Ethereum, bitcoin i GPW
Ethereum zmienia sposób, w jaki inwestujemy. Foto: Momentum studio, J-Alone, MOZCO/Shutterstock

Świat od lat fascynuje się Bitcoinem. Nieco w jego cieniu funkcjonuje Ethereum. To nowoczesna platforma oparta na technologii blockchain, która powoli zmienia sposób w jaki inwestujemy: dopiero ona wprowadza świat finansów w XXI wiek. Czym dokładnie jest i na czym polega jej fenomen? W tym tekście odpowiemy na wszystkie pytania związane z tym projektem.

REKLAMA

Świat kryptowalut to nie tylko bitcoin i dziwne tokeny czy cyfrowe misie i pieski. Każdy znawca tematu wie, że jego rdzeniem jest technologia blockchain i najciekawszy jej owoc: Ethereum.

Blockchain to nie tylko bitcoin

Zacznijmy od podstawy. Czym jest technologia blockchain, na której oparty jest bitcoin?

Blockchain działa jak specjalna, cyfrowa, publiczna księga rachunkowa. Zapisywane są w niej transakcje. Jakie? Jakiekolwiek! Np. kto komu wysłał pieniądze (kryptowaluty) lub kto stał się teraz właścicielem danego aktywa. Pełni więc funkcję ogromnego rejestru... niemal wszystkiego.

Wszystkie zapisane w blockchainie dane są grupowane w tzw. bloki, a każdy blok jest połączony z poprzednim, tworząc tzw. łańcuch (czyli właśnie "blockchain").

Najważniejsze jest to, że raz zapisane informacje są tu praktycznie nie do usunięcia ani podrobienia. Dzięki temu blockchain gwarantuje bezpieczeństwo i stałość danych. I, co ważne, robi to bez pośrednika, takiego jak bank, urząd czy sąd. Wszystko jest transparentne, jasne i czytelne.

Ethereum, czyli Bitcoin+

Przez wiele lat blockchain był tylko siecią służącą do przesyłania bitcoinów. Nagle ktoś (a dokładniej: nastoletni wtedy programista Vitalik Buterin) wpadł na genialny pomysł. Przecież w takiej sieci (bazie danych) można zapisywać wszystko: nie tylko to, kto komu przesłał bitcoiny, ale też kto jest właścicielem danej nieruchomości, jakie były wyniki wyborów do parlamentu czy kto właśnie nabył prawa własności do drogiego obrazu.

Buterin, wraz ze swoimi współpracownikami, zaprojektował i stworzył nowy typ blockchaina, Etherum. To rodzaj cyfrowej platformy, która nie tylko pozwala ludziom wysyłać w jej ramach pieniądze (w blockchainowym świecie: kryptowaluty), ale też korzystać z różnych usług bez pośredników, takich jak banki, urzędy czy firmy. To po prostu "inteligentny blockchain".

Ether i inteligentne umowy

Nim przejdziemy do praktycznego zastosowania Ethereum, musimy zapoznać się z poszczególnymi elementami tej platformy. Przede wszystkim ma ona własną (krypto)walutę o nazwie ether (ETH). Można ją przesyłać innym osobom podobnie jak bitcoiny czy złotówki w "starym" systemie bankowym.

Ether służy też do opłacania różnych operacji w sieci Ethereum. Do tego jego przesył jest bardzo tani i ekstremalnie szybki: wystarczy sekunda, by ETH trafiło na inny rachunek (adres w sieci).

Jedną z najważniejszych funkcji Ethereum są jednak tzw. inteligentne umowy ("smart contracts"). To specjalne programy, które automatycznie wykonują określone działania. Na przykład mogą same realizować transakcje, gdy spełniony zostanie jakiś warunek. Przypominają system programowalnych przelewów, ale z dodatkowymi bajerami.

Na to wszystko nakłada się tokenizacja. To proces zamieniania czegoś wartościowego (np. pieniędzy, nieruchomości, dzieła sztuki czy nawet punktów lojalnościowych) na cyfrowy token, który można przechowywać i przesyłać w blockchainie.

Taki token działa jak cyfrowy odpowiednik danej rzeczy. Na przykład zamiast mieć fizyczny dokument potwierdzający własność, możesz mieć token, który mówi: "ta osoba jest właścicielem tego przedmiotu".

Nie chodzi jednak tylko o swobodną wymianę informacji i przesyłanie sobie jakiś tam tokenów, ale coś więcej.

Rewolucja, o której (jeszcze) nie wiesz

Tokenizacja może zmienić sposób, w jaki działa gospodarka. Zwiększa po prostu dostępność do aktywów i samego procesu inwestowania.

Do tej pory wiele aktywów było dostępnych tylko dla bogatych inwestorów lub dużych instytucji (np. zakup luksusowego mieszkania, kamienicy czy dzieła sztuki). Dzięki tokenizacji można kupić małą część apartamentowca czy ułamek "Damy z gronostajem", co otwiera dany rynek dla większej liczby ludzi.

Jeżeli np. stokenizowana kamienica będzie przynosić zyski, posiadacz tokena, który reprezentuje prawo własności części takiej nieruchomości, będzie na tym zarabiał (sam proces mógłby być regulowany za pomocą inteligentnego kontraktu). Będzie mógł też odsprzedać komuś token, tym samym oddając tej osobie swoje prawa do np. 1/100 kamienicy.

Takie rozwiązania sprawią, że zwiększy się płynność rynku, czyli łatwość kupowania i sprzedawania aktywów. Tradycyjnie sprzedaż nieruchomości czy udziałów bywa skomplikowana: blockchain, tokeny i Ethereum wszystko ułatwiają. Oczywiście technologicznie, gdyż w całej układance brakuje jeszcze przepisów prawnych. O tym jednak za chwilę.

Tokenizacja może też obniżyć koszty w gospodarce, ponieważ ogranicza rolę pośredników, takich jak banki, notariusze czy brokerzy. Najprościej mówiąc: może sprawić, że gospodarka stanie się bardziej otwarta, szybsza i mniej zależna od pośredników.

Opór przed nowością

Skoro mowa o tak wspaniałej technologii, dlaczego nadal nie jest ona powszechnie stosowana?

Po pierwsze, to nadal technologiczna nowinka, nad którą Buterin i jego współpracownicy nadal pracują. Regularnie wrzucają do Ethereum poprawki i usprawnienia. Do tego dochodzi jednak brak jasnych regulacji, które "włożyłyby" blockchaina do krajowych systemów prawnych.

Szansa dla Polski?

Tokenizacja i rozwiązania Ethereum byłyby szczególnie interesujące dla Polski. Dlaczego? Na przykład: nasza giełda papierów wartościowych nadal pozostaje "płytka". Stokenizowanie akcji polskich firm sprawiłoby, że zagraniczni inwestorzy mogliby w prostszy sposób inwestować w nasze spółki: po prostu kupowaliby ich papiery wartościowe "opakowane" w tokeny.

Powyższe działałoby też w drugą stronę: polscy inwestorzy mieliby prostszy dostęp do akcji z Wall Street. Ogólnie blockchain umożliwiałby stworzenie jednego, wielkiego rynku papierów wartościowych, który do tego działałby 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu.

Ewolucja, nie rewolucja

Wnioski nasuwają się same: blockchain i sama sieć Ethereum mogą stopniowo przekształcić sposób funkcjonowania rynków i całej gospodarki. Nie oznacza to jednak nagłej rewolucji – raczej powolną ewolucję.

Warto pamiętać, że największy potencjał tkwi nie w samych kryptowalutach (takich jak bitcoin), ale w tym, że dzięki blockchainowi i tokenizacji coraz więcej procesów może stać się prostszych, tańszych i bardziej dostępnych. Pytanie nie brzmi więc, czy te zmiany nastąpią, ale kiedy i w jakim zakresie poszczególne państwa – w tym Polska – zdecydują się je wykorzystać.