
Elon Musk ma za sobą ciężkie godziny. Nie dość, że w czasie handlu posesyjnego kurs akcji jego SpaceX mocno spadł, to jeszcze rakieta firmy rozbiła się na Księżycu.
Człon rakiety SpaceX rozbił się na Księżycu, podało BBC. W efekcie na naszym satelicie powstał nowy krater. Raczej nie pomoże to bykom, które posiadają akcje SpaceX.
Rakieta Muska kruszy Księżyc
Tego jeden z najbogatszych ludzi świata, Elon Musk, z pewnością się nie spodziewał. Ma "swój" krater na Księżycu. O co chodzi? O to, że część rakiety SpaceX rzekomo rozbiła się na powierzchni naturalnego satelity Ziemi. Stało się to ponoć około godziny 8.35 polskiego czasu. Wszystko potwierdzą jeszcze naukowcy.
Chodzi o maszynę, która znalazła się w kosmosie w styczniu 2025 roku i wyniosła poza naszą orbitę dwa lądowniki księżycowe: Blue Ghost-1 firmy Firefly oraz Resilience japońskiej firmy ispace. I tu nie obyło się bez porażki: choć ten pierwszy wylądował na Księżycu, drugi także się rozbił.
To jednak nie wszystkie problemy imperium Muska. Firma pochwaliła się ostatnio dobrymi wynikami. Problem w tym, że dobre wrażenie przykryły przesadne obietnice Muska.
Elon Musk dobija inwestorów swoją gadką
Najpierw spójrzmy na liczby: SpaceX zarejestrowało stratę netto na poziomie 541 mln dolarów (0,09 dol. na akcję), ale był to wynik aż dwukrotnie lepszy od tego, jaki zakładali analitycy. Innymi słowy, strata jest, ale nie taka duża, jak się obawiano.
Przychody wzrosły o aż 90 proc. w skali roku i znalazły się na poziomie 7,8 mld dolarów. Te generowane za pomocą systemu Starlink wzrosły przez rok o 66 proc. Przez rok skoczyła też liczba abonentów: do 12 milionów. Rok wcześniej było ich aż dwukrotnie mniej.
Potem jednak na scenę wyszedł Elon Musk i zaczął mówić. W czasie spotkania z inwestorami zaczął przedstawiać przesadzone wizje przyszłości SpaceX. Jego słowa starali się lekko kontrować współpracownicy. Dało to efekt chaosu komunikacyjnego.
I tak np. Musk powiedział, że Starlink będzie w niecałe 10 lat dostarczał "większość światowego internetu". Wiceprezes Gwynne Shotwell szybko wskazała, że chodzi nie o "większość", a tylko o "znaczącą część globalnego ruchu".
Dyrektor finansowy SpaceX Bret Johnsen przekazał z kolei, że spółka może zarejestrować roczne tempo przychodów na poziomie 100 mld USD w grudniu 2026 roku. Musk mu przerwał i zaczął zapewniać, że 100 mld USD to "absolutne minimum", które jego firma osiągnie, gdy "nic nie będzie robić".
Zobacz także
Kurs akcji SpaceX spada w handlu posesyjnym
Wszystko zepsuło dobry efekt niezłych wyników. W handlu posesyjnym kurs akcji zaczął spadać. Znalazł się przy ok. 116 dol., podczas gdy dzienna sesja została spuentowana wynikiem 125,33 dol. za jeden papier wartościowy. Doszło więc do 7-procentowej przeceny.
Po otwarciu środkowej sesji cena spadła poniżej 110 dolarów.

Wszystko to pokazuje problem, jaki inwestorzy mogą mieć z Muskiem: lubi on "sprzedawać" im wspaniałe wizje i wyolbrzymiać potencjał swoich projektów. Jak wynika z reakcji na jego słowa, jaką widzieliśmy w czasie handlu posesyjnego, posiadacze akcji wolą chyba bardziej stonowane komunikaty, a nie elonowe odjazdy.
Czy wierzysz w zapewnienia Elona Muska dot. przyszłości SpaceX?
8 odpowiedzi






