haker trzyma bitcoina
Bitmarket, Bitextreme i Bitcurex - 3 giełdy kryptowalut, które upadły. Foto: H_Ko/Shutterstock

Polski rynek kryptowalut ma za sobą burzliwą historię. Nie chodzi tylko o głośny upadek Zondacrypto, ale "zniknięcia" też innych giełd – BitMarket, Bitcurex i Bidextreme. Czego powinny nas nauczyć wszystkie te afery?

REKLAMA

Inwestowanie w kryptowaluty wydaje się proste: kupujesz bitcoina, czekasz aż zdrożeje i ostatecznie sprzedajesz z zyskiem. Ten przepis na sukces działa, ale tylko wtedy, gdy wiemy, jak zabezpieczyć swoje cyfrowe aktywa. Jeżeli zbytnio ufamy giełdom kryptowalut, nierzadko tracimy pieniądze.

Bidextreme – ofiara hakerów

Naszą historię rozpoczniemy w 2013 roku. Rynek kryptowalut był wtedy czymś nowym. Bitcoin powstał w końcu dopiero w 2009 r., ale świat usłyszał o nim dopiero w latach 2012-2013. W tym drugim roku upadła zresztą zapomniana już dziś polska giełda Bidextreme.

Według oficjalnych komunikatów serwis padł ofiarą ataku hakerskiego, w wyniku którego skradziono kryptowaluty użytkowników. Problemem okazał się brak odpowiednich zabezpieczeń – środki miały być przechowywane w całości online, co znacząco ułatwiło atak.

Ile aktywów klientów stracono? Do dziś nie wiadomo. Na pocieszenie: Bidextreme było małą giełdą, więc upadek nie był bolesny.

Bitcurex – zniknięcie bez wyjaśnienia

O większej skali mówimy w przypadku Bitcurex. Giełda była w pierwszych latach istnienia rynku kryptowalut topową platformą. W 2016 roku zniknęła z rynku.

W tym wypadku mieliśmy dramat rozpisany na akty. W październiku 2016 r. giełda została wyłączona pod pretekstem prac konserwacyjnych, niedługo potem całkowicie... zniknęła z sieci. Wiadomo, że wraz z nią aż 2,3 tysiąca bitcoinów (licząc po kursie z końca lipca 2026 r. to ok. 540 mln zł!) oraz miliony polskich złotych. Na Bitcurex konta miało ok. 10 tys. klientów. Właściciele platformy później przyznali, że padli ofiarą ataku hakerskiego.

Do dziś okoliczności upadku nie zostały jednoznacznie wyjaśnione. Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Łodzi, która badała wątek potencjalnej kradzieży środków przez osobę zarządzającą spółką, która stała za giełdą. Chodziło o Mirosława L., prezesa niemieckiej firmy, która kupiła Bitcurex w 2016 roku. Prokurator zawiesił z czasem śledztwo ze względu na to, że L. przebywał na stałe w Niemczech. Do sprawy powrócono jednak w 2023 roku. Trwa do dziś.

Bitmarket – pierwszy tak duży wstrząs rynku

W 2014 r., gdy powstał BitBay (późniejsza giełda Zondacrypto), największą giełdą z kryptowalutami był BitMarket. I ta platforma nie zapisała się w pamięci fanów bitcoina dobrze. W lipcu 2019 roku upadła, informując o "utracie płynności finansowej". Wraz z nią "wyparowały" depozyty klientów.

Wszystko komentował wtedy Marcin Aszkiełowicz, który stał na czele firmy, która zarządzała giełdą. W swoim oświadczeniu, jakie wtedy opublikował, tłumaczył, że nie jest oszustem, a do upadku jego giełdy doszło w wyniku wielu "sytuacji nadzwyczajnych i błędów w zarządzaniu, popełnionych przez osoby faktycznie zarządzające giełdą" w poprzednich latach.

Przyznał, że Bitmarket przetrwał nawet atak hakerski, do którego doszło niemal od razu po starcie serwisu. Wtedy miano wykraść z kont klientów ok. 85 tys. zł w kryptowalutach. Firma ukryła ten fakt i starała się odpracować dla użytkowników te aktywa. To miało zmusić Aszkiełowicza do podejmowania "niejednokrotnie niekorzystnych działań w celu utrzymania płynności giełdy".

Tajemniczy wątek w Bitmarkecie

Problemem było jednak to, że kurs bitcoina rósł, więc coraz trudniej było "zdobywać" bitcoiny. W 2017 r. saldo giełdy wynosiło ok. -2.300 BTC (1 BTC kosztowało wtedy kilka tys. zł). Tak, było ujemne!

Ostatecznie Aszkiełowicz. usłyszał zarzuty niekorzystnego rozporządzenia mieniem. W sprawie nikt jednak nie został do dziś prawomocnie skazany,

Według nieoficjalnych, medialnych doniesień, na portfelach firmy mogło być ok. 100 mln zł w kryptowalutach. Giełda miała też ok. 60 tys. użytkowników, z czego aktywnych (regularnie inwestujących) ok. 5 tysięcy.

Ze sprawą Bitmarketu jest związany też jeszcze jeden tajemniczy wątek. Niedługo po upadku giełdy jeden z jej współzałożycieli, Tobiasz Niemiro, został znaleziony martwy z raną postrzałową głowy. Ciało leżało nad jednym z olsztyńskich jezior.

Nie twój klucz, nie twoje bitcoiny

Co łączy wszystkie te historie? W świecie kryptowalut największym ryzykiem często nie jest zmienność kursu, lecz zbytnie zaufanie do pośredników. Bitcoin powstał właśnie, by owych pośredników nie było. Stąd nie powinniśmy nigdy w pełni ufać firmom pośredniczącym w handlu kryptowalutami, przynajmniej jeżeli chodzi o przechowywanie naszych środków.

Nie pomaga też otoczenie regulacyjne – niedawno pisaliśmy, że KNF "zamyka" rynek kryptowalut, a jest ryzyko, że Polacy przerzucą pieniądze za granicę.

Każda z opisanych tu giełd upadła w nieco innych okolicznościach – przez atak hakerski czy błędy dotyczące zarządzania. Efekt zawsze był ten sam: inwestorzy tracili dostęp do swoich środków. Dlatego podstawowa zasada rynku pozostaje niezmienna: jeśli nie kontrolujesz swoich kluczy prywatnych (haseł dostępowych do portfeli na kryptowaluty), nie kontrolujesz swoich bitcoinów. De facto nie są twoje, a właściciela kluczy.

Wszystko to prowadzi nas do jednego wniosku: w kryptowaluty inwestować może i warto, ale należy to robić w sposób odpowiedzialny, samodzielnie dbając o bezpieczeństwo swoich aktywów.

Pamiętaj! Zanim zaczniesz inwestować, przypomnij sobie, czym jest bitcoin i jak działają kryptowaluty – to podstawa, by nie przegrać na tym rynku!

Niniejszy materiał ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady inwestycyjnej, rekomendacji ani sugestii nabycia lub zbycia jakichkolwiek instrumentów finansowych. Przedstawione treści opierają się na publicznie dostępnych informacjach i nie uwzględniają indywidualnej sytuacji finansowej czytelnika. Decyzje inwestycyjne podejmujesz wyłącznie na własne ryzyko. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie niniejszego materiału. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnych zalecamy konsultację z licencjonowanym doradcą inwestycyjnym.