Samolot Ryanair z wchodzącymi pasażerami na pokład. Znak stop i wykrzykniki czerwone
Ryanair podkręca kontrole bagażu. Pracownicy z premią za każdego złapanego turystę Fot. Dziurek/shutterstock Montaż: INNPoland.pl

Czy za dużo centymetrów może mieć znaczenie? Ryanair właśnie pokazuje, że tak. Tanie linie zaostrzają kontrole bagażu podręcznego, a pracownicy lotnisk dostaną wyższe premie za wyłapywanie pasażerów ze zbyt dużymi walizkami i plecakami. Dla turystów zaczyna się era rozmiarowej nerwówki przy bramkach.

REKLAMA

Podróżni lecący Ryanairem muszą przygotować się na dokładniejsze kontrole bagażu niż kiedykolwiek wcześniej. Michael O’Leary, dyrektor generalny linii lotniczych, otwarcie przyznał, że firma chce jeszcze skuteczniej wyłapywać osoby próbujące wnosić na pokład ponadwymiarowe torby.

Premia dla pracownika za wykrycie zbyt dużego bagażu wzrośnie z 2,5 do 3,5 euro. Ryanair przekonuje, że problem maleje, ale nie zamierza odpuszczać. Wręcz przeciwnie. Na lotniskach zaczyna się prawdziwa wojna o każdy centymetr walizki.

Ryanair zaostrza kontrole bagażów. Wystające kółko może kosztować fortunę

Michael O’Leary nie owija w bawełnę. Szef Ryanaira w oficjalnym komunikacie prasowym, stwierdził, że pasażerowie "muszą się nauczyć", iż na bramkę należy przychodzić z odpowiednim bagażem. Linie lotnicze zwiększają więc premie dla pracowników kontrolujących walizki i plecaki. Im więcej wykrytych przypadków, tym większe dodatkowe wynagrodzenie pracownika Ryanair.

To nie koniec zmian. Ryanair usunął także limit premii dla personelu. Do tej pory pracownik mógł dostać maksymalnie 80 euro dodatku miesięcznie. Teraz ograniczenia znikają. Efekt? Kontrole bagażu mają być jeszcze dokładniejsze, a obsługa lotniska zacznie jeszcze dokładniej patrzeć na wystające kółka czy napęczniałe kieszenie.

Ryanair zaostrza zasady. Michael O'Leary płaci za łapanie bagażowych oszustów

Największy problem pojawia się przy bramce. Jeśli plecak albo walizka nie zmieszczą się do specjalnej miarki bagażowej, pasażer może zostać zmuszony do nadania torby do luku za wysoką dopłatą. W skrajnych przypadkach opłata sięga nawet 370 zł.

Ryanair przypomina, że w podstawowej taryfie można zabrać tylko jedną małą sztukę bagażu o wymiarach 40 x 30 x 20 cm. Torba musi zmieścić się pod siedzeniem. Nawet niewielkie przekroczenie wymiarów może oznaczać dodatkowe koszty. Internauci już kpią, że tanie latanie zaczyna przypominać teleturniej, w którym walizka walczy o przetrwanie w plastikowym sizerze.

Ryanair nie odpuszcza pasażerom. Bagaże przechodzą lotniskową selekcję

Linia lotnicza przekonuje, że zaostrzone kontrole przynoszą efekty. Według danych przewoźnika liczba pasażerów próbujących wnosić zbyt duży bagaż spadła z około 0,5 proc. do mniej niż 0,1 proc. Przy skali działalności Ryanaira nadal oznacza to jednak setki tysięcy osób rocznie.

W internecie trwa już gorąca dyskusja. Jedni twierdzą, że zasady są jasne i każdy powinien ich przestrzegać. Inni uważają, że przewoźnik zamienia lotniska w miejsce polowania na dodatkowe opłaty. Przed wakacjami tysiące pasażerów znów zacznie gorączkowo mierzyć plecaki centymetrem krawieckim na podłodze salonu. Miarka bagażowa przy bramce stanie się dla wielu bardziej stresująca niż sam lot.