Sejm i bitcoin
Sejm nie dał rady odrzucić weta prezydenta ws. kryptowalut. Dla inwestorów to zła wiadomość. Foto: Yalcin Sonat, Verconer/Shutterstock

Sejm nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta ustawy o kryptowalutach. W efekcie nasz kraj nadal nie będzie miał regulacji dotyczących kryptowalut. Tyle że nie ma to już znaczenia: polskie firmy z rynku technologii blockchain starają się o europejskie licencje w innych jurysdykcjach. Dla polskich inwestorów oznacza to jednak problemy.

REKLAMA

Sejm nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta dot. ustawy o kryptowalutach. Dla blockchainowych firm nie ma to już znaczenia, ale polscy inwestorzy mogą mieć w przyszłości problemy.

Prezydenckie weto pozostaje w mocy

Obóz rządzący przegrał: koalicja KO, Nowej Lewicy, PSL, Centrum i Polski 2050 nie zdołała odrzucić prezydenckiego weta ustawy o kryptowalutach (kryptoaktywach).

Za głosowało 243 posłów, przeciwko 191, trzech wstrzymało się od głosu. Do uchwalenia ustawy – i tym samym do odrzucenia prezydenckiego weta – potrzebne były 263 głosy poparcia.

Ustawa jest krytykowana przez ekspertów z branży za to, że może doprowadzić do przeregulowania rynku w Polsce. Do tego firmom z branży nie podoba się to, że nadzór nad rynkiem miałaby sprawować KNF, która przez ostatnie lata dała się poznać jako organ nieszczególnie sprzyjający kryptowalutom.

Na to wszystko nakładają się, zdaniem przedstawicieli branży, wysokie opłaty za nadzór. Wszystko razem już teraz sprawiło, że blockchainowe firmy z Polski starają się o licencję na prowadzenie działalności w innych krajach. Przykładem jest grupa Ari10, która zdobyła już stosowne pozwolenie w Holandii.

Co to oznacza dla inwestorów?

Znajdujemy się więc w legislacyjnym klinczu. Rząd nie ma dostatecznej liczby posłów, by odrzucać weto prezydenta. Jednocześnie PiS-owi i obu Konfederacjom brakuje mandatów, by przegłosować swoje zmiany: liberalizację proponowanych przepisów.

Dla inwestorów to potencjalny problem: nadzór nad firmami z rynku kryptowalut będą de facto sprawować zagraniczni regulatorzy. Może to utrudniać rozwiązywanie potencjalnych sporów.

Do tego dochodzi inny element układanki: polskie firmy będą płaciły podatki w innych krajach, więc straci też na tym nasz budżet. A wszystko przez brak porozumienia w Sejmie i na linii prezydent-rząd.