
Czy ceny benzyny będą ponownie spadać? Kluczowe będzie to, co wydarzy się na dniach na Bliskim Wschodzie. Amerykanie twierdzą, że już w środę 5 sierpnia podpiszą z Iranem porozumienie, które otworzy Cieśninę Ormuz.
Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent twierdzi, że umowa z Iranem może zostać ogłoszona już w środę 5 sierpnia. Ma chodzić o porozumienie, które na nowo otworzy Cieśninę Ormuz, co powinno napędzić spadki na rynku ropy.
Rozmowy USA z Iranem trwają
Donald Trump nie zrealizował swojej groźby zmasowanego ataku na infrastrukturę krytyczną Iranu. Pewne dane, o których wspomnę za chwilę, sugerują, że USA nie są w stanie przeprowadzić takiej operacji.
Obecnie jednak prezydent dał Iranowi czas do 5 sierpnia na podpisanie porozumienia dotyczącego Cieśniny Ormuz z Omanem. Inaczej Teheran czekają "dewastujące naloty powietrzne", donosi Bloomberg. Problem w tym, że potencjalne porozumienie Iranu z Omanem będzie oznaczało klęskę USA. Chodzi o to, że wyznaczony miałby zostać nowy szlak transportowy ropy, który byłby kontrolowany przez Teheran. Obecnie takowe szlaki są dwa: jeden znajdujący się u wybrzeży Omanu, drugi – Iranu.
Wiele więc wskazuje na to, że amerykański prezydent stara się już "sprzedać" swoją porażkę jako sukces. Teheran jak na razie wygrywa tę wojnę. USA nie zdołały odbić Cieśniny Ormuz. Do tego Iran, jak podaje agencja Reuters, uważa, że Trump ostatecznie zostanie zmuszony do poważnych ustępstw, w tym oddania mu kontroli nad cieśniną, gdyż Amerykanie nie mają powoli zasobów do prowadzenia wojny.
Zobacz także
Ekonomia, głupcze!
I tu dochodzimy do cen ropy. Koszty ekonomiczne i polityczne dla USA (i właściwie niemal całego świata) stają się coraz bardziej dotkliwe. Choć ostatnio ropa nieco tanieje to i tak jest sporo droższa niż przed atakiem USA i Izraela na Iran. Pod koniec lutego za jedną baryłkę ropy Brent płacono nieco ponad 60 dol., obecnie 80 dol., zaś w szczytowym momencie wojny na Bliskim Wschodzie było to ponad 110 dolarów.
Czym wyższa cena ropy, tym inflacja, także w USA, może rosnąć mocniej. Wyborcy i liczne lobby biznesowe mogą naciskać na Biały Dom, by ten zakończył konflikt. Pamiętajmy też, że w listopadzie w USA mają odbyć się wybory uzupełniające do Kongresu. W interesie Trumpa jest więc zakończenie walk i sprawienie, by ropa ponownie potaniała. A do tego potrzebna jest drożna Cieśnina Ormuz, a więc zwiększenie podaży ropy na rynkach.
Irańscy urzędnicy grają właśnie w taką grę: liczą, że utrzymująca się presja nie pozostawi Trumpowi wyboru i zmusi go do negocjacji na warunkach Iranu.
Dla polskiego konsumenta to dobra wiadomość, gdyż zakończenie wojny powinno szybko odbić się na cenach benzyny na stacjach paliw. Tyle że to nie koniec listy problemów.
Brak pocisków w magazynach USA
Jakby tego było mało, armia USA rzekomo mocno wyczerpała swoje zapasy wysoce precyzyjnych pocisków dalekiego zasięgu. Chodzi o m.in. rakiety z Systemów Pocisków Taktycznych Armii (ATACMS), podaje Reuter. Rzekomo pomiędzy lutym a lipcem br. Amerykanie użyli ok. 65 proc. pocisków przechwytujących typu Patriot. Zużyto ponoć też co drugi pocisk manewrujący Tomahawk. Wszystko to generuje obawy nie tylko w Pentagonie, który w razie wojny np. z Chinami byłby w pierwszej jej fazie osłabiony. Mocno ogołocone zapasy pocisków USA poważnie ograniczają zdolności mocarstwa do odstraszania przeciwników, szczególnie Rosji na Ukrainie.






