
Do wypadku doszło w nocy z 16 na 17 sierpnia na autostradzie M3 w północno-wschodniej części Węgier. Polski autokar z pielgrzymami z Podkarpacia zjechał z drogi i przewrócił się. Zginęło 12 osób, a co najmniej 10 zostało ciężko rannych. Pierwsza grupa rannych wróci dziś do Polski. Około 20 osób zostanie przetransportowanych samolotem do Rzeszowa, gdzie będą mogły kontynuować leczenie. Decyzję wydał premier.
Decyzję o wysłaniu samolotu po poszkodowanych podjął w niedzielę premier Donald Tusk. Na Węgry udał się specjalnym rządowym samolotem zespół złożony z medyków, przedstawicieli służb konsularnych oraz wiceministrów zdrowia i spraw zagranicznych – Katarzyny Kacperczyk i Wojciecha Zajączkowskiego.
Pierwsza grupa rannych wraca do kraju
Poszkodowani trafili do czterech szpitali: w Miskolcu, Egerze, Debreczynie i Nyíregyházie. Polscy lekarze wspólnie z węgierskim personelem sprawdzają stan rannych i ustalają, kto może zostać przetransportowany do kraju.
– Polscy medycy kwalifikują osoby, które mogą wrócić do Polski pierwszym transportem, który wyruszy dziś wieczorem. Poszkodowani w wypadku na Węgrzech są w czterech szpitalach, które są zabezpieczone przez służby konsularne i medyczne – powiedział rzecznik rządu Adam Szłapka podczas briefingu.
Do Rzeszowa ma wrócić około 20 osób. Na miejscu rannym i ich rodzinom zostanie zapewniona pomoc psychologiczna oraz organizacyjna. Wybór Rzeszowa nie jest przypadkowy. Osoby, które będą potrzebowały dalszego leczenia, będą mogły trafić do placówek na Podkarpaciu, czyli bliżej swoich domów.
Dla pacjentów, których stan będzie wymagał bardziej zaawansowanego transportu medycznego, przygotowano wojskowy samolot CASA. Ministerstwo Zdrowia ma też do dyspozycji specjalne samoloty przeznaczone do transportu medycznego.
Ostateczna decyzja o przewiezieniu każdego poszkodowanego do Polski zależy od jego stanu zdrowia. Osoby, dla których podróż byłaby obecnie zbyt dużym zagrożeniem, pozostaną w węgierskich szpitalach pod opieką tamtejszych lekarzy.
– Chciałabym też podziękować partnerom z Węgier i wszystkim instytucjom, dyrekcji, lekarzom ze wszystkich czterech szpitali, którzy naprawdę stanęli na wysokości zadania i zaopiekowali się naszymi obywatelami – mówiła wiceministra zdrowia Katarzyna Kacperczyk.
Pomoc na miejscu zapewniają również polskie służby konsularne. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zwiększyło obsadę placówki w Budapeszcie, aby sprawniej pomagać rannym i ich rodzinom oraz załatwiać formalności związane z wypadkiem.
Zobacz także
Tragedia na Autostradzie M3. Bilans Wypadku Pielgrzymów z Podkarpacia
– Zasadniczym zadaniem zespołu wsparcia, który przyjechał na Węgry, jest transport tych osób, które mogą kontynuować podróż do kraju. (…) To jest jedna rzecz. Drugą rzeczą jest zespół wsparcia konsularnego, który musi zadbać o wszystkie kwestie formalne związane z tym wypadkiem – powiedział wiceminister spraw zagranicznych Wojciech Zajączkowski.
Polska ma też pomóc w sprowadzeniu do kraju ciał ofiar. Termin transportu będzie zależał od zakończenia identyfikacji.
Autokarem podróżowała grupa pielgrzymów z Podkarpacia wracających z Medjugorie. Na pokładzie było 57 pielgrzymów i dwóch kierowców.
Pojazd należał do jasielskiej firmy transportowej Michael. Jej szef Tadeusz Dykas przekazał money.pl, że obaj kierowcy przeżyli wypadek, choć jeden z nich został ranny. Przyczyna tragedii wciąż nie jest znana. Przewoźnik wysłał na Węgry pojazd zastępczy. Tego typu zdarzenia przypominają też, jak bezpiecznie rezerwować wakacje i sprawdzać organizatora oraz przewoźnika jeszcze przed wyjazdem.
Właściciel autokaru miał wykupione ważne ubezpieczenie OC w PZU. Ubezpieczyciel uruchomił całodobową infolinię dla osób poszkodowanych oraz rodzin ofiar. W sprawie wypadku pielgrzymów na Węgrzech PZU reaguje także oficjalnym komunikatem, w którym potwierdza ważność polisy pojazdu.
Do wypadku doszło około godz. 1 w nocy w rejonie miejscowości Mezőkeresztes, około 140 km na wschód od Budapesztu. Autokar jechał w stronę Nyíregyházy, gdy zjechał z jezdni do przydrożnego rowu i przewrócił się na bok.
Węgierskie służby nadal ustalają, dlaczego kierowca stracił panowanie nad pojazdem. Jedną z rozważanych hipotez jest zaśnięcie za kierownicą, ale nie została ona dotąd oficjalnie potwierdzona.






