
Mieszkasz w małej miejscowości i zdarza ci się czekać na autobus, który pojawia się rano, a potem już nie masz jak wrócić do domu? Właśnie takich sytuacji miała dotyczyć nowa ustawa. Karol Nawrocki zawetował przepisy, które zakładały m.in. minimum cztery pary połączeń w dni powszednie i dwie pary w dni wolne.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował nowelizację ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Decyzję ogłoszono 20 sierpnia 2026 r. Przepisy miały ograniczyć wykluczenie komunikacyjne, czyli sytuację, w której mieszkańcy mniejszych miejscowości mają utrudniony dostęp do autobusów i innych środków transportu.
Nawrocki zawetował ustawę o transporcie publicznym. Wskazał na problem z finansowaniem
Prezydent Polski swoją decyzję tłumaczył przede wszystkim obawami dotyczącymi finansowania transportu. Karol Nawrocki wskazał, że ustawa przewidywała maksymalnie pięcioletnie umowy z przewoźnikami. Jego zdaniem to zbyt krótki okres, aby samorządy i firmy transportowe mogły spokojnie planować inwestycje w nowe autobusy oraz rozwijać sieć połączeń. Prezydent oczekuje stabilnego finansowania oraz transportu dostępnego dla mieszkańców małych miast i polskiej wsi.
Prezydent przypomniał, że podobne przepisy zawetował już w listopadzie 2025 r. Wtedy sprzeciwiał się m.in. planowanemu skróceniu okresu umów na przewozy z 10 do 3 lat. Tym razem rząd zaproponował maksymalnie pięcioletni okres. Nawrocki uznał, że problem nadal pozostaje nierozwiązany. W efekcie ustawa o transporcie publicznym nie wejdzie w życie w przyjętym kształcie.
Wykluczenie komunikacyjne wykańcza Polskę. Ustawa zakładał konkretny standard
Najbardziej konkretny zapis dotyczył liczby połączeń. Ustawa zakładała minimum cztery pary kursów w dni powszednie oraz dwie pary w dni wolne. Może dla przykładowego warszawiaka nie brzmi to spektakularnie, ale wykluczenie komunikacyjne wykańcza Polskę. Na wsi albo w małym miasteczku kilka dodatkowych kursów może decydować o tym, czy ktoś samodzielnie dotrze do pracy, czy lekarza.
Przepisy obejmowały trzy poziomy połączeń. Wojewódzki miał łączyć stolicę województwa z siedzibami powiatów. Powiatowy miał zapewniać dojazd między siedzibą powiatu a gminami. Poziom gminny obejmował natomiast dojazd do miejscowości, w których znajdują się obiekty użyteczności publicznej.
Zobacz także
Przejazd na żądanie zamiast autobusu? Ustawa zakładała też inne zmiany
Dużą zmianą miał być również przejazd na żądanie. Rozwiązanie przygotowano z myślą przede wszystkim o terenach wiejskich i wyludniających się, gdzie regularne autobusy mogą być nieopłacalne. Zamiast dużego pojazdu kursującego według sztywnego rozkładu pasażer mógłby zamówić przejazd samochodem osobowym dla maksymalnie dziewięciu osób razem z kierowcą. Prezydent ma jednak zastrzeżenia do tego rozwiązania, wskazując m.in. na brak ustawowych ulg np. dla seniorów.
Nowelizacja przewidywała także zmianę nazwy Funduszu rozwoju przewozów autobusowych na Fundusz przeciwdziałania wykluczeniu transportowemu. Marszałkowie mieli koordynować przewozy publiczne i komercyjne oraz łączyć różne środki transportu, np. autobusy z koleją. Autobusy korzystające z dopłat miały zostać wyposażone w lokalizatory. Od 2028 r. nie mogłyby mieć więcej niż 20 lat, a od 2036 r. limit miał wynosić 15 lat. Weto Nawrockiego zatrzymało wszystkie te zmiany.
Czy uważasz, że prezydent Karol Nawrocki podjął odpowiednią decyzję?
... odpowiedzi






