
Prezydent Karol Nawrocki po raz trzeci zawetował rządową ustawę o rynku kryptoaktywów. Przepisy, które miały uregulować cyfrowy biznes w Polsce i chronić majątek Polaków, ponownie trafią do Sejmu. Prezydent zapowiada, że podpisze dokument dopiero wtedy, gdy rządzący uwzględnią poprawki jego autorstwa.
Prezydent argumentuje, że rządowe przepisy są zbyt restrykcyjne i zamiast pomagać, mogą po prostu wypchnąć polskie firmy z branży kryptowalut za granicę. Kancelaria Prezydenta zgłosiła 16 poprawek do projektu – rząd Donalda Tuska uwzględnił jedną z nich (dotyczącą corocznych raportów KNF i MF w BIP).
Nawrocki zapewnia, że jest zwolennikiem regulacji i ochrony konsumentów, ale "trzeba to robić skutecznie". Warunek prezydenta jest jeden: rząd musi przyjąć jego poprawki, które od miesięcy leżą w parlamencie – przypomnijmy, że Nawrocki skierował do Sejmu własny projekt ws. kryptowalut.
Skala napięcia między ośrodkami władzy jest zresztą widoczna od tygodni; wystarczy przypomnieć, że minister finansów Andrzej Domański nie ma litości dla krypto pomysłów prezydenta.
Trzecie weto prezydenta dla ustawy o kryptoaktywach
Miesiąc temu minister Andrzej Domański ostatecznie pogrzebał nadzieje na szybki kompromis z Pałacem Prezydenckim w sprawie regulacji rynku kryptowalut. Komentując ruch Karola Nawrockiego, który przedstawił własną inicjatywę ustawodawczą jako gest dobrej woli, Domański stwierdził krótko:
– O żadnym wyciągnięciu ręki nie ma mowy.
Według szefa resortu finansów prezydencki projekt, na który rynek czekał pięć miesięcy, stoi w sprzeczności z wcześniejszą krytyką płynącą z Kancelarii Prezydenta. Nawrocki wielokrotnie wytykał rządowym propozycjom przeregulowanie i nadmierną objętość. Tymczasem propozycja prezydencka okazała się nie tylko obszerniejsza, ale – zdaniem Domańskiego – merytorycznie słabsza.
Głównym punktem zapalnym pozostaje zakres ochrony klienta. Kością niezgody jest mechanizm blokowania stron internetowych oferujących kryptoaktywa.
Minister Domański argumentuje, że prezydencka propozycja zmniejsza bezpieczeństwo Polaków, dając oszustom większe pole manewru do kradzieży ich pieniędzy.
Weto Nawrockiego dla ustawy o kryptowalutach. Co to oznacza dla polskich firm?
Konsekwencje braku przepisów o kryptowalutach mogą być dla rodzimego biznesu opłakane, na co Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) zwracała uwagę już na początku roku:
To nie jest scenariusz wyłącznie teoretyczny. Już dziś alarmuje się, że Polska bez licencji MiCA oznacza ucieczkę firm kryptowalutowych przed prawnym paraliżem – a każdy kolejny tydzień bez regulacji powiększa przewagę zagranicznej konkurencji.
Zobacz także
Konflikt ws. kryptowalut. "Sytuacja haniebna" i polityczny teatr w tle
Prezydent nie gryzł się w język i w oświadczeniu na platformie X ostro zaatakował rządzących, zarzucając im "walkę z kryptocieniem" i szukanie haków zamiast ochrony inwestorów. Trudno o lepszą ilustrację tego sporu niż awantura o kryptowaluty w Sejmie, gdy nad tym samym zagadnieniem pochylano się w kilku konkurencyjnych projektach naraz.
Polska tkwi dziś w regulacyjnej próżni. Kolejne ustawy dotyczące rynku krypto były i są blokowane z powodu konfliktu partyjnego, a przedsiębiorcy coraz mocniej obawiają się utraty konkurencyjności. Branża alarmuje, że bez szybkiego przyjęcia przepisów Polska może przestać być atrakcyjnym miejscem dla fintechów i startupów blockchain.
Kryptowaluty miały być symbolem cyfrowej przyszłości. Dziś przypominają raczej pole bitwy między technologią a polityką.
"Ruski ślad" w tle kryptoafery
Nawrocki odniósł się do głośnej medialnej sprawy rzekomego "ruskiego śladu" w sprawie kryptowalut. Nazwał działania rządu "sytuacją haniebną", ponieważ narracja miała opierać się na niesprawdzonych informacjach od osoby oskarżonej o udział w zorganizowanej grupie przestępczej (która sama miała prowadzić nielegalne interesy z Rosją).
Zdaniem prezydenta, służby podległe rządowi zamiast zweryfikować informatora, wolały wykorzystać jego bajki do uderzenia w opozycję. Wątek wraca echem za każdym razem, gdy pojawiają się doniesienia o tym, że rosyjscy dywersanci korzystali z kryptowalut legalnie.
Ustawa miała wdrożyć unijne przepisy MiCA i dać KNF prawo m.in. do blokowania rachunków pieniężnych lub kryptoaktywów na 96 godzin (z możliwością przedłużenia przez rząd do maksymalnie 6 miesięcy).






