
Powraca temat bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO. Pojawiają się sugestie, że Rosja może przeprowadzić prowokacje wymierzone w kraje bałtyckie. W efekcie zagrożone mogą być m.in. aktywa Orlenu na Litwie. Inwestorzy zaczynają chyba wyceniać scenariusz z atakiem na rafinerię koncernu w Możejkach.
Czy więc grozi nam wojna? Nie, a przynajmniej nie taka jak w Ukrainie. Analitycy ostrzegają jednak przed atakiem "pod fałszywą flagą", czyli kolejną odsłoną wojny hybrydowej.
Rosja zaatakuje jako Ukraina?
Jak podał szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, Rosjanie mają przejmować ukraińskie drony. Udaje im się je przechwytywać za pomocą środków walki elektronicznej. Dlaczego to robią? Mogą chcieć wykorzystać je w atakach na kraje bałtyckie. Wyślą do ataku maszyny, które są produkcji ukraińskiej. W efekcie może dojść do napięć międzynarodowych i społecznych. Atak przeprowadzi Moskwa, ale wina spadnie na Kijów.
To także problem dla Polski, gdyż na Litwie znajdują się aktywa Orlenu. Chodzi o infrastrukturę paliwową w Możejkach.
Portal WNP zapytał polskiego czempiona, czy zabezpiecza się przed takim scenariuszem. Okazuje się, że "Orlen Lietuva [który zarządza infrastrukturą w Możejkach] stale współpracuje ze wszystkimi właściwymi służbami i instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo państwa oraz ochronę ważnej infrastruktury, w szczególności po stronie litewskiej, a także z partnerami po stronie polskiej".
Analizowany ma być poziom różnych ryzyk (geopolityczne, operacyjne, cybernetyczne i związane z ciągłością dostaw). Sama litewska infrastruktura Orlenu ma być chroniona specjalnymi rozwiązaniami organizacyjnymi, technicznymi i proceduralnymi.
Redakcja WNP starała się dowiedzieć, czy atak Rosji na Możejki jest realny. Firma nie chciała jednak jasno odpowiedzieć na to pytanie.
"Ze względu na charakter tych zagadnień nie odnosimy się publicznie do szczegółów współpracy ze służbami, konkretnych scenariuszy ryzyka, rodzaju stosowanych zabezpieczeń, ich rozmieszczenia ani parametrów technicznych. Nie komentujemy również szczegółów ewentualnych incydentów, zgłoszeń czy ocen operacyjnych prowadzonych przez właściwe instytucje. Ujawnianie takich informacji mogłoby ograniczać skuteczność działań prewencyjnych i ochronnych", podał Orlen.
Zobacz także
Kurs akcji Orlenu spada
W czasie piątkowej sesji kurs akcji Orlenu lekko spada. Po godz. 15 za jeden papier wartościowy płacono 154,8 zł, co oznacza spadek o ok. 0,7 procent.
Inwestorzy patrzą jednak także na czynniki krajowe. Przypomnijmy, że wcześniej kurs akcji Orlenu spadał, bo inwestorzy bali się nowego podatku. Chodzi o nowy podatek dla Orlenu i spółki, tzw. windfall tax, który ma zabrać koncernom paliwowym około 4 mld zł.
Czy warto obecnie długoterminowo inwestować w akcje Orlenu?
0 odpowiedzi






