Krzysztof Gawkowski.
Cyberatak na MyDr. Hakerzy twierdzą, że mają dane 18,8 mln Polaków, w tym numery PESEL. Krzysztof Gawkowski potwierdził atak i zwołał pilne posiedzenie zespołu ds. cyberbezpieczeństwa. Fot. Ministerstwo Cyfryzacji

Cyberatak na MyDr. Hakerzy twierdzą, że mają dane 18,8 mln Polaków, w tym numery PESEL. Krzysztof Gawkowski potwierdził atak i zwołał pilne posiedzenie zespołu ds. cyberbezpieczeństwa.

REKLAMA

O incydencie Krzysztof Gawkowski poinformował w poniedziałek 10 sierpnia. Chodzi o systemy i dane firmy MyDr, należącej do grupy Znany Lekarz. Spółka dostarcza rozwiązania związane z Elektroniczną Dokumentacją Medyczną i współpracuje z tysiącami placówek ochrony zdrowia.

Cyberatak na MyDr. Potencjalnie największy wyciek danych medycznych

W systemach firmy znajdują się poufne informacje pacjentów, między innymi dane dotyczące wizyt, recept oraz historii leczenia. MyDr obsługuje około 3 mln wizyt miesięcznie i przetwarza około 2,7 mln recept w miesiącu.

Minister cyfryzacji potwierdził w środę w programie Onet Rano, że nie był to jedynie incydent techniczny.

Mamy pewność, że firma MyDr została zaatakowana. Współpracuje ona ze służbami, aby dokładnie wyjaśnić sprawę – powiedział Gawkowski.

Na razie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że dane pacjentów zostały skradzione. Służby sprawdzają, w jaki sposób przeprowadzono atak, do jakich informacji mogli dostać się hakerzy i kto może obecnie mieć do nich dostęp. To scenariusz podobny do tego, jaki znamy z innych branż – zaledwie kilka dni wcześniej opisywaliśmy cyberatak na systemy Żabki, którym również zajęła się prokuratura.

Gawkowski przyznał jednak, że sytuacja może być bardzo poważna.

– Nie mogę zapewnić, że nie mamy do czynienia z poważnym incydentem – powiedział w rozmowie z Onetem.

Minister zaznaczył też, że sprawa może dotyczyć dużej liczby obywateli i ich wrażliwych danych.

Jeszcze większe obawy wywołały informacje przekazane przez serwis Zaufana Trzecia Strona. Według jego ustaleń z redakcją mieli skontaktować się rzekomi sprawcy ataku. Twierdzą, że posiadają ponad 18,8 mln unikatowych numerów PESEL Polaków.

Na potwierdzenie swoich twierdzeń mieli przesłać dane jednego z czołowych polskich polityków. Jak wynika z informacji serwisu, dane okazały się prawdziwe. Hakerzy mieli też przekazać dane autora artykułu opublikowanego w Zaufanej Trzeciej Stronie, w tym poprawny numer PESEL.

Nie oznacza to jednak jeszcze, że cała baza rzeczywiście pochodzi z systemów MyDr. To właśnie ustalają teraz służby.

Pilne posiedzenie ds. Cyberbezpieczeństwa

W środę o godz. 12 zwołano pilne posiedzenie Połączonego Centrum Operacyjnego Cyberbezpieczeństwa. W sprawie kontaktuje się także Krzysztof Gawkowski z innymi członkami rządu i służbami.

– Jestem w kontakcie z ministrem Tomaszem Siemoniakiem, ze służbami specjalnymi, oraz minister Jolantą Sobierańską-Grendą – przekazał Gawkowski.

O cyberataku zostały poinformowane placówki medyczne i lekarze korzystający z rozwiązań MyDr.

Minister podkreśla, że służby muszą najpierw ustalić, co dokładnie wydarzyło się w systemach firmy. Dopiero wtedy będzie można powiedzieć, czy doszło do kradzieży danych, jakich informacji dotyczy incydent i ilu osób może on dotknąć.

Pacjenci nie muszą czekać z założonymi rękami. Podstawowym krokiem jest zastrzeżenie numeru PESEL w aplikacji mObywatel – to blokuje możliwość zaciągnięcia kredytu czy pożyczki na cudze dane. Nic dziwnego, że w ostatnich miesiącach padły rekordowe statystyki mObywatela, a Polacy rzucili się do ochrony swoich danych. Warto też pamiętać, że nawet bez oficjalnego komunikatu firmy twoje dane mogą być w dark webie, a darmowe narzędzia pozwalają to zweryfikować w kilka sekund.

Jeśli potwierdzi się informacja o danych dotyczących około 19 mln Polaków, skala zdarzenia będzie ogromna. Gawkowski ocenił, że w takim przypadku byłby to "jeden z największych wycieków danych w historii".