polsce?
1 odpowiedzi






